Frank Zappa zrobił film koncertowy, a potem odmówił udawania, że koncerty są w nim najważniejsze
Plansza tytułowa mogła być prosta. Frank Zappa dysponował wyjątkowo sprawnym zespołem podczas halloweenowej serii w nowojorskim Palladium w 1977 roku, z Adrianem Belew, Terrym Bozzio, Patrickiem O'Hearnem, Edem Mannem, Tommym Marsem i Peterem Wolfem wokół siebie. Samo sfilmowanie tych występów zapewniało materiał na pokaźny film koncertowy.
Zappa chciał czegoś bardziej niesfornego. Baby Snakes, którego premiera odbyła się w Nowym Jorku w grudniu 1979 roku, łączy występy z Palladium z materiałem zza kulis, fragmentami studyjnymi, celowo niezręcznymi rozmowami oraz animacją poklatkową Bruce'a Bickforda. Oficjalne archiwum Zappy opisuje film charakterystycznie mało pomocnym zdaniem: film o ludziach robiących rzeczy, które nie są normalne.
W duchu jest to trafne, ponieważ film odrzuca zwyczajowy podział między występem a przerwą. Po niezwykłej solówce gitarowej może nastąpić rozmowa w garderobie, która wygląda tak, jakby miała sprawdzić, jak długo widz wytrzyma. Gliniane postacie Bickforda mutują, walczą i reorganizują się z taką gęstością, że scena koncertowa może przy nich wyglądać konwencjonalnie. Muzycy stają się postaciami, postacie wędrują do sytuacji muzycznych, a kamera pozostaje zainteresowana zachowaniami, które zwykły oficjalny film zespołu natychmiast by wyciął.
To nie jest przypadkowy chaos. Zappa miał nad projektem dość kontroli, by uczynić nieporządek częścią konstrukcji.
Halloween było już częścią nowojorskiej tożsamości Zappy
Relacja Zappy z halloweenowymi koncertami w Nowym Jorku zdążyła przerodzić się w powracającą tradycję. Seria w Palladium pod koniec października 1977 roku należała więc zarówno do rytuału publiczności, jak i do harmonogramu trasy.
Święto pasowało do jego twórczości z oczywistych powodów. Kostiumy, parodia, groteskowa ikonografia i przyjemność z obrażania oczekiwań już wcześniej stanowiły centrum scenicznego świata Zappy. Publiczność halloweenowa przychodziła przygotowana na teatralny nadmiar, a film chłonie tę atmosferę, nie zamieniając się przy tym w konwencjonalny sezonowy program specjalny.
Zespół jest technicznie potężny. Gitara i wokal Adriana Belew dają składowi elastyczną drugą linię frontową, podczas gdy Terry Bozzio potrafi przechodzić od precyzyjnej gry rytmicznej do teatralnych partii wokalnych i komediowego wcielenia. Patrick O'Hearn, Ed Mann, Tommy Mars i Peter Wolf tworzą zespół zdolny obsługiwać nagłe zmiany metrum i aranżacji bez utraty agresywnego rockowego napędu pod spodem.
To połączenie jest ważne, ponieważ humor Zappy może przesłaniać trudność muzyki. Piosenka może zawierać celowo dziecinne teksty, a jednocześnie wymagać rytmicznej precyzji daleko wykraczającej poza standardowy rock. Film uwidacznia tę sprzeczność. Muzycy mogą zachowywać się absurdalnie, a zarazem z wyjątkową kontrolą wykonywać trudne, zapisane partie.
Dla Zappy powaga i komedia nie są przeciwieństwami. Komedia często istnieje właśnie dlatego, że muzycy są na tyle poważni, by absurd był precyzyjny.
Bruce Bickford daje filmowi zupełnie inny układ nerwowy
Animacja Bickforda jest dla Baby Snakes fundamentalna. Jego poklatkowe światy są zatłoczone postaciami, które nieustannie się przeobrażają, czyniąc z gliny medium, w którym tożsamość może rozpuścić się z jednej klatki do następnej. Twarz staje się stworzeniem, architektura anatomią, przemoc pojawia się i znika, a skala zmienia bez wyjaśnienia.
Zappa znalazł wizualnego współpracownika, którego twórczość dzieliła z jego muzyką kilka podstawowych cech. Obu artystów fascynowały gęstość, nagła transformacja oraz współistnienie drobiazgowego rzemiosła z celowo groteskową treścią. Animacja Bickforda na pierwszy rzut oka może wyglądać chaotycznie, lecz stojąca za nią fizyczna praca jest ogromna. Każdy minimalny ruch wymaga ingerencji między klatkami, tworząc poziom kontroli niemal przeciwny do pozornego szaleństwa gotowej sekwencji.
Odbija to metodę kompozycyjną Zappy. Zespół może brzmieć tak, jakby ledwo mieścił się w swoich granicach, a jednocześnie wykonywać starannie uporządkowany materiał. Animacja może sprawiać wrażenie spontanicznej mutacji, choć budowana jest po jednym fizycznym przesunięciu naraz.
Film nie używa Bickforda wyłącznie do dekorowania przejść między utworami. Sekwencje animowane stają się równoległym językiem wykonawczym. Pozwalają Baby Snakes całkowicie opuścić Palladium i wejść w świat wizualny równie osobliwy jak muzyka.
Ta współpraca stała się później jednym z najczęściej omawianych aspektów filmu właśnie dlatego, że uniemożliwia zaklasyfikowanie Baby Snakes jako standardowego wydawnictwa koncertowego.
Adrian Belew zostaje uchwycony, zanim późniejsza kariera zmieni sposób, w jaki widzowie go rozpoznają
Obecność Adriana Belew zyskała z perspektywy czasu ogromny urok. Później miał pracować z Davidem Bowie i Talking Heads, dołączyć do Roberta Frippa w King Crimson lat 80. i rozwinąć długą karierę zbudowaną wokół niezwykłych brzmień gitarowych i natychmiast rozpoznawalnej obecności wokalnej.
W 1977 roku wszystkie te skojarzenia są jeszcze przed nim. Belew jest częścią zespołu Zappy, uczy się w środowisku wymagającym wyjątkowej dyscypliny rytmicznej oraz zdolności szybkiego przechodzenia między materiałem zapisanym, improwizacją i komediową inscenizacją.
Film jest cenny właśnie dlatego, że nie przedstawia go jako „przyszłego gitarzysty King Crimson Adriana Belew”. Ma po prostu zadanie do wykonania w zespole. Współczesny widz może zauważyć techniki i cechy wykonawcze, które później staną się znajome, bez udawania, że dalsza kariera była z góry przesądzona.
To jedna z przyjemności archiwalnego kina koncertowego. Dyskografie rozdzielają kariery na strony artystów. Film zachowuje muzyków w ich wcześniejszych kontekstach zawodowych, zanim takie strony w ogóle istnieją.
Zespoły Zappy wielokrotnie działały właśnie w ten sposób. Muzycy, którzy później stawali się ważni gdzie indziej, przechodzili przez składy wymagające czytania nut a vista, pamięci, technicznej precyzji i tolerancji dla lidera, którego metody pracy potrafiły wyczerpywać. Baby Snakes pokazuje to środowisko zamiast po prostu wymieniać je w biografii.
Terry Bozzio zamienia rytmiczną wirtuozerię w grę postaci
Terry Bozzio zajmuje szczególnie silną pozycję, ponieważ potrafi uczestniczyć w teatralnym humorze Zappy bez poświęcania swojej roli muzycznej. Jego gra na perkusji ma precyzję potrzebną do trudnych aranżacji, a partie wokalne i kreacje sceniczne tworzą dodatkowy poziom interakcji z Zappą.
Najbardziej oczywistym przykładem jest „Titties 'N Beer”. Utwór działa częściowo jako komediowy dialog, a częściowo jako wehikuł dla ściśle zorganizowanej gry zespołowej. W zależności od tolerancji widza na humor Zappy materiał może wydawać się przezabawny, infantylny, drażniący albo wyczerpujący. Film nie próbuje uczynić go powszechnie przystępnym.
Ta odmowa jest centralna dla artystycznej tożsamości Zappy. Często traktował obrazę, zły smak i absurd jako materiały kompozycyjne, podobnie jak inny artysta używałby harmonii czy orkiestracji. Publiczność nie ma po prostu podziwiać technicznych umiejętności. Musi zmierzyć się z pytaniem, czy techniczna doskonałość legitymizuje treść, której może aktywnie nie lubić.
Baby Snakes zachowuje to napięcie lepiej niż album koncertowy, ponieważ twarze i gesty sprawiają, że wymiar teatralny jest nieunikniony. Słuchacz może skupić się na aranżacji; widz musi spotkać również spektakl, który ją otacza.
Materiał zza kulis celowo niszczy wypolerowany obraz, jaki mógłby stworzyć film koncertowy
Większość oficjalnych filmów koncertowych wykorzystuje kulisy strategicznie. Muzycy przygotowują się, śmieją, rozmawiają o znaczeniu występu, a potem ruszają w stronę sceny, podczas gdy ścieżka dźwiękowa buduje napięcie.
Zappa jest znacznie mniej zainteresowany taką narracją. Świat za sceną zawiera dziwne rozmowy, interakcje z fanami, zachowania ekipy i ludzi, którzy najwyraźniej wcale nie przejmują się tym, czy film staje się pochlebny albo sprawny narracyjnie.
Może to czynić 165-minutowy czas trwania wymagającym. Film nie przemieszcza się szybko od jednego highlightu do następnego, a jego dygresje nie zawsze zostały zaprojektowane po to, by natychmiast nagradzać widza. Właśnie dlatego Baby Snakes pozostał obiektem kultowym, a nie ogólnym wprowadzeniem do Zappy.
Podejście zachowuje jednak coś rzadkiego w kinie kontrolowanym przez artystę. Zappa nie wydaje się obawiać, że widz pomyli dziwność z brakiem profesjonalizmu. Wie, że zespół potrafi grać. Film może więc pokazywać społeczne otoczenie muzyki bez polerowania go do postaci komunikatu marki.
Z historycznego punktu widzenia te fragmenty z wiekiem mogą stawać się nawet cenniejsze. Występy sceniczne są zwykle dobrze udokumentowane. Język, humor, ubrania i kody zachowania sceny koncertowej znikają znacznie łatwiej.
Prezentacja dźwięku była dla Zappy na tyle ważna, że zmienił kino
Oficjalne archiwum Zappy odnotowuje, że kiedy Baby Snakes miał premierę w nowojorskim Victoria Theater 21 grudnia 1979 roku, Zappa zorganizował specjalny system PA, aby film mógł brzmieć bardziej jak prawdziwy koncert.
Ta decyzja stawia go obok artystów i filmowców, którzy rozumieli, że zwykłe nagłośnienie kinowe potrafi zmniejszyć fizyczny wpływ muzyki wzmacnianej. Ladies & Gentlemen: The Rolling Stones również eksperymentował z kinową prezentacją na poziomie koncertowym, a Grateful Dead podobnie zależało na sprowadzaniu ulepszonych systemów dźwiękowych do kin przy okazji swojego filmu.
Zainteresowanie Zappy jest szczególnie przewidywalne, ponieważ jego kariera była głęboko związana z nagrywaniem, miksowaniem i techniczną jakością reprodukowanego dźwięku. Film koncertowy ze słabym odtwarzaniem byłby porażką, nawet przy idealnym obrazie.
Późniejsza historia archiwalna zrobiła się jeszcze ciekawsza, gdy w skarbcu odnaleziono niewykorzystany wcześniej materiał wielokanałowy. Oficjalna strona Baby Snakes dokumentuje czterokanałowy miks filmowy odkryty podczas późniejszych prac archiwalnych, będący dowodem, że Zappa eksperymentował z przestrzennym dźwiękiem kinowym na długo przed tym, zanim współczesne kino domowe uczyniło takie formaty zwyczajnymi.
Wydanie DVD z 2003 roku mogło dzięki temu korzystać z historii archiwalnej znacznie bogatszej niż zwykła ścieżka stereo.
Długość filmu jest częścią argumentu
Przy około 165 minutach Baby Snakes żąda od widza niemal trzech godzin. Taki czas byłby zbędny, gdyby chodziło wyłącznie o udowodnienie, że zespół Zappy z 1977 roku był znakomity. Dziewięćdziesięciominutowa kompilacja występów zrobiłaby to bez problemu.
Długi format pozwala materiałowi muzycznemu, społecznemu i animowanemu narastać do momentu, w którym film zaczyna przypominać środowisko, a nie relację. To jeden z powodów, dla których część widzów uważa go za wyczerpujący, a inni za jeden z najwierniejszych filmowych wyrazów świata Zappy.
Właściwym podejściem redakcyjnym nie jest przepraszanie za czas trwania ani celebrowanie samej wytrzymałości. Długość zmienia rodzaj uwagi, jakiego film wymaga. Powtórzenia i dygresje stają się strukturą. Widz doświadcza części tego samego przeciążenia, które tworzyły koncerty Zappy, łączące długie sety, komedię, techniczne popisy i gęstą kompozycję.
Istnieją krótsze fragmenty, a tytuł Baby Snakes pojawia się również w kontekstach wydawnictw muzycznych, lecz film kanoniczny powinien pozostać przypisany do pełnometrażowej wersji.
Sprowadzenie go do zestawu highlightów stworzyłoby łatwiejszy film o Zappie i mniej wierny.
Film zachowuje punkt, w którym nowojorski punk i własny wszechświat Zappy stykają się, nie łącząc się
Koncerty w Palladium odbyły się w 1977 roku, gdy nowojorskie sceny punkowe i nowofalowe radykalnie zmieniały muzyczną tożsamość miasta. Zappa nie należał do kultury CBGB, a jego instrumentalna złożoność mogła wręcz wyglądać na ideologiczne przeciwieństwo punkowego minimalizmu.
Film należy jednak do tego samego miejskiego momentu. Moda publiczności, obecność młodszych muzyków takich jak Belew i szersza atmosfera Nowego Jorku końca lat 70. sytuują Zappę obok przemian kulturowych, których nie wchłania do własnego języka muzycznego.
To cenne, ponieważ historie epoki często rozdzielają progresywną złożoność, punkową reakcję i eksperymentalną kulturę downtown na osobne opowieści. W rzeczywistości muzycy i publiczność zajmowali to samo miasto, korzystali częściowo z tych samych miejsc i reagowali na nakładające się światy mediów. Baby Snakes pozostaje bezbłędnie Zappą, ale epoka wokół niego nieustannie przecieka do kadru, nadając filmowi silniejsze poczucie miejsca, niż początkowo sugeruje jego zamknięty artystyczny wszechświat.
Właśnie dlatego jest szczególnie wartościowy dla szerszej mapy lat 70. RetroForge. Łączy Avant-prog, film eksperymentalny, animację, wirtuozerski rock i Nowy Jork schyłku dekady, nie udając, że kategorie te dzielą jedną estetykę.
Uwagi o oglądaniu i kolekcjonowaniu
Za film kanoniczny należy uznać 165-minutową wersję z 1979 roku. Oficjalne DVD z 2003 roku trwa około 2 godzin 44 minut i jest głównym autoryzowanym punktem odniesienia dla domowego wideo, z archiwalnym opracowaniem dźwięku wywiedzionym z własnych materiałów filmowych Zappy.