Stonesi bez dokumentu próbującego ich objaśniać
Ladies & Gentlemen: The Rolling Stones niemal całkowicie rezygnuje z narracyjnej maszynerii, którą późniejsze dokumenty muzyczne uznają za niezbędną. Nie ma retrospektywnych wywiadów dzielących koncert na historyczne rozdziały, narratora tłumaczącego znaczenie Exile on Main St. ani rozbudowanej historii zza kulis mającej uczłowieczyć wykonawców pomiędzy piosenkami. Film Rollina Binzera skupia się przede wszystkim na scenie.
Właśnie ta prostota nadaje mu wartość. Materiał pochodzi z czterech koncertów w Teksasie podczas północnoamerykańskiej trasy Rolling Stonesów z 1972 roku, gdy grupa wykonywała utwory z Sticky Fingers, Let It Bleed, Beggars Banquet i świeżo wydanego Exile on Main St.. Mick Taylor był już w pełni zintegrowany z zespołem, Nicky Hopkins i sekcja dęta poszerzali aranżacje, a Stonesi osiągnęli etap, na którym otaczająca ich mitologia była ogromna, lecz nie zdążyła jeszcze całkowicie przykryć muzycznej maszynerii.
Film nie musi mówić widzowi, że grupa była niebezpieczna, dekadencka czy znajdowała się w centrum kultury rockowej. Pozwala, by sekcja rytmiczna, gitary i ruch Jaggera same dostarczyły dowodów. Po rozbudowanej automitologii The Song Remains the Same albo starannie skonstruowanej ramie pożegnania w The Last Waltz ta bezpośredniość wydaje się niemal surowa.
Ma też ogromną wartość historyczną. Trasa Stonesów z 1972 roku stworzyła jeden z definiujących obrazów rockowej sławy początku lat siedemdziesiątych, lecz znaczna część tej reputacji powstała dzięki fotografii, dziennikarstwu, bootlegom i opowieściom o ekscesach za kulisami. Ladies & Gentlemen koncentruje się na tym, co w pierwszej kolejności umożliwiło taką skalę: na zespole grającym na scenie.
Stonesi z 1972 roku różnią się zarówno od ery Briana Jonesa, jak i późniejszej stadionowej machiny
Film pokazuje skład z Mickiem Jaggerem, Keithem Richardsem, Charliem Wattsem, Billem Wymanem i Mickiem Taylorem, wspierany przez muzyków takich jak Nicky Hopkins, Bobby Keys, Jim Price i Ian Stewart. Ta konfiguracja zajmuje szczególne miejsce w historii Stonesów. Brian Jones zmarł w 1969 roku, a Ron Wood dołączy dopiero później w tej dekadzie. Okres Micka Taylora dał grupie język gitary prowadzącej wyraźnie różny od obu tych epok.
Gra Taylora jest w filmie kluczowa, ponieważ kamery czynią jego rolę widoczną bez potrzeby budowania wokół niej dokumentalnej tezy. Richards może skupić się na riffach, rytmie i luźnej kontroli architektonicznej spajającej utwory, podczas gdy Taylor dodaje płynne partie prowadzące i rozbudowane detale improwizacyjne. Zestawienie działa szczególnie dobrze w dłuższych utworach, takich jak "Midnight Rambler" czy "You Can't Always Get What You Want".
Charlie Watts i Bill Wyman powstrzymują cały występ przed zamienieniem się w gitarową wystawę. Powściągliwość Wattsa pozostaje jednym z definiujących paradoksów zespołu: im bardziej ruchliwy staje się Jagger i im dalej rozciągają się gitary, tym mniej perkusista zdaje się potrzebować teatralnego podkreślania własnej obecności. Wyman podobnie unika wizualnego popisu, jednocześnie kotwicząc muzykę, której publiczna tożsamość opiera się na luzie.
Zespół z 1972 roku może więc brzmieć chaotycznie, nie będąc wcale niestabilnym. Film pokazuje, ile dyscypliny potrzeba, by specyficzna wersja swobody Stonesów naprawdę działała.
*Exile on Main St.* jest obecne, ale film nie staje się rekonstrukcją albumu
Trasa promowała Exile on Main St., jednak koncert nie zachowuje się jak współczesny jubileuszowy show, podczas którego album odtwarza się od początku do końca. "Tumbling Dice", "Happy", "Sweet Virginia", "All Down the Line" i "Rip This Joint" wprowadzają nową płytę do programu, natomiast starsze utwory, takie jak "Brown Sugar", "Gimme Shelter", "Love in Vain", "You Can't Always Get What You Want", "Jumpin' Jack Flash" i "Street Fighting Man", utrzymują świeżą historię grupy w ciągłym dialogu z teraźniejszością.
To użyteczne przypomnienie, jak wyglądało koncertowanie przed epoką heritage-album shows. Nowe wydawnictwo nadawało trasie impet, ale koncert pozostawał rozwijającym się repertuarem, a nie muzealną prezentacją jednego albumu. Utwory z Exile można było natychmiast przystosować do sceny, usunąć część studyjnej gęstości i przebudować wokół dostępnego składu koncertowego.
Film jest szczególnie odkrywczy, ponieważ Exile on Main St. obrósł wyjątkowo potężną mitologią studyjną. Jego mętne warstwy, historia Nellcôte i nagromadzona reputacja krytyczna mogą sprawić, że płyta wydaje się nierozłączna ze środowiskiem, w którym ją nagrano. Występy z 1972 roku pokazują natomiast, które części tego materiału przetrwały wystawienie utworów na próbę wielkiej sali.
Niektóre stają się twardsze i bardziej bezpośrednie. Inne ujawniają, jak istotne dla rzekomo gitarocentrycznego brzmienia Stonesów są aranżacje dęte i fortepian.
Bobby Keys i Nicky Hopkins pokazują, dlaczego wizja Stonesów jako pięcioosobowego zespołu jest myląca
Popularny wizerunek ma tendencję do sprowadzania Rolling Stonesów do Jaggera i Richardsa, z pozostałymi głównymi członkami tworzącymi wokół nich zasadniczy zespół. Koncertowa konfiguracja z 1972 roku pokazuje, dlaczego taki skrót staje się muzycznie niewystarczający.
Saksofon Bobby'ego Keysa nie jest opcjonalną warstwą dekoracyjną. Jego gra pomaga definiować brzmienie grupy z początku lat siedemdziesiątych i daje koncertowi bezpośrednie połączenie z tradycjami sekcji dętych rhythm and bluesa i soulu. Jim Price dodaje kolejną warstwę instrumentów dętych. Nicky Hopkins, jeden z najważniejszych pianistów sesyjnych brytyjskiego rocka, wnosi głos harmoniczny i rytmiczny zdolny zmienić charakter utworu bez zwracania na siebie wizualnej uwagi. Ian Stewart, przed laty wykluczony z oficjalnego wizerunku zespołu, nadal pozostaje częścią muzycznego świata grupy.
Film jest cenny właśnie dlatego, że ci muzycy zajmują tę samą scenę co pięciu oficjalnych Stonesów. Ich obecność sprawia, że koncertująca formacja mniej przypomina samowystarczalny zespół rockowy, a bardziej kompaktową rewię zbudowaną wokół sekcji rytmicznej i dwóch gitar.
Taki układ pomaga zrozumieć, jak grupa mogła przemieszczać się między rock and rollem wywiedzionym od Chucka Berry'ego, bluesem, materiałem o country'owym zabarwieniu, soulem i luźniejszymi fakturami Exile, bez konieczności zmuszania pięciu oficjalnych członków do imitowania każdego brzmienia słyszanego na płytach.
Jagger kontroluje salę, nie mówiąc zbyt wiele
Współczesne filmy koncertowe często poświęcają dużo czasu przekomarzaniu się frontmana z publicznością, ponieważ tworzy to naturalne przerwy narracyjne między utworami. W Ladies & Gentlemen występ Jaggera opiera się przede wszystkim na ruchu.
Jego sceniczny język jest już w pełni rozpoznawalny: przesadne gesty, gwałtowne zmiany postawy, drapieżne przemieszczanie się po przestrzeni i umiejętność przekierowania uwagi nawet wtedy, gdy centralną muzyczną partię gra ktoś inny. Kamera korzysta z tej fizycznej czytelności. Jagger nie potrzebuje filmowej sztuczki, by wydawać się większy niż scena; jego własny występ dostarcza rytmu wizualnego.
Może to przesłaniać fakt, jak starannie zarządza wokalem wewnątrz głośnego zespołu koncertowego. Stonesi z 1972 roku nie grali do click tracków ani nie odtwarzali studyjnych aranżacji przy pomocy współczesnych systemów monitoringu. Fraza Jaggera musi znaleźć swoje miejsce w gęstym miksie na żywo, zachowując zarazem dość elastyczności, by reagować na tempo i energię publiczności.
Nacisk filmu na wykonanie zamiast osobowości ułatwia dostrzeżenie tego rzemiosła. Nie ma retrospektywnego Jaggera wyjaśniającego młodszą wersję siebie. To młodszy Jagger musi sam udźwignąć ekran.
Film koncertowy 16 mm zaprojektowany do głośnej prezentacji kinowej
Materiał nakręcili na taśmie 16 mm Bob Freeze i Steve Gebhardt z Butterfly Films podczas czterech koncertów w Fort Worth i Houston. Oryginalny materiał powiększono i przygotowano do prezentacji kinowej, a premierę w 1974 roku intensywnie reklamowano przez fizyczną siłę doświadczenia koncertowego.
Ówczesny sposób projekcji był na tyle niezwykły, że stał się częścią tożsamości filmu. Pokazy mogły korzystać z rozbudowanych systemów nagłośnieniowych i objazdowego wsparcia technicznego, zgodnie z ideą, że kino powinno odtwarzać intensywność bliższą koncertowi niż zwykłemu seansowi filmowemu. Film należy więc do okresu, w którym kino rockowe eksperymentowało nie tylko z obrazem, lecz także z tym, jak powinny brzmieć sale kinowe.
Źródło 16 mm tworzy fakturę bardzo odmienną od starannie oświetlonej, 35-milimetrowej monumentalności The Last Waltz. Obraz jest bardziej ziarnisty i natychmiastowy, a oświetlenie sceny często determinuje to, co kamera może zobaczyć, zamiast podporządkowywać się filmowej produkcji zaprojektowanej wcześniej.
To ograniczenie pasuje do muzyki. Ladies & Gentlemen nie próbuje uczynić Stonesów dostojnymi. Kamera ma przetrwać występ.
Dlaczego film zniknął na tak długo
Film miał premierę 15 kwietnia 1974 roku w nowojorskim Ziegfeld Theatre, po czym trafił do dystrybucji kinowej, ale nie stał się stale dostępną, autoryzowaną pozycją domowego wideo. Przez dziesięciolecia jego reputację podtrzymywały wspomnienia kinowych pokazów, nieautoryzowane kopie i obieg kolekcjonerski.
Ta luka stworzyła osobliwy status. Fani regularnie opisywali film jako jeden z najlepszych wizualnych dokumentów ery Micka Taylora, a jednak wielu widzów znało go ze źródeł kompromisowej jakości zamiast z oficjalnego wydania wysokiej jakości.
Zmieniło się to w 2010 roku, gdy odrestaurowany i zremasterowany film wrócił do kin oraz otrzymał autoryzowane wydania DVD i Blu-ray. Współczesne komunikaty dystrybucyjne mówią, że przy restauracji wykorzystano archiwalny materiał filmowy i wielośladowe mastery audio, a do wydania domowego dodano nowy wywiad z Mickiem Jaggerem oraz materiały bonusowe z epoki.
Edycja z 2010 roku ma więc dwa różne czasy trwania, zależnie od tego, co dokładnie jest mierzone. Aktualne wpisy Apple TV podają około 82 minut dla samego filmu. Katalog Rock & Roll Hall of Fame opisuje 110-minutowy videodisc, ponieważ fizyczny pakiet zawiera materiały dodatkowe. Tych wartości nie należy scalać w jeden uniwersalny czas trwania.
Film niemal agresywnie nie interesuje się legendą otaczającą trasę
Niewydawany przez dziesięciolecia Cocksucker Blues Roberta Franka dokumentował tę samą trasę z 1972 roku z radykalnie innej perspektywy, skupiając się na życiu za kulisami, podróżach i mniej pochlebnej rzeczywistości kryjącej się za ogromnym publicznym wizerunkiem Rolling Stonesów. Ladies & Gentlemen wygląda niemal jak film odwrotny.
Binzer nieustannie wraca na scenę. Skandal, nuda i ekscesy związane z trasą pozostają poza głównym kadrem. Wybór ten czyni film niepełnym jako historię społeczną, lecz wyjątkowo skupionym jako dowód muzyczny.
Koncepcyjne oglądanie obu projektów obok siebie pokazuje, dlaczego żaden pojedynczy film muzyczny nie może być "prawdą" o trasie. Dokument zza kulis może odsłonić zachowania ukryte przez oficjalny wizerunek koncertowy. Czysty film koncertowy może z kolei pokazać muzykalność, którą dokument skupiony na skandalu traktuje jak tło.
Ladies & Gentlemen jest wartościowy, ponieważ nie przeprasza za wybór występu. Jego wąskość zamienia się w klarowność.
Era Micka Taylora przetrwała na filmie szczególnie dobrze
Rolling Stonesi stworzyli ogromne archiwum wizualne obejmujące ponad sześć dekad, lecz okres Taylora zajmuje w nim stosunkowo niewielką część. Ladies & Gentlemen ma przez to nieproporcjonalnie duże znaczenie historyczne.
Taylor dołączył w 1969 roku i odszedł w 1974. W tych latach zespół nagrywał i koncertował z materiałem uznawanym dziś za centralny dla katalogu. Jego płynniejszy, bardziej jednoznacznie prowadzący język gitarowy tworzył kontrast z Richardsem, który można usłyszeć na płytach, ale jeszcze wyraźniej widać, gdy obu muzyków obserwuje się razem.
Film nie musi ustawiać tego składu w rankingu wobec późniejszych Stonesów. Jego wartość wynika ze szczegółowości. Tak grupa działała podczas trasy Exile, z tym gitarzystą, tymi muzykami wspierającymi i tym balansem między tradycją bluesową a rockiem arenowym.
Fakt, że przez dziesięciolecia film był trudny do zobaczenia, tylko wzmacniał poczucie, że kluczowy fragment historii Stonesów ukrywał się na oczach wszystkich.
Uwaga dotycząca oglądania i kolekcjonowania
Dla współczesnych autoryzowanych wydań przyjmuj około 82-83 minut jako czas trwania odrestaurowanego filmu. Fizyczne pakiety katalogowane na około 110 minut zawierają materiały dodatkowe i nie powinny być traktowane jako dłuższy montaż samego koncertu.