1967 · rock psychodeliczny · pełny album
Beyond the Garden
That Wasn't There
Ogród zniknął. Za nim leży skąpana w świetle księżyca wioska pełna świecących domów, zatopionych latarni, ruchomych ulic i okien, które zdają się pamiętać każdego przechodnia.
Zbudowany na organach Farfisa, gitarze tremolo, Mellotronie, echu taśmowym i ciepłych analogowych fakturach.
Streaming i pobieranie
Na tej stronie
O tym albumie
Beyond the Garden That Wasn't There jest pełnym albumem rocka psychodelicznego RetroForge Records w stylu 1967 roku, kontynuującym podróż rozpoczętą w The Garden That Wasn't There. Tam, gdzie pierwszy album rozpuszczał słuchacza w niemożliwym, żywym krajobrazie, kontynuacja przechodzi przez zaginiony ogród do dziwnej wioski czekającej po drugiej stronie.
Album zbudowano wokół analogowych faktur vintage: organów Farfisa, elektrycznej gitary tremolo, gitary dwunastostrunowej, Mellotronowej mgły, ciepłego basu ze strunami flatwound, echa taśmowego, pogłosu sprężynowego, wibrafonu, autoharpu i lekkiej perkusji ręcznej. Brzmienie jest nocne i wciągające, z łagodną niestabilnością podziemnych nagrań psychodelicznych schyłku lat 1960. — swobodnym pulsem, ciepłą fakturą taśmy, świecącymi tonami organów i powściągliwym fuzzem zamiast współczesnego wygładzenia lub ciężkiego przesteru.
Przez siedem połączonych utworów album prowadzi od odkrycia ku pamięci, pęknięciu tożsamości i całkowitemu psychodelicznemu zanurzeniu. Wioska nie jest jedynie scenerią. Obserwuje, przestawia samą siebie, odbija słuchacza w oknach i wodzie oraz powoli ujawnia, że mogła zostać wyśniona przez sam ogród.
W archiwum RetroForge Records Beyond the Garden That Wasn't There należy do psychodelicznej gałęzi lat 1960.: acid-dream rock vintage, surrealistyczna opowieść na cały album, analogowa atmosfera i energia fikcyjnej zaginionej płyty z linii czasu, która nigdy do końca się nie wydarzyła.
Lista utworów
- 1The Gate Opens Inward4:48
- 2Lanterns Below the Water5:02
- 3The Houses Made of Sleep5:28
- 4The Moon Beneath the River Instrumentalny3:31
- 5Every Window Knows My Name4:58
- 6The Village Turns While I Dream6:10
- 7Beyond the Garden That Wasn't There5:23
Noty archiwalne
Ogród zniknął.
Tam, gdzie niegdyś stał, w wieczornym powietrzu wisi pozbawiona podpory brama. Za nią leży oświetlona księżycem wioska zbudowana wokół niemożliwych dróg wodnych, świecących domów, ruchomych ulic, zatopionych latarni i okien, które zdają się pamiętać każdego przechodnia.
Każdy utwór odsłania kolejną część tego samego żywego krajobrazu. Podróż prowadzi od odkrycia i fascynacji ku pamięci, pęknięciu tożsamości i całkowitemu psychodelicznemu zanurzeniu, aż słuchacz odkrywa, co naprawdę istnieje za ogrodem.
Bez współczesnego wygładzenia. Bez ciężkiego przesteru. Bez zwyczajnego poranka. Tylko ciepła taśma, świecące okna, rzeki płynące wstecz i wioska obracająca się cicho pod snem.
Ostatnie objawienie jest ciche, nie wybuchowe: wioska nie istniała po prostu za ogrodem. To ogród ją wyśnił.
Teksty i napisy
Na końcu ścieżki Gdzie cofnęły się żywopłoty Stała brama bez murów A wieczór za nią zabarwił się błękitem Bez zamka w żelazie Bez znaku w kamieniu A jednak otworzyła się przede mną Jakby znała mnie od zawsze Za prętami płynęła rzeka Poruszając się pod niebem I wioska pełna okien Której latarnie zaczynały się wznosić Były mosty z gałęzi Były schody w deszczu Były dzwony bez wież Wołające coś, co brzmiało jak moje imię Spojrzałem za siebie Ścieżka zniknęła Liście stały cicho Jakby nic nie było nie tak Brama otwiera się do środka Noc otwiera się szeroko Ogród milknie Po przeciwnej stronie Brama otwiera się do środka Bez muru, bez klucza A droga, która tam się zaczyna Zaczyna mnie pamiętać Każde wejście oddychało Każdy dach zdawał się pochylać A księżyc w wodzie Ukazywał miejsce, którego światło dnia nigdy nie widziało Coś poruszyło się w oknach Potem wycofało ze światła Jakby pokój przypomniał sobie mnie Z innej wersji nocy Żaden głos mnie nie zapraszał Nie pojawiła się żadna dłoń A jednak każde wejście Wydawało się dziwnie bliskie Brama otwiera się do środka Noc otwiera się szeroko Ogród milknie Po przeciwnej stronie Brama otwiera się do środka Bez muru, bez klucza A droga, która tam się zaczyna Zaczyna mnie pamiętać Bez muru Bez klucza Bez ogrodu za mną Bez ścieżki Bez znaku Tylko wioska przede mną w nocy Brama otworzyła się do środka Noc otworzyła się szeroko A coś, co niosłem Zostało po drugiej stronie Brama otworzyła się do środka Potem zniknęła z oczu Gdy droga przez wioskę Zaczęła przeprowadzać mnie przez siebie
Latarnie pod wodą Płoną bez dymu i płomienia Każda niesie obraz Każda szepcze imię Jedna skrywa pokój zimą Jedna pole w deszczu Jedna pokazuje twarz w lustrze Po czym cicho znów ją zmienia Sięgam przez srebrny nurt Lecz światło odpływa głębiej Powierzchnia pozostaje nietknięta Choć moja dłoń nie ma dokąd podążyć Pod mostem odbicia Wędrują pod prąd Niosąc nieotwarte listy Z obrzeży snu Latarnie pod wodą Gdzie lśnią zatopione godziny Niektóre niosą twoje wspomnienia Niektóre mogą być moje Latarnie pod wodą Poruszają się zbyt wolno, by je dostrzec Jedna z nich otwiera okno A coś spogląda na mnie z dołu Domy nad rzeką Przygasają, gdy latarnie przepływają Ich okna powtarzają każdy ruch Potem ukrywają go pod szkłem Postać z bladego odbicia Idzie tam, gdzie rzeka jest głęboka Wskazując poza wioskę Ku czemuś, co zaczyna zasypiać Latarnie pod wodą Gdzie lśnią zatopione godziny Niektóre niosą twoje wspomnienia Niektóre mogą być moje Latarnie pod wodą Obracają się pod błękitem Jedna z nich pokazuje mi ogród Choć nigdy nie był prawdziwy Jeśli rzeka pamięta To, co zapomina światło dnia Każde światło pod nią Jest czymś, co jeszcze się nie wydarzyło Jeśli podążę z nurtem Obok korzenia i kamienia Czy zabierze mnie głębiej Czy po cichu zaniesie do domu? Latarnie pod wodą Dryfują za zakręt Każda zaczyna jako wspomnienie Potem na końcu staje się czymś innym Latarnie pod wodą Gasną bez dźwięku Podczas gdy księżyc w rzece Wciąż opada coraz głębiej
Pierwszy dom pochyla się ku mnie Z bluszczem na oczach Jego komin wypuszcza kręgi Które zmieniają się w wieczorne nieba Drzwi pomalowano na żółto Schody wydają westchnienie A gdzieś za zasłonami Odpowiada śpiący fortepian Następny dom pachnie jabłkami I deszczem na ścianie sypialni Zegar z kwiatem zamiast każdej wskazówki Całkiem zapomniał się poruszać Krzesło stoi twarzą do kąta Książka leży otwarta i ciepła Jej strony są pełne pogody Sprzed chwili, gdy przybrałem kształt Nikt tam nie mieszka Nikt nie odszedł A jednak każdy pokój Czekał zbyt długo Domy są zbudowane ze snu Ich fundamenty spoczywają głęboko Każdy pokój to sen, który ktoś utracił Każde drzwi pamiętają cenę Domy są zbudowane ze snu I obietnic, których nikt nie dotrzymuje Gdy okna zaczynają świecić Ujawniają to, czego próbowałeś nie wiedzieć Jeden pokój zawiera moje kroki Przybyłe, zanim sam przyszedłem Inny zawiera fotografię Nieznajomego noszącego moje imię Szafka oddycha jak zwierzę Tapeta rozchyla liście A pod podłogą chór Powtarza to, w co nikt nie wierzy Nic mnie nie oskarża Nic nie zaprzecza A jednak każdy przedmiot Obserwuje od środka Domy są zbudowane ze snu Ich fundamenty spoczywają głęboko Każdy pokój to sen, który ktoś utracił Każde drzwi pamiętają cenę Domy są zbudowane ze snu I obietnic, których nikt nie dotrzymuje Gdy okna zaczynają świecić Ujawniają to, czego próbowałeś nie wiedzieć Gdzieś śpiewa czajnik Gdzieś porusza się kołyska Gdzieś rodzina czeka Na kogoś, kto nigdy się nie wydarzył Sufity wyrastają w gałęzie Dywany rozwijają się w pola A wszystkie ściany stają się ogrodami W chwili, gdy pytam, co jest prawdziwe Te domy są zbudowane ze snu Z korzeniami głęboko w rzece Każdy pokój to sen pozostawiony Przez życie, które uciekło z umysłu
Utwór instrumentalny — bez tekstu i napisów.
Każde okno zna moje imię Choć żadne usta tego nie powiedziały Zasłony ruszają się, zanim przejdę Twarze gromadzą się w szkle Jedne są młode, inne stare Jedne wyglądają ciepło, inne chłodno Niektóre noszą pożyczone lata Niektóre uśmiechają się przez mój strach W jednym pokoju patrzę na siebie Jak stawiam zdjęcie na półce W innym minęły lata A ja spoglądam przez szkło Każdy dom zawiera część Nieznanego serca Każdy pokój zdaje się wiedzieć Skąd przybyłem dawno temu Zakrywam oczy Okna pozostają Powstrzymuję głos Odpowiadają moim imieniem Każde okno zna moje imię Każde odbicie robi to samo Lecz żadna z twarzy nie należy do mnie I żadna nie odwraca się, gdy próbuję odejść Każde okno trzyma światło Z innej wersji nocy Przechodzę przez wioskę, drzwi po drzwiach A każde pamięta mnie bardziej Pośrodku placu Stoi dom bez schodów Wszystkie jego okna patrzą do środka Ku pokojowi pod skórą Na ścianie rośnie portret Zmieniający się z każdym moim ruchem Najpierw dziecko, potem drzewo Potem pusty kształt mnie Byłeś tu wcześniej. Nie w czasie. Nie w pamięci. Gdzieś pod nimi oboma. Każde okno zna moje imię Każde odbicie robi to samo Lecz żadna z twarzy nie należy do mnie I żadna nie odwraca się, gdy próbuję odejść Każde okno trzyma światło Z innej wersji nocy Przechodzę przez wioskę, drzwi po drzwiach A każde pamięta mnie bardziej Imię w wodzie Imię w ścianie Imię w korzeniach Pod tym wszystkim Imię w latarni Imię w deszczu Imię w ciszy Sprzed chwili, gdy mnie nazwano Wołam przez okno Pokój odpowiada Jego głos jest mój Lecz słowa są popękane Każde okno zna moje imię Lecz ja już nie znam tego samego Twarz w szkle zaczęła się pojawiać Po złej stronie lustra Każde okno przygasza światło Gdy wioska zamyka się na noc Zaczyna opadać ostatnia zasłona A za nią obserwuję wszystko
Śpię pod pochylonym drzewem Obok cichego placu Księżyc wisi na nitce Rzeka wspina się w powietrze Domy zamykają drewniane oczy Mosty składają się A gdzieś w korzeniach pod ziemią Ulice zaczynają się zmieniać Północna droga staje się południem Zegar przechodzi przez ścianę Najwyższa wieża zgina dach I sprawia, że maleje Rzeka uwalnia się z brzegów I okrąża każde drzwi Gdy schody wędrują ulicami Do domów, których wcześniej nie było Wioska obraca się, gdy śnię Nic nie zostaje tam, gdzie się zdawało Rzeka zmienia swój bieg Domy wracają do źródła Wioska obraca się, gdy śpię Niosąc wszystko w głąb Gdy poranek otworzy oczy Ulice zapamiętają nowe nieba Budzę się w innym pokoju Z liśćmi na podłodze Okno pokazuje miejsce na zewnątrz Gdzie wcześniej spałem Postać spoczywa pod drzewem Z twarzą odwróconą od światła Wołam do niej i słyszę własny głos Wracający z każdej wysokości Wioska obraca się, gdy śnię Nic nie zostaje tam, gdzie się zdawało Rzeka zmienia swój bieg Domy wracają do źródła Wioska obraca się, gdy śpię Niosąc wszystko w głąb Gdy poranek otworzy oczy Ulice zapamiętają nowe nieba Obróć most Obróć strumień Obróć śpiącego Obróć sen Przesuń drzwi Przesuń drzewo Przesuń wioskę Zostaw klucz Obróć okno Obróć deszcz Obróć wspomnienie Zachowaj imię Obróć ogród Obróć ziemię Obracaj, aż zgubione zostanie znalezione Wioska obraca się, gdy śnię Łamiąc kształt sceny Księżyc jest pod spodem i nad nami Ulice przypominają sobie nas Wioska obraca się, gdy śpię Zapuszczając korzenie w głębi A gdy znów się obudzę Domy będą pod moją skórą Obróć most Obróć strumień Obróć śpiącego Zachowaj sen
Odnajduję ścieżkę tam, gdzie się kończyła Złożoną pod porannym powietrzem Brama pozostaje bez ogrodu Otwierając się na pustkę Wewnątrz szkła obraca się nasiono Choć nie widać korzenia ani liścia Maleńkie światło porusza się w jego środku Jak miejsce szykujące się do wzrostu Za ogrodem, którego nie było Domy oddychają pod powietrzem Rzeka zachowuje to, co traci światło dnia Wioska śni i nigdy nie wybiera Za ogrodem, którego nie było Droga ciągnie się wszędzie Odchodzisz, wierząc, że się obudziłeś Niosąc coś nieotwartego Przekraczam pusty próg Brama rozpływa się za moją dłonią Znajome drzewa stoją i czekają W miejscu, które nazywałem lądem Lecz każdy liść zawiera okno Każdy korzeń ukrywa drzwi A pod zwyczajną ciszą Znów słyszę wioskę Za ogrodem, którego nie było Księżyc wciąż płonie pod powietrzem Latarnie wędrują przez wodę Niosąc każdy sen, który zmieniamy Za ogrodem, którego nie było Domy czekają w pokojach z powietrza Odchodzisz, wierząc, że zakończyłeś To, co zostało jedynie przedłużone Gdzie jest ogród? Pod miastem. Gdzie jest wioska? Pod ziemią. Gdzie jest rzeka? Pod niebem. Gdzie jest śpiący? Otwiera oko. Czym był ogród? Drzwiami w zieleni. Czym była wioska? Snem ogrodu. Ogród wyśnił wioskę. Wioska wyśniła drogę. Droga wyśniła podróżnika. Podróżnik zaniósł ją do domu. Za ogrodem, którego nie było Tysiąc okien wypełnia powietrze Każde otwiera się na chwilę Na każde życie, którego nigdy nie dzielimy Za ogrodem, którego nie było Nic nigdzie nie znika Jedynie zmienia swoje odbicie I czeka, aż spojrzy ktoś inny Przez cały czas... rosła droga. Przez cały czas... rzeka wiedziała. Przez cały czas... brama stała otwarta. Czekając na mnie. Czekając na ciebie.
Odkrywaj ten album
Polecane, jeśli lubisz
- Rock psychodeliczny lat 1960. z ciepłą analogową fakturą
- Organy Farfisa i mgła Mellotronu
- Vintage acid rock bez współczesnego przesteru
- Surrealistyczne albumy koncepcyjne z połączonymi narracjami
- Oniryczny psychodeliczny folk-rock
- Nocny odsłuch słuchawkowy
- Produkcja z echem taśmowym i pogłosem sprężynowym
- Archiwalne wydawnictwa acid-dream RetroForge z lat 1960.
Informacja afiliacyjna: Linki Amazon na tej stronie mogą przynieść RetroForge Records niewielką prowizję bez dodatkowych kosztów dla użytkownika.