Przejdź do treści

1968 · rock psychodeliczny · pełny album

The Forest Where
Nothing Stays

Światło ugina się tam, gdzie nie powinno. Kształty powstają bez pozwolenia. Dziesięć połączonych utworów schodzi przez zmienny czas, niemożliwe przestrzenie i las, który odwzajemnia spojrzenie.


Na tej stronie
O tym albumieLista utworówSekwencja koncepcyjnaTekstyPolecane, jeśli lubiszPowiązane wydawnictwa

O tym albumie

The Forest Where Nothing Stays jest dziesięcioutworowym albumem koncepcyjnym rocka psychodelicznego przedstawionym jako transmisja z 1968 roku. Zaczyna się chwilą ciekawości i stopniowo rozpuszcza w świecie, gdzie czas się rozluźnia, przestrzeń składa, a znajome kształty nie chcą pozostać nieruchome.

Udokumentowana paleta albumu obejmuje gitarę tremolo i fuzz, organy Hammonda i Farfisa, pianino elektryczne, wibrafon, klawesyn, analogowy bas, perkusjonalia ręczne i powściągliwą perkusję. Echo taśmowe, pogłos sprężynowy, fazowanie i ciepłe nasycenie łączą zmienne sceny w jeden ciągły trip.

Każdy utwór ma własną tożsamość muzyczną: pośpiech prowadzony przez gitarę, napięcie napędzane organami, rytuał pałeczek, eksperyment taśmowy, warstwowe głosy, chwiejna gra i hymniczny powrót. Powracające obrazy smaku, czasu, drzwi, głosów i obserwowania łączą sekwencję, zanim finałowy tekst zatoczy krąg do obrazu otwierającego.

Rok archiwalny: 1968  ·  Opublikowano:

Lista utworów

  • 1The First Sip of Something Strange3:54
  • 2Down Where the Clocks Don’t Follow5:19
  • 3The Corridor With Too Many Doors2:43
  • 4A Smile Without a Face4:15
  • 5The Forest That Watches Back3:10
  • 6Tea for Those Who Never Leave Instrumentalny3:03
  • 7Her Voice in Every Direction3:45
  • 8The Game With No Winning Move2:58
  • 9Folding Back Into Yesterday3:50
  • 10The Taste That Never Left4:09
10 utworów · 37:06

Sekwencja koncepcyjna

1. The First Sip of Something Strange: Osobliwy smak przesuwa wszystko.

2. Down Where the Clocks Don’t Follow: Czas zapada się podczas spadania.

3. The Corridor With Too Many Doors: Nieskończone drzwi nie oferują jasnej drogi.

4. A Smile Without a Face: Obecność nigdy nie ukazuje się w całości.

5. The Forest That Watches Back: Las obserwuje w ciszy.

6. Tea for Those Who Never Leave: Spotkanie zapętla się bez końca.

7. Her Voice in Every Direction: Głos nadchodzi ze wszystkich kierunków.

8. The Game With No Winning Move: Gra nie ma jasnych zasad ani zwycięskiego ruchu.

9. Folding Back Into Yesterday: Rzeczywistość odtwarza się w zniekształconym kształcie.

10. The Taste That Never Left: Świat powraca, lecz coś pozostaje.

Teksty

Była srebrna misa światła dnia
Spoczywająca tam, gdzie kwitną cienie
A powietrze zaczęło migotać
Jak zasłona w pokoju

Cichy smak złotej pogody
Napłynął bez imienia
Wtedy ściany zapomniały krawędzi
A sufit poczuł to samo

Coś obracało się w rogu
Coś świeciło przez mgłę
Kolory zaczęły oddychać
A odległość wymknęła się

Każdy kształt zaczął mięknąć
Jak poranek w deszczu
Usłyszałem śpiew szkła w ciemności
Zobaczyłem, jak podłoga się wznosi

Światło księżyca w oknie
Nosiło parę pożyczonych oczu
Nie było drzwi, lecz przez nie przeszedłem
Nie było drogi, lecz dotarłem

Wszystkie echa poruszały się w kręgach
Jakby zawsze były żywe
Zostawiłem srebrną misę za sobą
Lecz jakoś podążyła za mną

A pokój wciąż łagodnie się zmieniał
Nawet gdy już z niego wyszedłem
Postawiłem stopę tam, gdzie nie było kierunku
A jednak ziemia usunęła się spode mnie
Każda sekunda rozciągała się jak cisza
Każdy oddech zapominał odejść

W oddali były liczby
Lecz wypływały z szeregu
Wszystkie godziny straciły znaczenie
Każda chwila wydawała się moja

Coś ciągnie bez ruchu
Coś woła bez dźwięku

Tam w dole, gdzie zegary nie podążają
Nic nie porusza się tak, jak powinno
Każde tyknięcie staje się szeptem
Zagubionym w dryfującym drewnie

Widziałem cienie spadające bokiem
Patrzyłem, jak niebo zaczyna się uginać
Wszystkie krawędzie stały się pytaniami
Bez początku i bez końca

Spadałem bez ruchu
Poruszałem się, stojąc nieruchomo
Cała przestrzeń wokół mnie się złożyła
Jakby zawsze miała własną wolę
Stopa na progu
Światło dzieli się na dwa
Jedne się otwierają
Żadne nie są tobą

Otwórz, zamknij
Otwórz jeszcze bardziej
Każdy kierunek
Zmienia się w drzwi

Pukanie znikąd
Klamki, które oddychają
Pokoje zbudowane z odległości
Nie ma czego opuszczać

Otwórz, zamknij
Otwórz jeszcze bardziej
Każdy kierunek
Zmienia się w drzwi

Biegnę przez korytarz
On biegnie przeze mnie
Za każdym razem, gdy wybieram jedne
Dzielą się na troje
W rogu był kształt
Nie kształt…
Coś, co pamiętało, że nim było

Uśmiech bez twarzy
Uśmiech bez twarzy
Pochyla się
Czeka
Zna przestrzeń

Ściany robią wdech
Ściany robią wydech
Nikt nie mówi
Lecz coś krzyczy

Nie patrzysz na to
To patrzy na ciebie

Uśmiech bez twarzy
Obserwuje każde miejsce

Bliżej
Bliżej
Nie krokami

Odwróć się
Odwróć się
Odwróć się
(nie w tę stronę)

Każdy cień ugina się ku mnie
Każda cisza ma dźwięk
Każda myśl, którą próbuję zostawić
Już jest wszędzie wokół

Jesteś tu dłużej, niż myślisz

Uśmiech bez twarzy
Nigdy nie zostawia śladu
A jednak zajmuje twoje miejsce

Zostaje
Zostaje
Zostaje…
Widzi bez oczu
Słyszy bez uszu

Wejdź w cień
Cień się cofa

Liście jak lustra
Obracają się powoli
Ścieżki się podwajają
Tam, dokąd idziesz

Nazwij kolor
On nazywa ciebie

Każda gałąź pamięta
Każdy korzeń decyduje

Kroki liczą
Nie twoje

Oddech wraca
Innym tonem

Obserwuj obserwatora
Oznacz znak

Światło staje się głośniejsze
W ciemności

Obróć się raz
Obróć się dwa razy
Ścieżka się ciebie uczy

Widzi bez oczu
Mówi twoim głosem

Kroki trzymają czas
Czas nie trzyma żadnego

Las słucha
Stajesz się jednym
Utwór instrumentalny — bez tekstu.
Usłyszałem go raz
Lecz nie stamtąd, gdzie stałem

(Za tobą)
(Wewnątrz ciebie)

Każde słowo przybyło zbyt wcześnie
Każde echo przyszło zbyt późno
Mówiłem w kręgu
Coś innego tłumaczyło

Powiedz to jeszcze raz
Powiedz to jeszcze raz
Powiedz—

Bez dźwięku
Tylko kształt
Tylko ruch w powietrzu

Był bliżej, gdy się odwróciłem
Dalej, gdy zostałem

Każdy kierunek zawierał wersję
Zdania, którego nigdy nie wypowiedziano

(Tutaj)
(Tam)
(Wszędzie)

Jej głos ze wszystkich kierunków
Bez środka, bez odbicia
Jej głos ze wszystkich kierunków
Woła bez zamiaru

Odpowiedz mu
Zignoruj go
Odpowiada ci tak samo

Nie odwracaj się
Nie odwracaj się
(odwróć się)

Podążałem, tylko po to, by go zgubić
Zgubiłem go, tylko po to, by usłyszeć
Przemówił, zanim go poznałem
Został, gdy byłem przytomny

(Tutaj)
(Tam)
(Nie tam)

Nigdy nie usłyszałeś początku
Zasady napisano
Po ruchu
Tura wykonana
Nie przez ciebie

Krok w lewo
Zmienia podłogę
Krok w prawo
Prosi o jeszcze jeden

Grasz pionkiem
On odgrywa ciebie

Przesuń go naprzód
Przesuń go przez
Każdy wybór
Unieważnia ciebie

Wygraj krąg
Przegraj linię

Dłonie przestawiają
Bez planu
Każdy kierunek
Porusza się, gdzie może

Bez planszy
Bez przestrzeni
Bez ostatniego miejsca

Prawie to miałeś

Przesuń go naprzód
Przesuń go przez
Każda odpowiedź
Dzieli się na dwie

Ostatni ruch—
Linie wróciły w kawałkach
Lecz żadna do siebie nie pasowała
Podążałem za każdym echem
Wyprowadziło mnie poza czas

Zaczyna się obracać
Zaczyna płonąć

Składając się z powrotem we wczoraj
Każda droga uczy się uginać
Składając się z powrotem we wczoraj
Tam, gdzie koniec zaczyna się znów

Kształty wracają ze znaczeniem
Potem zmieniają się, zanim zostaną
Mówię starszymi odpowiedziami
One odpowiadają w pewien sposób

Wspina się do wnętrza chwili
Nazywa mnie, gdy się poruszam

Składając się z powrotem we wczoraj
Każda droga uczy się uginać
Składając się z powrotem we wczoraj
Tam, gdzie koniec zaczyna się znów

Widziałem, jak jutro pęka
W pożyczonej przeszłości
Lustro wciąż się obracało
Aż w końcu zwróciło się do mnie

Znowu
Znowu
Znowu zatacza krąg

Składając się z powrotem we wczoraj
Każda droga uczy się uginać
Składając się z powrotem we wczoraj
Tam, gdzie koniec zaczyna się znów

Znowu.
Był pokój, który rozpoznałem
Choć nigdy nie widziałem drzwi
Światło siedziało tam, gdzie zwykle
Lecz wydawało się inne niż wcześniej

Wciąż tam
Wciąż takie samo

Wziąłem oddech, by to wszystko zostawić
Podążyło gdzieś pomiędzy
Cichy smak, którego nie umiałem nazwać
Wciąż przechodził przez to, co widziałem

Smak, który nigdy nie odszedł
Dźwięk, który nigdy nie został
Teraz żyje w każdej chwili
Czeka wewnątrz dnia

Postawiłem szklankę obok światła
Wyglądała jak zawsze
Lecz coś pod powierzchnią
Dokładnie wiedziało, co ukrywa

Zostało
Zostało

Smak, który nigdy nie odszedł
Nigdy nie musiał zostać
Przechodzi przez każdą wersję
Tego, co nazywam dzisiaj

Była srebrna misa światła dnia
Spoczywająca tam, gdzie kwitną cienie
A powietrze zaczęło migotać

Odkrywaj ten album

Informacja afiliacyjna: Linki Amazon na tej stronie mogą przynieść RetroForge Records niewielką prowizję bez dodatkowych kosztów dla użytkownika.

Odkrywaj dalej

Kontynuuj w grafie wiedzy RetroForge

Wybrane ścieżki do ludzi, płyt, wydarzeń i idei poszerzających muzyczny kontekst.

Gatunki i sceny