Keith Richards pisze historię Keitha Richardsa, a potem przez setki stron komplikuje własną karykaturę
Publiczna wersja Keitha Richardsa została skompresowana do wyjątkowo trwałego zestawu symboli: gitara, papieros, strój open-G, heroina, biżuteria i lekko nadnaturalna sugestia, że zwykłe reguły biologii po prostu o nim zapomniały. Life, wydane w 2010 roku i napisane z dziennikarzem Jamesem Foxem, działa dlatego, że Richards wystarczająco dobrze rozumie własną karykaturę, by się nią bawić, nie pozwalając zarazem, aby pomieściła całą książkę. Wspomnienia prowadzą od powojennego Dartford przez obsesję na punkcie bluesa, powstanie Rolling Stonesów, pisanie piosenek, sławę, uzależnienie, problemy prawne, związki, rodzinę, działalność solową i długie partnerstwo z Mickiem Jaggerem. Standardowe wydania liczą znacznie ponad pięćset stron, co daje książce wystarczająco dużo miejsca, by stała się czymś więcej niż paradą skandalicznych anegdot. Pod słynnym głosem kryje się poważna opowieść o muzycznej nauce, współpracy i praktycznym budowaniu zespołu, który jakimś sposobem przetrwał dziesięciolecia konfliktów.
Dartford, peron kolejowy i stos płyt
Ponowne spotkanie Richardsa i Jaggera na stacji kolejowej w Dartford stało się jedną z idealnych scen początku w historii rocka. Znali się już jako dzieci, a gdy jako nastolatkowie spotkali się ponownie, Jagger niósł płyty ujawniające wspólną fascynację amerykańskim bluesem i R&B. Chuck Berry i Muddy Waters mieli ogromne znaczenie. Ten szczegół jest ważniejszy niż elegancja samej anegdoty, ponieważ przywraca Rolling Stonesów sprzed mitologii dekadencji. Zespół zaczął się od młodych brytyjskich muzyków studiujących płyty czarnych amerykańskich wykonawców z niemal nabożną powagą. Ich pierwszą ambicją nie było wynalezienie rocka stadionowego, stworzenie niebezpiecznego wizerunku ani stanie się rywalami Beatlesów. Chcieli wiarygodnie grać muzykę, którą kochali, wewnątrz brytyjskiej sceny, której spotkanie z amerykańskim bluesem wkrótce miało przeobrazić muzykę popularną, jednocześnie ujawniając skomplikowane pytania dotyczące wpływu, rasy i komercyjnej nagrody.
Brian Jones zanim Jagger i Richards stali się stałym centrum
Brian Jones był kluczowy dla wczesnych Rolling Stonesów. Pomagał złożyć zespół, kształtował jego bluesowy kierunek i początkowo zajmował rolę przywódczą, którą późniejsze historie potrafią przesłonić, ponieważ Jagger i Richards stali się trwałymi twarzami grupy. Nacisk Andrew Looga Oldhama na oryginalne pisanie piosenek zmienił wewnętrzną równowagę, gdy partnerstwo Jagger–Richards zaczęło odnosić sukces komercyjny, a problemy osobiste Jonesa narastały i jego rola słabła. Richards potrafi uznać muzyczne znaczenie Jonesa, jednocześnie pisząc bardzo ostro o jego zachowaniu i upadku. Ta sprzeczność jest cenna jako świadectwo i niepełna jako neutralny osąd. Relacje między muzykami stały się trudne na długo przed powstaniem wspomnień Richardsa. Stone Alone Billa Wymana zapewnia więc niezbędną kontrperspektywę, nie dlatego, że Wyman automatycznie poprawia Richardsa, lecz dlatego, że ta sama zmieniająca się hierarchia wygląda inaczej z innego miejsca wewnątrz zespołu.
Materiał gitarowy jest znacznie bardziej treściwy niż sugeruje legenda celebryty
Richards nie przedstawia siebie jako konwencjonalnego wirtuoza, a duża część najlepszego materiału muzycznego w Life dotyczy rytmu, strojenia, aranżacji i interakcji między instrumentami. Strój open-G staje się centralny dla architektury klasycznych riffów Stonesów, podczas gdy utwory takie jak „Brown Sugar”, „Honky Tonk Women” i „Start Me Up” pokazują, jak stosunkowo oszczędna partia gitary potrafi zdefiniować całe nagranie. Richards omawia również podejście często nazywane „dawną sztukę splatania”, szczególnie w odniesieniu do interakcji gitar z Brianem Jonesem, Mickiem Taylorem i Ronniem Woodem. To pojęcie jest użyteczne, ponieważ przenosi uwagę z rankingu gitarzystów prowadzących na sposób, w jaki dwóch muzyków może dzielić odpowiedzialność rytmiczną i melodyczną. Dla RetroForge Life należy więc równie naturalnie do stron poświęconych gitarze i strojeniom, jak do półki z autobiografiami rockowych gwiazd.
Partnerstwo Jagger–Richards przetrwało, bo wzajemna zależność była silniejsza od irytacji
Partnerstwo autorskie zaczyna się częściowo pod presją menedżerów, który chce oryginalnego materiału, i z czasem staje się jedną z najbardziej udanych relacji twórczych w historii rocka. Richards potrafi być hojny wobec umiejętności Jaggera i spektakularnie obraźliwy wobec niego, czasami w zaskakująco niewielkiej odległości tekstowej. Obelgi stały się jednymi z najczęściej omawianych fragmentów wspomnień, ale głębsza historia dotyczy wzajemnej zależności. Obaj mężczyźni wielokrotnie rywalizują, drażnią się i ranią, wciąż potrzebując tego, co wnosi drugi. Jagger dostarcza instynktów muzycznych, tekstowych, wykonawczych i strategicznych, których Richards nie potrafi zastąpić; Richards wnosi tożsamość rytmiczną i brzmieniową nierozerwalną z tym, co publiczność rozpoznaje jako Stonesów. Partnerstwo przetrwało nie dlatego, że konflikt był powierzchowny, ale dlatego, że wspólne dzieło pozostawało na tyle wartościowe, by pochłaniać poziomy urazy, które rozbiłyby wiele innych grup.
Uzależnienia nie należy zamieniać w reklamę przetrwania
Lata heroinowe Richardsa są niemożliwe do oddzielenia od wspomnień, a jego opisy uzależnienia, aresztowań, sieci zaopatrzenia i rutyn potrzebnych do pozostania pracującym muzykiem koncertowym bywają czarnohumorystyczne. Ta sprawność narracyjna tworzy ryzyko historyczne. Richards przeżył, podczas gdy wiele osób poruszających się w porównywalnych kulturach narkotykowych nie miało tyle szczęścia, a samo przetrwanie może sprawić, że skrajne zachowanie wygląda jak dowód nadludzkiej odporności zamiast zagrożenia. Konsekwencje w Life obejmują ryzyko prawne, zniszczone relacje i lata organizowane wokół zależności. RetroForge powinno zachować humor, nie zmieniając go w branding stylu życia. Mitologia Richardsa jako banity jest częścią kultury rockowej i głosu książki, lecz wspomnienia stają się ciekawsze, gdy uzależnienie widzi się jako siłę porządkującą czas, relacje i pracę, a nie kolejny dodatek obok Telecastera.
Nellcôte, *Exile on Main St.* i rzemiosło pod chaosem
Sesje na południu Francji związane z Exile on Main St. należą do najbogatszych historycznie części wspomnień. Stonesi opuścili Wielką Brytanię w związku z problemami podatkowymi i stworzyli mobilne środowisko nagraniowe wokół wynajmowanej przez Richardsa willi Nellcôte, co przyniosło warunki pracy pamiętane przez upał, nieregularne godziny, narkotyki i muzyków pojawiających się oraz znikających z miejsca. Legenda może sprawić, że album zacznie wyglądać jak arcydzieło wyprodukowane przez chaos zupełnym przypadkiem. Własna relacja Richardsa dostarcza dużej części tego chaosu, ale gotowa płyta ujawnia także głęboką znajomość bluesa, country, gospel i rock and rolla, przefiltrowaną przez zespół o bardzo rozwiniętej tożsamości rytmicznej. Inne źródła studyjne mogą pomóc przywrócić pracę ukrytą pod romantycznym obrazem willi. Najmocniejsza lektura utrzymuje oba fakty naraz: Nellcôte rzeczywiście było nieuporządkowane, a Exile nadal wymagało muzyków i ludzi od nagrań potrafiących zamienić to nieuporządkowanie w spójny dźwięk.
Związki i rodzina zakłócają fantazję o permanentnym buncie
Anita Pallenberg zajmuje ważne miejsce w autobiografii i szerszej historii kulturowej Stonesów. Jej inteligencja i wpływ czynią z niej więcej niż dekoracyjną postać w historii słynnych mężczyzn, choć relacje związane z Jonesem i Richardsem przez dziesięciolecia przyciągały plotki. Richards później stworzył trwałe małżeństwo z Patti Hansen i pisze o życiu rodzinnym jako sile stabilizującej. Te części przebijają karykaturę wiecznie odurzonego gitarzysty istniejącego tylko podczas tras. Ludzie starzeją się, wychowują dzieci i budują życie domowe nawet wtedy, gdy ich publiczny wizerunek zależy od permanentnego buntu. Ten zwyczajny fakt jest jednym z najcichszych sposobów, w jakie Life koryguje legendę Keitha Richardsa. Ciągłość Stonesów może sprawiać wrażenie, że muzycy zostali zatrzymani w czasie; autobiografia wielokrotnie pokazuje prywatne struktury potrzebne wokół kariery trwającej o wiele dłużej niż kultura młodzieżowa, która ją stworzyła.
X-Pensive Winos pokazują, co pozostaje pod nieobecność Jaggera
Działalność solowa Richardsa staje się szczególnie ważna w okresie konfliktu z Jaggerem pod koniec lat osiemdziesiątych. X-Pensive Winos dali mu działającą tożsamość zespołową poza Rolling Stonesami i stworzyli praktyczny test pytania przewijającego się przez dużą część wspomnień: czym jest Keith Richards bez Micka Jaggera? Odpowiedź jest rozpoznawalna, ale inna. Praca solowa potwierdza, jak wiele charakteru rytmicznego, języka gitarowego i postawy należy bezpośrednio do Richardsa, jednocześnie ułatwiając usłyszenie wkładu Jaggera właśnie przez jego nieobecność. Takie porównanie wzmacnia znaczenie głównego partnerstwa zamiast pomniejszać projekt solowy. Relacja twórcza może stać się wyraźniejsza, gdy jej składniki na chwilę się rozdzielą, a Life korzysta z wystarczająco szerokiej chronologii, by pokazać Richardsa jako coś więcej niż połowę wiecznej marki autorskiej.
Co książka robi szczególnie dobrze
Głos jest największą atrakcją wspomnień. Nawet przy dużym udziale Jamesa Foxa narracja zachowuje silną osobowość Richardsa, przez co muzyczne wyjaśnienia, obelgi, pamięć i samomitologizacja czują się częścią tej samej rozmowy. Wczesna obsesja bluesowa jest szczególnie cenna, ponieważ przywraca powagę ukrytą pod późniejszą wizerunkiem „niegrzecznego chłopca”, a materiał gitarowy oferuje więcej praktycznego wglądu muzycznego, niż może oczekiwać wielu ogólnych czytelników. Relacja z Jaggerem jest kolejną siłą, ponieważ pozwala, by uczucie, rywalizacja i uraza współistniały. Wreszcie chronologia prowadzi od powojennej Wielkiej Brytanii po stadionowy rock XXI wieku, nadając książce ogromny zakres kulturowy bez porzucania indywidualnego doświadczenia wewnątrz niego.
Ograniczenia
Autobiografia jest samomitologizacją nawet wtedy, gdy narrator żartuje z mitologii. Richards ma wszelkie powody, by własne wykroczenia opowiadać zabawnie, a przeciwników przedstawiać mniej sympatycznie, a inni Stonesi przez lata kwestionowali konkretne szczegóły. Skupienie na Jaggerze i Richardsie może też reprodukować tę samą hierarchię, która wcześniej zepchnęła Briana Jonesa, Charliego Wattsa i Billa Wymana na obrzeża publicznej narracji. Czytelnicy powinni więc używać Stone Alone i According to the Rolling Stones jako przeciwwagi, szczególnie tam, gdzie wydarzenie zależy mocno od osobistej pamięci. Niebezpieczeństwo nie polega na cieszeniu się głosem Richardsa. Polega na założeniu, że pięknie opowiedziana historia staje się dokumentalnym faktem tylko dlatego, że nikt nie opowiada jej lepiej.
Dla kogo jest ta książka?
Fani Rolling Stonesów, gitarzyści i każdy zainteresowany drogą od brytyjskiej obsesji na punkcie bluesa do globalnej kultury rockowej znajdą tutaj ogrom materiału. To również jeden z najbardziej przystępnych tytułów Reading Room dla szerokiej publiczności, ponieważ narracja pozostaje mocna nawet wtedy, gdy czytelnik nie zna każdego albumu. Osoby skupione na gitarze mogą śledzić strój open-G i interakcję zespołową; czytelnicy historii kultury mogą obserwować narkotyki, trasy, podatkowy exodus i ewolucję organizacji Stonesów. Najlepiej cieszyć się wersją Richardsa przy pełnej głośności, pamiętając jednocześnie, że inni ludzie w tej historii również mają własne wspomnienia.
Uwaga o wydaniu
Hachette podaje, że amerykańskie wydanie Little, Brown ukazało się 26 października 2010 roku. Standardowe formaty mają około 564–576 stron zależnie od rynku i składu, natomiast wydania wielkim drukiem mogą być znacznie dłuższe. Liczby stron z wydania wielkim drukiem nie należy nigdy wyświetlać na karcie zwykłego produktu.
Znajdź egzemplarz
Standardowe wydanie handlowe w miękkiej oprawie jest oczywistą wersją do czytania; wczesne wydania w twardej oprawie i podpisane egzemplarze należą raczej do AbeBooks.
