1968 · blues psychodeliczny · bagienny acid blues · pełny album
Where the Water
Won’t Move
Powoli rozpalający się album bluesa psychodelicznego w stylu 1968 roku, zbudowany z bagiennych faktur, gitary tremolo, echa taśmowego i wilgotnego analogowego rozkładu.
Streaming, zakup i pobieranie
Na tej stronie
O tym albumie
Where the Water Won’t Move to dziesięcioutworowy blues psychodeliczny album przedstawiony w stylu 1968 roku. Jego utwory przemierzają stojące rzeki, korzenie cyprysów i zatopione drogi, gdzie każda próba ucieczki prowadzi z powrotem w to samo miejsce.
Gitara tremolo i slide, bagienne organy, luźny bas, oszczędna perkusja i echo taśmowe nadają płycie wilgotny, zawieszony ruch. Aranżacje wielokrotnie rozpuszczają się w dronach, przesuniętych echach i niemal ciszy, dzięki czemu bagno staje się mniej scenerią, a bardziej obecnością nasłuchującą z dołu.
Rok archiwalny: 1968 · Opublikowano:
Lista utworów
- 1Backwater4:39
- 2Black Mud Gospel3:57
- 3Cottonmouth Drift3:03
- 4Slow Fever Creek2:51
- 5Lanterns in the Mire3:29
- 6Cypress Echo Ritual3:28
- 7No Road Through Here2:43
- 8Undertow Hymn3:53
- 9Gator Bone Choir3:03
- 10Silt Sermon2:43
Noty do albumów
Album zaczyna się na linii wody. „Backwater” ustanawia niemal nieruchomy krajobraz, w którym gitara slide odpowiada rzece, zamiast się przez nią przebijać. „Black Mud Gospel” zmienia ten bezruch w ostrzeżenie, a „Cottonmouth Drift” czyni zagrożenie prawie niewidzialnym: bez plusku i wyraźnego kształtu, tylko zimna linia poruszająca się pod powierzchnią.
Środkowa sekwencja zawęża poczucie kierunku. „Slow Fever Creek” więzi czas w powtarzającym się pulsie; „Lanterns in the Mire” oferuje światło, które obserwuje zamiast prowadzić; a „Cypress Echo Ritual” pozwala organom, rozstrojonym echom i pojedynczym uderzeniom perkusji zastąpić stały grunt. W „No Road Through Here” każda ścieżka stała się pętlą.
„Undertow Hymn” wciąga pamięć i tożsamość pod powierzchnię, a „Gator Bone Choir” nadaje całemu bagnu zbiorowy głos. Finałowy „Silt Sermon” sprowadza ten głos do słów tonących w błocie: nic nie znika całkowicie, lecz wszystko osiada poza możliwością odzyskania.
Teksty
Ciemna woda ledwie się porusza Księżyc uwięziony w rowkach Cienie cyprysów pochylają się nisko Patrząc, dokąd idą powolne pływy Błoto między korzeniami i trzcinami Noc żyje ukrytymi nasionami Każda zmarszczka wygina światło Coś oddycha w nocy Stojąca wodo Obracająca się powoli Dokąd idą ciche rzeki Stojąca wodo Głęboka i szeroka Skrywająca sekrety w przypływie Gitara slide zaczyna płakać Jak ptak, który nie potrafi latać Linia basu toczy się przez błoto Powoli jak pradawna południowa krew Wiatr miękko przechodzi przez drzewa Niosąc stare klucze bagna Każda nuta zaczyna się kołysać Jakby noc mogła odpłynąć Stojąca wodo Obracająca się powoli Dokąd idą ciche rzeki Stojąca wodo Głęboka i szeroka Trzymająca cienie w przypływie Rzeka oddycha gęsto i nisko Płynie tam, dokąd idą zagubione rzeczy Księżyc rozpuszcza się w czerni Bez drogi naprzód, bez drogi wstecz Stojąca wodo Nieruchoma i głęboka Gdzie śpią utopione wspomnienia
Czarna woda głosi nisko Nie mówi, dokąd idą grzesznicy Stopy zapadły głęboko w glinę Nie ma drogi, tylko odpłyń Słyszysz ten wolny dzwon Nie wiesz, co przynosi Głosy uwięzione w trzcinach Mówią językiem potrzeby Ewangelio czarnego błota, ściągnij mnie w dół W tym mieście nie ma czystych dłoni Śpiewaj powoli, pozwól jej pełznąć Nikt w ogóle nie wychodzi Cyprysy chylą się, jakby wiedziały Każdy sekret pogrzebany na dole Oczy na linii wody Patrzą, jak przekraczasz granicę Ewangelio czarnego błota, ściągnij mnie w dół W tym mieście nie ma czystych dłoni Śpiewaj powoli, pozwól jej pełznąć Nikt w ogóle nie wychodzi
Coś się porusza, gdzie woda nie pęka Linia w błocie, której trzciny nie przyjmą Podejdź za blisko, a grunt nie utrzyma Poczuj, jak cisza staje się zimna Bez dźwięku, a jednak wciąż tam jest Przecina upał w ciężkim powietrzu Oczy nie mrugają, nie muszą widzieć Wiem, że krąży pode mną Nie biegnij szybko, nie biegnij wolno Nie ma miejsca, dokąd możesz iść Woda nie faluje, ziemia się nie przesuwa Wszystko schwytane w dryfie mokasyna
Upał nie wznosi się, osiada Pod skórą, pod skórą Woda nie płynie, wstrzymuje oddech Powoli jak obietnica, powoli jak śmierć Strumieniu powolnej gorączki Nie pozwól mu mówić Strumieniu powolnej gorączki Nie pozwól mu mówić Dłonie wydają się lekkie, lecz nie ruszają Coś jest tam w rowku Wejdź raz, nie cofniesz kroku Czas mięknie, zanika w czerń Strumieniu powolnej gorączki Nie pozwól mu mówić Strumieniu powolnej gorączki Nie pozwól mu mówić Już jest w środku Już jest w środku
Światło w wodzie nie sięga dna Porusza się, gdy patrzysz, znika, gdy się odwracasz Wisi nisko, gdzie powietrze nie wysycha Płonie miękko na krzywym niebie …krzywym niebie …niebie Krok zwalnia, gdy blask jest blisko Jakby coś chciało cię tutaj Dłonie się nie grzeją, lecz czują płomień Jakby znał twoje imię, twoje imię Latarnie w mokradle Nisko i nigdy wyżej Latarnie w mokradle Wołają cię w dół przez ogień Nie patrz zbyt długo Nie idź prosto, nie idź dwa razy Każda ścieżka ma ukrytą cenę Światło nie prowadzi, tylko zostaje Obserwuje cię przez mgłę Latarnie w mokradle Nisko i nigdy wyżej Latarnie w mokradle Wołają cię w dół przez ogień
Cyprysy stoją, nigdy się nie uginają Wiedzą, gdzie kończy się woda Korzenie schodzą głęboko, gdzie mrok nie pokaże Trzymają to, co wie rzeka …wie rzeka …wie Nie mów tego głośno Nie mów tego głośno Ono cię słyszy Dłonie w wodzie, nieruchome jak kamień Nikt nie jest tu sam Coś się porusza, lecz się nie pojawia Zbliża się tylko, gdy ty jesteś blisko Słyszysz teraz Słyszysz teraz
Próbowałem w lewo, próbowałem w prawo Za każdym razem ten sam ślepy zaułek Drzewa się nie rozstępują, grunt nie ustępuje Nie ma innego sposobu życia Ślady w błocie, wszystkie takie same Każdy krok tylko powtarza twoje imię Odwróć się, nic się nie zmienia Wciąż jesteś w tym samym starym miejscu Nie ma drogi Nie ma drogi Niebo się nie przesuwa, woda nie płynie Dzień nie wstaje, noc nie nadchodzi Możesz iść, aż nogi odmówią A skończysz tam, gdzie zacząłeś
Poczuj ciągnięcie tam, gdzie ziemi nie widać Pod spodem, gdzie płyną prądy Krok nie jest twój, gdy zaczyna zabierać Każdy ruch to kolejny błąd Dłonie sięgają, lecz nie znajdują Tego, co straciłeś, co zostawiłeś Woda trzyma to, czego nigdy nie powiedziałeś Na dole, gdzie światło jest martwe Nie walcz teraz Nie walcz teraz Imię mięknie, twarz się przerzedza Nie wiesz, gdzie się kończysz ani zaczynasz Ciągnięcie zwalnia, potem nie wraca Nic nie zostało poza cichym paleniem
Nisko… nisko… nisko… Kości w wodzie, białe i nieruchome Nie wiadomo, kogo kiedyś zabiły Ułożone cicho pod zielenią Śpiewają miękko, gdzie ich nie widziano Słyszysz wołanie Słyszysz wołanie Słyszysz wołanie To nie jeden głos, nie dwa ani trzy Całe przeklęte bagno zaczyna do mnie mówić Słowa nie lądują, lecz pozostają Unoszą się gęsto w pustym dźwięku Nie schodź Nie schodź Nie schodź Nie schodź Zostań Zostań Zostań
Muł w wodzie, gęsty i powolny Przykrywa to, co kiedyś znałeś Każde słowo, które wypuściłeś Osiada tam, gdzie go nie widać Powiedz je raz, a nie wróci Tonąc zbyt głęboko w błotnej czerni Głos ginie, staje się ziemią Nigdy nie wydaje kolejnego dźwięku Słyszę, jak woła moje imię Nie za głośno, lecz zawsze tak samo Nie krzyk, nie wołanie o pomoc Tylko dźwięk, który tworzy sam siebie Nie zniknął Jest tylko pod spodem Nie walczysz z nim, pozwalasz mu być Pozwalasz zabrać, czego ode mnie potrzebuje Zostaw mnie nieruchomego, gdzie leży woda Z resztą, która nigdy nie wstaje
Odkrywaj ten album
Polecane, jeśli lubisz
- Bagienny blues psychodeliczny
- Gitara tremolo i slide
- Powolne hipnotyczne groove’y acid bluesa
- Upiorne organy i echo taśmowe
- Wilgotna, rozpadająca się produkcja analogowa
- Podziemna psychodelia końca lat 1960.
Informacja afiliacyjna: Linki Amazon na tej stronie mogą przynieść RetroForge Records niewielką prowizję bez dodatkowych kosztów dla użytkownika.