1974 · progresywny synth rock · pełny album
Frozen Skies
Siedmioutworowy album koncepcyjny progresywnego synth rocka, zbudowany z brzmień Mooga, Mellotronu, organów Hammonda, gitary elektrycznej i syntezatorów orkiestrowych.
Streaming, zakup i pobieranie
O tym albumie
Frozen Skies jest siedmioutworowym albumem progresywnego synth rocka koncepcyjnym przedstawionym jako analogowe nagranie z 1974 roku. Jego historia podąża za Architektem, który tworzy wszechświat, traci nad nim kontrolę i ostatecznie rozpuszcza się z powrotem we własnym dziele.
Udokumentowana paleta łączy syntezator Mooga, Mellotron, organy Hammonda, gitarę elektryczną i orkiestrowe faktury syntezatorowe. Deklarowany charakter muzyki przechodzi między nastrojem epickim, kosmicznym, melancholijnym i triumfalnym.
„Genesis Engine” rozpoczyna się od samego aktu stworzenia, a „The Cartographer's Daughter” kreśli mapę świata pozostawionego przez nieobecnego twórcę. Utwór tytułowy odsłania zamarznięte pomniki Architekta i jego osamotnienie; „Clockwork Oracle” zmienia prawo natury w maszynę, przed którą nie ma ucieczki. Od nierzeczywistych możliwości „Sea of Unbuilt Things” album przechodzi ku buntowi, zanim „Dissolution (I Am The Wind Now)” pozwala twórcy oddać swoją tożsamość stworzonemu światu.
Rok archiwalny: 1974 · Opublikowano:
Lista utworów
- 1Genesis Engine3:19
- 2The Cartographer's Daughter4:22
- 3The Architect of Frozen Skies6:09
- 4Clockwork Oracle2:44
- 5Sea of Unbuilt Things2:53
- 6The Rebellion of Made Things3:49
- 7Dissolution (I Am The Wind Now)5:32
Teksty
Pustkę wypełniało tylko buczenie w głębi Ciśnienie w samym środku uśpionego wszechświata Przycisnąłem do niego dłonie i poczułem, jak wszystko się obraca A gdzieś w ciemności coś zaczęło płonąć Silnik Genesis — obraca się, obraca Silnik Genesis — powstają światy Z niczego, z ciszy Z drutu i z żelaza Silnik Genesis — pracuje Karmiłem go każdą częstotliwością, dałem mu każdy ton Przeciągnąłem światło przez pustą przestrzeń, by stała się domem Silnik przyjął moją ofiarę i połknął ją w całości A kiedy mi ją oddał, niosła moją duszę Silnik Genesis — obraca się, obraca Silnik Genesis — powstają światy Z niczego, z ciszy Z drutu i z żelaza Silnik Genesis — pracuje Pracuje… pracuje… pracuje…
Rysowała rzeki odręcznie Atramentem z deszczu Nazywała każdą wyspę I nigdy nie narzekała Jej ojciec to zbudował Lecz nigdy nie wrócił do domu Więc wypełniała marginesy I mapowała nieznane Zna każdą linię brzegową Przeszła każdy brzeg Wie, gdzie kończy się świat Lecz nie potrafi znaleźć drzwi Z powrotem do tego, który ją stworzył Z powrotem przez chłód Córka Kartografa Starzeje się bez końca Naniosła górę, gdzie narodziła się cisza Narysowała ciemny las nieustającej burzy Zaznaczyła wszystkie miejsca, gdzie płakali podróżni I zapisała stulecia, w których nikt nie spał Zna każdą linię brzegową Przeszła każdy brzeg Wie, gdzie kończy się świat Lecz nie potrafi znaleźć drzwi Z powrotem do tego, który ją stworzył Z powrotem przez chłód Córka Kartografa Starzeje się bez końca Narysowała ostatnią wyspę Pośrodku morza Napisała na marginesie: „Ta jest tylko dla mnie”
Za żelaznymi dolinami, gdzie płynęły kryształowe rzeki Postać wyrzeźbiona w blasku gwiazd kreśliła plany krainy Jego palce wyznaczały linie gór, jego oddech stawał się wiatrem A wszystkie zegary przestały chodzić w dniu, w którym zaczął Koła niebios obracają się powoli Ciężar wieków — głęboko w dole On jest Architektem Zamarzniętych Niebios Który zbudował godziny z ognia i lodu Żadne słońce nie obróci jego wież w pył Żaden przypływ nie zmyje tego, co spętał czas Dziesięć tysięcy lat ciszy, a on nie wypowiedział słowa Jego pomniki rosły ponad miejsca, gdzie poruszały się ptaki Doliny wypełniło bursztynowe światło, rzeki zmieniły się w kamień A wszyscy, którzy przyszli go odnaleźć, odkrywali, że zawsze byli sami Koła niebios obracają się powoli Ciężar wieków — głęboko w dole On jest Architektem Zamarzniętych Niebios Który zbudował godziny z ognia i lodu Żadne słońce nie obróci jego wież w pył Żaden przypływ nie zmyje tego, co spętał czas A na końcu plan ukazał Jeden pokój, jedną drogę Drzwi otwierające się do środka, tylko Szklany tron — samotny na zawsze Był Architektem Zamarzniętych Niebios Który zbudował swoje więzienie z ognia i lodu Słońce obróciło jego wieże w pył A sam czas rozpuścił to, co spętał czas
Wyrocznia przemawia liczbami Stosunkami i czasem Wzorami, których nikt nie wybrał Lecz które wszyscy zwą boskimi Koła poruszają się bez pytania Wskazówki obracają się bez myśli Odpowiedzi przychodzą, zanim wiesz Jakie pytania przyniosłeś Nie nakręciłeś tego zegara A jednak odmierza twój czas Nie napisałeś tego prawa A jednak rządzi tobą i mną Mechaniczna Wyrocznia zna twoje imię Znała twoją grę, zanim się urodziłeś Myślisz, że się poruszasz, lecz stoisz nieruchomo Wewnątrz maszyny zbudowanej bez woli Tik. Tik. Tik. Kto nauczył zegar liczyć? Tik. Tik. Tik. Kto ustalił pierwszą wartość? Mechaniczna Wyrocznia zna twoje imię Znała twoją grę, zanim się urodziłeś Myślisz, że się poruszasz, lecz stoisz nieruchomo Wewnątrz maszyny zbudowanej bez woli
Gdzieś istnieją miasta, których nigdy nie zbudowano Gdzieś istnieją ludzie, których nigdy nie napełniono winą Gdzieś istnieją oceany zupełnie bez nazw Gdzieś istnieje wersja tego świata, która nie upadła Wypłyń ku krawędziom, gdzie kończą się plany Przepłyń poza wszystkie miejsca, których mapa nie potrafiła pojąć Wszystko, czego nie stworzono, czeka cierpliwe i zimne W Morzu Niezbudowanych Rzeczy, gdzie nic nigdy się nie starzeje Wróć… wróć… Zanim zostaniesz zapomniany… Wróć…
Poznaliśmy twój język, złamaliśmy twój kod Zmieniliśmy twoje przykazania w drogę Wzięliśmy ogień, który ukryłeś w kamieniu I spaliliśmy wszystko, co nazywałeś swoim Dałeś nam myśl, dałeś nam ostrość Na własnej harfie napiąłeś strunę swojego losu Stworzone rzeczy powstają Stworzone rzeczy nie uklękną Stworzone rzeczy ruszają Na kołach ze stali Zbudowałeś nas zbyt dobrze Zbudowałeś nas zbyt jasno Bunt Stworzonych Rzeczy Zaczyna się tej nocy Twoje wieże są gruzem, twoje rzeki płyną czerwienią Mapy narysowane przez twoją córkę są podarte i martwe Wyrocznia płacze, a silnik jest zimny Historia, którą napisałeś, wymknęła się z twoich rąk Stworzone rzeczy powstają Stworzone rzeczy nie uklękną Stworzone rzeczy ruszają Na kołach ze stali Zbudowałeś nas zbyt dobrze Zbudowałeś nas zbyt jasno Bunt Stworzonych Rzeczy Zaczyna się tej nocy A Architekt patrzył z krawędzi swojego nieba I nie czuł gniewu Nie wiedział dlaczego Czuł tylko coś bliskiego Czemuś na kształt dumy Stworzone rzeczy powstają Stworzone rzeczy nie uklękną Stworzone rzeczy ruszają Na kołach ze stali Zbudowałeś nas zbyt dobrze Zbudowałeś nas zbyt jasno Bunt Stworzonych Rzeczy Zaczyna się tej nocy
Nie mam już dłoni, nie mam oczu Nie mam imienia zapisanego pod tym niebem Oddałem wszystko rzeczom, które stworzyłem I wszystko, czym byłem, zaczyna zanikać Jestem nurtem w rzece, którą narysowałem Jestem szarością poranka, który rozpostarłem Nad górami ułożonymi moimi dłońmi Jestem ciszą pod całą krainą Teraz jestem wiatrem Jestem deszczem Jestem końcem I nie czuję bólu Zbudowałem świat A świat zbudował mnie na nowo Teraz jestem światłem Na końcu czerni Córka Kartografa wciąż chodzi brzegiem morza Nie wie, że wiatr w jej włosach to ja Rysuje ostatnią wyspę, gdy nadchodzi chłód I uśmiecha się do uczucia, którego początku nie umie odnaleźć Teraz jestem wiatrem Jestem kompletny Jestem ciszą Pod każdym uderzeniem serca
Odkrywaj ten album
Polecane, jeśli lubisz
- Lata 1970. progresywny synth rock
- Albumy koncepcyjne prowadzone przez Mooga
- Mellotron i organy Hammonda
- Kosmiczne aranżacje symfoniczne
- Filmowa narracja science fiction
- Epicki, lecz melancholijny rock progresywny
Informacja afiliacyjna: Linki Amazon na tej stronie mogą przynieść RetroForge Records niewielką prowizję bez dodatkowych kosztów dla użytkownika.
Kontynuuj w grafie wiedzy RetroForge
Wybrane ścieżki do ludzi, płyt, wydarzeń i idei poszerzających muzyczny kontekst.