Przejdź do treści

1968 · rock psychodeliczny · pełny album

The Purple Sun
Is Watching

Wejdź w halucynacyjną podróż acid rocka końca lat 1960., w której wirujący sitar, gitara fuzz, organy Hammonda i Mellotron przepływają przez topniejące zegary, szklane ptaki i elektryczne węże. To wydawnictwo RetroForge Records porusza się między medytacją raga, energią garażowej psychodelii, barwą onirycznego folku i kosmicznym rytuałem wypełnionym dymem.


Na tej stronie
O tym albumieLista utworówNoty archiwalneTeksty i napisyPolecane, jeśli lubiszPowiązane wydawnictwa

O tym albumie

The Purple Sun Is Watching to fikcyjny album z 1968 roku: rock psychodeliczny pełny album RetroForge Records zbudowany wokół brzmienia i atmosfery podziemnego acid rocka końca lat 1960. Łączy wirujący sitar, gitarę fuzz, organy Hammonda, Farfisę, Mellotron, gitarę dwunastostrunową, pulsujący analogowy bas, tablę, flet, tamburyn, perkusję vintage i wokale przesiąknięte snem.

Produkcja opiera się na ciepłej analogowej fakturze: odwróconych pętlach taśmowych, echu taśmowym, pogłosie sprężynowym, mocnym fazowaniu, flangerze, ruchu stereo i przesterowanych warstwach psychodelicznych. Rezultatem nie jest zwyczajna płyta rockowa, lecz zmienna sekwencja acid-dream, w której każdy utwór przeobraża się zamiast powtarzać ten sam schemat zwrotki i refrenu.

W siedmiu utworach album przechodzi od otwierającej podróży „Into the Purple Sun” przez halucynacje szklanych ptaków, księżycowe mantry w stylu raga, krótki chaos garażowej psychodelii i rytuał spoken word po świetlisty folk psychodeliczny oraz finałową kosmiczną suitę o tożsamości rozpuszczającej się w dźwięku. Płytę stworzono dla słuchaczy lubiących całościowe albumowe podróże, surrealistyczne obrazy, instrumenty vintage i wciągającą psychodeliczną narrację.

W archiwum RetroForge Records The Purple Sun Is Watching należy do psychodelicznej strony katalogu lat 1960.: barwnej, dziwnej, analogowej, wciągającej i zbudowanej niczym zaginiony artefakt acid rocka z alternatywnej osi czasu.

Rok archiwalny: 1968  ·  Opublikowano:

Lista utworów

  • 1Into the Purple Sun5:57
  • 2Glass Birds Above the Bed4:19
  • 3The Moon Drinks from My Hands Mantra5:19
  • 4Electric Serpent Parade2:29
  • 5Cathedral of Smoke5:29
  • 6Flowers Growing Through My Eyes5:11
  • 7When the Universe Forgets Your Name5:53
7 utworów · 34:37

Noty archiwalne

Purpurowe słońce otworzyło oko.

Pod nim zegary topnieją w niebie, szklane ptaki krążą nad śpiącymi ciałami, a elektryczne węże pełzną ulicami, które już donikąd nie prowadzą. Księżyc pije z ludzkich dłoni. Kwiaty rosną do wnętrza przez oczy. Za ostatnią drogą stoi katedra zbudowana wyłącznie z dymu.

Album podąża za podróżnikiem przez sekwencję niestabilnych wizji. Każde miejsce wydaje się połączone z poprzednim, lecz nic długo nie zachowuje kształtu. Pokoje oddychają, imiona odrywają się od ciał, drogi stają się kręgami, a niebo zaczyna odwzajemniać spojrzenie.

W finałowym utworze podróż nie dotyczy już dotarcia do celu. Purpurowe słońce pochłonęło rzekę, dym, kwiaty, węże, podróżnika i pamięć samej wyprawy. Pozostają echo taśmowe, barwa, drganie i poczucie, że podróż mogła nigdy się nie zacząć.

Teksty i napisy

Topniejące zegary kapią z nieba
Barwy krwawią i uczą się latać
Spirale obracają się w moim umyśle
Liście szepczą: „nie jesteś czasem”

Unoszę się... rozpuszczam...
W purpurowym słońcu
Wołają fale dźwięku
Podróż właśnie się zaczęła

Jaszczurki tańczą we fraktalnym świetle
Okna oddychają, dzień staje się nocą
Jestem rzeką, jestem kamieniem
Każdy atom śpiewa sam

Unoszę się... rozpuszczam...
W purpurowym słońcu
Wołają fale dźwięku
Podróż właśnie się zaczęła

Gwiazdy krwawią płynnym złotem
Opowiadając historie minionych epok
Nie mam ciała, nie mam imienia
Tylko wieczny płomień
Nie budź ich
Latają tylko, kiedy śnisz

Szklane ptaki krążą nad moim łóżkiem
Kryształowe skrzydła i czerwone pióra
Za każdym razem, gdy przechodzą ich cienie
Kolejna godzina staje się szkłem

Tapeta zaczyna oddychać
Wyciągając srebro ze swoich zębów
Wszystkie kąty odginają się
Noc połyka dzień

Moje śpiące dłonie odrywają się i wspinają
Po zasłonach, poza czas
Jedna staje się fioletowym płomieniem
Druga zapomina, że kiedykolwiek przybyła

Maleńkie dzwony pod podłogą
Dzwonią dla ludzi, których już tu nie ma
Coś śmieje się za ścianą
Cicho czekając na mój upadek

Szklane ptaki otwierają siedmioro oczu
Pokazując mi siedem różnych niebios
W jednym tonę, w jednym płonę
Z jednego nigdy nie wrócę

Wtedy największy ptak pochyla się blisko
Kładzie jedno skrzydło na moim uchu
Szepcze to, co wiedzą wszyscy umarli
Nigdy nie byłeś na dole
Księżyc pije z moich dłoni
Księżyc pije z moich dłoni

Wylewam noc
Wylewam człowieka

Nie ma brzegu
Nie ma piasku
Księżyc pije z moich dłoni

Nie ma drzwi
Nie ma lądu
Księżyc pije z moich dłoni

Pij rzekę
Pij płomień
Opuść ciało
Strać imię
Elektryczne węże na drodze
Niosą malowany ładunek

Nadchodzą! Nadchodzą!
Parada elektrycznych węży!

Purpurowe silniki kaszlą i szczerzą zęby
Papierowi święci wspinają się do środka
Plastikowe konie gryzą deszcz
Maleńcy królowie postradali rozum

Każde światło drogowe staje się błękitne
Każda twarz rozdziela się na dwie
Ktoś uderza w srebrny dzwon
Otwierając paszczę piekła

Gumowi żołnierze z dymu
Tańczą za każdym pęknięciem chodnika
Taksówkarze opuszczają skórę
Pozwalają maszerującym wężom wejść

Siedem bębnów pod ulicą
Trzęsie budynkami swymi stopami
Okna się śmieją, kominy kołyszą
Dziś nic normalnego nie żyje

Nadchodzą! Nadchodzą!
Parada elektrycznych węży!
Zamknij oczy! Strać rozum!
Patrz, jak blednie dzień!

Są już pod nami!
Weszliśmy przez usta z kamienia
Nikt nie pytał o nasze imiona
Nikt nie niósł ognia

A jednak każda świeca płonęła
Płonęła bez płomienia
Wołała bez imienia

Kolumny nie miały końca
Sufit nie miał kształtu
Twarze spały w ścianach
Czekając, aż dym je obudzi

Obudzi
Obudzi
Obudzi

Pośrodku nie stał ołtarz
Przy ołtarzu nie stał bóg
Tylko lustro pełne dymu
A w dymie
Drzwi

Co zobaczyłeś?
Twarz bez oczu
Co powiedziała?
Już umarłeś
Dokąd wskazała?
Poza ścianę
Co tam czekało?
Zupełnie nic

Dym we krwi
Dym w kości
Dym jest drogą
Dym jest domem

Otwórz lustro
Otwórz płomień
Weź to, co zostało
I zapomnij imię
Kwiaty rosną przez moje oczy
Przemieniając światło dnia w niebiosa
Niech się otworzą, niech lśnią
Każda barwa staje się moja

Maleńcy ludzie w trawie
Machają do każdej mijającej chmury
Srebrne drabiny dotykają słońca
Wspinają się po nich wszyscy prócz jednego

Motyle stają się deszczem
Zmywając liczby z mojego mózgu
Każda kropla dotykająca ziemi
Otwiera się jak maleńki dźwięk

Drzewa wyjmują korzenie i idą
Liście zaczynają się śmiać i mówić
Róże odwracają głowy, by patrzeć
Na barwy w moich włosach

Wszystkie płoty topnieją jak śnieg
Nie ma już dokąd iść
Nawet odległość znika
Wlewając muzykę w moje uszy

Korzenie rosną przez moje stopy
Wciągając gwiazdy pod ulicę
Płatki otwierają się w mojej głowie
Błękitne i żółte, zielone i czerwone

Nie potrafię już widzieć nieba
Niebo patrzy przez moje oczy
Gdy wszechświat zapomni twoje imię
Czy gwiazdy będą płonąć tak samo?
Czy ciemność pozna twoją twarz?
Czy twój cień zostawi ślad?

Napisałem swe imię na słońcu
Patrzyłem, jak złote litery płyną
W dół nieba i przez morze
Aż żadna nie była mną

Koło wewnątrz koła
Oko wewnątrz oka
Niebo pod oceanem
Ocean w niebie

Maszyna wciąż śni
Sen wciąż żyje

Wczoraj stało przy drzwiach
Lecz już mnie nie poznawało
Jutro spało pod schodami
Wplatając kwiaty we włosy

Spytałem oboje, która droga jest moja
Wskazali poza krawędź czasu
Gdzie każda ścieżka stawała się pierścieniem
Zawracającym przez wszystko

Nie mam dłoni, by trzymać księżyc
Ust, by śpiewać następną melodię
Oczu dla kwiatów, dymu czy szkła
Stóp, by czuć mijające węże

Nie mam ciała
Nie mam płomienia
Nie mam pamięci
Nie mam imienia

Byłeś rzeką
Byłeś kamieniem
Byłeś razem
Byłeś sam

Byłeś pytaniem
Byłeś płomieniem
Byłeś odpowiedzią
Przed imieniem

Gwiazdy krwawią płynnym złotem
Każda sekunda się starzeje
Wszystkie ściany zniknęły
Wszystko, co kochałem lub czego się bałem

Unosi się w purpurowym słońcu
Koniec i to, co się zaczęło
Każdy atom, każdy dźwięk
Jeszcze raz obraca się i zatacza krąg

Podróż nigdy się nie zaczęła

Odkrywaj ten album

Odkrywaj dalej

Kontynuuj w grafie wiedzy RetroForge

Wybrane ścieżki do ludzi, płyt, wydarzeń i idei poszerzających muzyczny kontekst.

Gatunki i sceny