Pożegnanie Cream przetrwało w filmie, który chwilami brzmi tak, jakby był zaskoczony istnieniem rocka
26 listopada 1968 roku Cream zagrali w Royal Albert Hall na zakończenie pożegnalnej serii, która miała zamknąć jedną z najkrótszych i najbardziej wpływowych karier w brytyjskim rocku. Eric Clapton, Jack Bruce i Ginger Baker założyli grupę dopiero w 1966 roku, a jednak w ciągu dwóch lat pomogli na nowo zdefiniować możliwości power trio, rozciągnęli materiał bluesowy poprzez długie improwizacje i stworzyli nagrania łączące psychodelię, popowe pisanie piosenek i instrumentalną wirtuozerię.
Film z ostatniego koncertu jest historycznie bezcenny i stylistycznie osobliwy. Obecny dystrybutor Kino Lorber opisuje mieszankę materiału koncertowego, wywiadów z trzema muzykami oraz narracji próbującej wyjaśnić muzykę grupy szerokiej publiczności telewizyjnej. Archiwum Royal Albert Hall identyfikuje oryginalną emisję BBC z 5 stycznia 1969 roku jako Omnibus - Cream The Last Concert, wyreżyserowaną przez Tony'ego Palmera.
Ta objaśniająca rama zestarzała się zupełnie inaczej niż sam występ. Narracja może dziś brzmieć niemal komicznie oficjalnie, jakby instrumentarium rockowe wymagało tłumaczenia dla odbiorców niepewnych, co właściwie robi gitara basowa albo solo perkusyjne.
Tej niezręczności nie należy usuwać z historii filmu. Pokazuje, jak szybko zmieniała się muzyka popularna i jak niepewna wciąż była telewizja głównego nurtu, gdy próbowała traktować ją poważnie.
Cream już brzmieli jak przyszłość. Program wokół nich momentami brzmi, jakby dopiero próbował ich dogonić.
Royal Albert Hall sprawia, że power trio wygląda jednocześnie mało i ogromnie
Podstawowa architektura instrumentalna Cream nie mogłaby być prostsza: gitara, bas i perkusja, przy czym Bruce i Clapton śpiewają. Royal Albert Hall podkreśla pozorną niezgodność między trzema ludźmi a rozmiarem dźwięku, który tworzą.
Bas Jacka Bruce'a odrzuca pasywną rolę oczekiwaną w dużej części muzyki pop. Gra melodyjnie i agresywnie, często konkurując z Claptonem o przestrzeń harmoniczną, zamiast jedynie go wspierać. Perkusja Gingera Bakera mocno czerpie z myślenia jazzowego, traktując rytm jako pole niezależnej aktywności. Gitara Claptona może dzięki temu poruszać się między bluesową frazą a rozbudowaną improwizacją bez odpowiedzialności za samodzielne wypełnianie całej aranżacji. Rezultatem jest trio, w którym każdy muzyk zachowuje się częściowo jak prowadzący instrumentalista.
To było również źródłem napięcia. Improwizacyjna siła Cream zależała od trzech silnych osobowości muzycznych gotowych naciskać jednocześnie, lecz ta sama struktura mogła być wyczerpująca. Relacje o rozpadzie zespołu wielokrotnie wracają do konfliktów interpersonalnych, głośności i trudności utrzymywania muzycznej rywalizacji noc po nocy.
Film pożegnalny pozwala tę sprzeczność usłyszeć. Grupa może brzmieć ogromnie, ponieważ żaden członek nie chce zniknąć. Jednocześnie brzmi jak trzech muzyków, którzy przez dwa lata bez przerwy napierali na siebie z bliskiej odległości. Royal Albert Hall zamienia prywatne tarcie w publiczną architekturę.
"Crossroads" i "Spoonful" pokazują, jak daleko Cream odeszli od zwykłego bluesowego revivalu
Cream często umieszcza się w brytyjskim boomie bluesowym, ale ta etykieta przestaje wystarczać, gdy tylko koncertowe wykonania zaczynają się rozrastać. Materiał wywodzący się od Roberta Johnsona, Howlin' Wolfa i innych amerykańskich źródeł bluesowych staje się rusztowaniem dla czegoś znacznie większego i bardziej improwizowanego.
"Crossroads" jest najsłynniejszym przykładem, ponieważ gra Claptona stała się kanoniczna wśród gitarzystów rockowych, ale aranżacja działa dlatego, że Bruce i Baker odmawiają zachowywania się jak zwykła sekcja rytmiczna. Utwór pozostaje zakorzeniony w formie bluesa, podczas gdy trio zamienia tę formę w głośną interakcję.
"Spoonful" jeszcze wyraźniej pokazuje skalę rozszerzenia. Piosenka związana z Williem Dixonem i Howlin' Wolfem może stać się rozległą strukturą koncertową, w której sam czas trwania zmienia relację słuchacza z powtórzeniem.
Ta transformacja miała ogromny wpływ na późniejszy hard rock, progresywną improwizację i jamową stronę rockowego wykonawstwa. Rodzi też pytania o brytyjskie przejmowanie i komercyjne wzmacnianie tradycji czarnego amerykańskiego bluesa. Historycznie odpowiedzialna strona powinna nazwać tradycję źródłową, zamiast przedstawiać wersje Cream tak, jakby materiał pojawił się w pełni uformowany z brytyjskiej eksperymentacji. Ich innowacja polega częściowo na tym, co zrobili z utworami, a nie na wynalezieniu języka, z którego te utwory pochodzą.
"Toad" Gingera Bakera czyni solo perkusyjne centralnym wydarzeniem zamiast przerwą
Długie sola perkusyjne stały się jednym z najłatwiejszych celów dla krytyków rockowego nadmiaru lat 70., ale rola Bakera w ustanawianiu tej formy zasługuje na uwagę, zanim przejmie ją stereotyp. "Toad" daje perkusji wystarczająco dużo przestrzeni, by stała się głównym przedmiotem występu. Jazzowe zaplecze Bakera jest ważne, ponieważ jego solówki nie polegają wyłącznie na głośności ani teatralnej szybkości. Traktuje zestaw perkusyjny jako grupę strojononych i rytmicznych głosów zdolnych do niezależnego rozwijania wzorów.
Kamera może mieć trudność z przełożeniem takiego wykonania, ponieważ gra na perkusji rozkłada aktywność na całe ciało. Ręce, stopy, talerze i tomy są ważne jednocześnie, podczas gdy zwykły montaż ma tendencję do izolowania jednego szczegółu naraz.
Technika filmowa epoki sama staje się więc częścią materiału dowodowego. Nie oferuje idealnych kamer z góry i wielokątowego szczegółu współczesnego filmu perkusyjnego, ale rejestruje Bakera w momencie, gdy rockową publiczność proszono, by przez dłuższy czas traktowała perkusistę jako głównego improwizatora. Późniejsze grupy uczynią solo perkusyjne rutyną, lecz Cream pomogli ustanowić tę możliwość, zanim powtarzalność zamieniła ją w cliché.
To samo dotyczy power trio szerzej. Gdy hard rock ustandaryzował ten format, trudniej było pamiętać, jak radykalne było danie trzem instrumentalistom tak wielkiej swobody.
Głos Jacka Bruce'a nie pozwala, by wirtuozeria zamieniła zespół w instrumentalną klinikę
Reputacja Cream jako zespołu wybitnych muzyków może sprawić, że piosenki zaczynają wyglądać na drugorzędne wobec improwizacji. Śpiew Bruce'a stanowi ważną korektę.
"White Room", "Politician" i "I'm So Glad" zachowują na tyle silną tożsamość wokalną, że publiczność nie doświadcza koncertu jako jednego niekończącego się pokazu instrumentalnego. Głos Bruce'a jest potężny i charakterystyczny, zdolny pozostać obecny wobec niezwykle głośnego akompaniamentu.
Jego gra na basie czyni tę podwójną rolę jeszcze bardziej imponującą. Śpiewanie przy jednoczesnym wykonywaniu linii regularnie odchodzących od prostego podparcia prymy wymaga stopnia niezależności, który materiał koncertowy pozwala zobaczyć.
Clapton również śpiewa, co dodatkowo nie pozwala trio osunąć się w jedną stałą hierarchię. Muzycy mogą przesuwać punkt ciężkości z piosenki na piosenkę, mimo że układ instrumentów nigdy się nie zmienia.
Ta elastyczność jest częścią odpowiedzi na pytanie, dlaczego Cream mogli przechodzić od bluesowej improwizacji do psychodelicznego popu bez wymiany otaczającego ich zespołu. Produkcja i pisanie piosenek zmieniały powierzchnię, podczas gdy koncertowe trio pozostawało głównym silnikiem. Pożegnalny koncert zdejmuje znaczną część studyjnych dekoracji i pozostawia ten silnik odsłonięty.
Wywiady są niezgrabne, fascynujące i nierozłączne z tożsamością filmu z epoki
Materiał dokumentalny zawiera wywiady, w których muzycy omawiają swoje instrumenty i sposób gry. Dziś sekwencje te mogą wydawać się boleśnie dydaktyczne, szczególnie gdy narracja oprawia rockowy występ dla widzów, którym przypisuje się niezrozumienie podstawowej technologii muzycznej. Odruch całkowitego usunięcia lub wyśmiania ich byłby jednak błędem.
Zachowują sposób, w jaki poważna telewizja próbowała rozmawiać o wzmacnianym rocku w 1969 roku. Kontekst programu BBC Omnibus umieszczał Cream w audycji kulturalnej, a nie w młodzieżowym paśmie popowym, a objaśniający ton pokazuje instytucję próbującą uzasadnić zainteresowanie muzyką nadal kojarzoną przede wszystkim z kulturą młodzieżową.
Clapton, Bruce i Baker otrzymują również rzadką możliwość opowiedzenia o aspektach własnej gry, gdy zespół wciąż jest zasadniczo współczesnym zjawiskiem. Późniejsze wywiady o Cream są obciążone dekadami legendy, historią reaktywacji i retrospektywnymi konfliktami. Materiał z lat 1968-69 znajduje się znacznie bliżej samego wydarzenia. Niezręczna rama i cenne świadectwo zajmują więc te same sceny. Współczesna restauracja powinna poprawiać dostęp, nie dezynfekując tego napięcia.
Yes i Taste na tym samym afiszu czynią pożegnalny koncert przypadkową zapowiedzią następnej dekady
Archiwum Royal Albert Hall wymienia Yes i Taste jako supporty 26 listopada 1968 roku. Żaden z zespołów nie zajmuje centralnego miejsca w znanym filmie Cream, ale ich obecność w historii wydarzenia jest niezwykła.
Yes byli na początku kariery, która stanie się centralna dla rocka progresywnego. Taste, prowadzone przez Rory'ego Gallaghera, reprezentowali inną gałąź tradycji blues-rockowej i zbudują mocną reputację przed solową karierą Gallaghera. Cream schodzili ze sceny dokładnie wtedy, gdy inne brytyjskie zespoły zaczynały rozszerzać muzyczne możliwości, do których otwarcia trio wcześniej pomogło doprowadzić.
Nie czyni to koncertu dosłowną ceremonią przekazania pałeczki, a supportów nie należy przedstawiać jako głównych wykonawców widocznych w filmie, jeśli konkretne wydanie ich faktycznie nie zawiera. Historyczny afisz mimo wszystko tworzy użyteczne połączenie.
Koniec 1968 roku nie był momentem, w którym jeden styl po prostu się skończył. Psychodelia, ciężki blues, eksperyment progresywny i rodzący się język hard rocka nakładały się w tych samych salach. Pożegnanie staje się ciekawsze, gdy umieści się je w tej ciągłości, zamiast traktować jak zamknięte zakończenie.
Rozpad zespołu ogłoszono przed koncertem, więc pożegnania nie wymyślono po fakcie
Cream publicznie ogłosili decyzję o rozstaniu jeszcze przed ostatnimi koncertami. Występy w Royal Albert Hall 25 i 26 listopada nastąpiły po amerykańskiej trasie pożegnalnej i były rozumiane jako występy końcowe.
Ten kontekst odróżnia film od przypadkowych pomników, takich jak paryski materiał AC/DC z Bonem Scottem czy nagrania z Shepperton z Keithem Moonem. Cream i publiczność wiedzą, że uczestniczą w zakończeniu.
Świadomość zmienia emocjonalną teksturę. Piosenki mogą być słyszane jak ostatnie wypowiedzi, a produkcja jest wyraźnie zaprojektowana po to, by zachować wydarzenie.
Później słowo "ostatni" stało się jednak bardziej skomplikowane. Clapton, Bruce i Baker ponownie wystąpili razem na koncertach w Royal Albert Hall i Madison Square Garden w 2005 roku.
Reaktywacja nie czyni retrospektywnie pożegnania z 1968 roku fałszywym. Oryginalny zespół rzeczywiście zakończył aktywną karierę, a ponad trzy dekady minęły, zanim trzej muzycy ponownie zagrali koncerty jako Cream. Jak w przypadku innych pożegnań, dokładność historyczna polega na opisaniu tego, co się zakończyło, a nie na utrzymywaniu, że nikt nigdy więcej nie zagrał razem.
Problem z czasem trwania odzwierciedla dziesięciolecia przekształcania materiału przez telewizję i domowe wideo
Obecna dystrybucja kinowa Kino Lorber podaje Cream: Farewell Concert jako film 83-minutowy, podczas gdy oryginalny program związany z BBC i liczne starsze źródła wideo krążą w znacznie krótszych formach, często około 50 minut. Różnica jest na tyle duża, że tytułowi nie można przypisać jednego uniwersalnego czasu.
Niektóre wydania kładą większy nacisk na wywiady i dokumentalne wyjaśnienia, inne wysuwają koncert na pierwszy plan. Późniejsze wydania składano również z zachowanych materiałów filmowych w sposób, który niekoniecznie dokładnie odtwarza emisję z 5 stycznia 1969 roku.
To dokładnie taki przypadek, który wymaga metadanych na poziomie wydania. Widz oglądający współczesną 83-minutową wersję kinową i czytający 50-minutowy zapis telewizyjny nie powinien usłyszeć, że jedno ze źródeł jest po prostu błędne. Najprawdopodobniej opisują różne prezentacje tej samej podstawowej produkcji i materiału koncertowego. Screening Room powinien jasno identyfikować współczesną wersję rozszerzoną, zachowując jednocześnie historię krótszej emisji.
Słaba narracja się zestarzała; granie nie
Współczesne opisy filmu często żartują z jego narracji i humor ten ma podstawy. Wyjaśnienia, które kiedyś próbowały uczynić rock zrozumiałym dla szerokiej publiczności, po dziesięcioleciach, podczas których gitara elektryczna stała się zwyczajnym elementem kulturowego słownika, potrafią brzmieć spektakularnie protekcjonalnie.
Muzyka przetrwała tę zmianę, ponieważ Cream już wtedy działali na poziomie, którego głos dokumentu nie do końca rozumiał. Bruce, Baker i Clapton nie potrzebują narratora, by potwierdził ich powagę.
Ta nierównowaga stała się częścią uroku filmu, ale jest również użytecznym dowodem historycznym. Muzyka popularna może ewoluować szybciej niż instytucje, które ją dokumentują. 26 listopada 1968 roku Cream kończyli działalność. Język telewizyjny wokół nich dopiero zaczynał rozumieć, co właściwie się wydarzyło.
Informacja o oglądaniu i kolekcjonowaniu
Nie używaj jednego uniwersalnego czasu trwania. Obecna dystrybucja Kino Lorber podaje wersję 83-minutową, natomiast historycznie udokumentowane są także krótsze, około 50-minutowe formy telewizyjne/domowe. Zachowaj koncert w Royal Albert Hall z 26 listopada 1968 roku i emisję BBC z 5 stycznia 1969 roku jako osobne pola dat.