Fan stworzył dokument o The Who, którego konwencjonalny historyk prawdopodobnie nawet by nie próbował zrobić
Jeff Stein rozpoczął The Kids Are Alright z perspektywy oddanego fana The Who, a nie uznanego dokumentalisty budującego karierę na neutralnych biografiach. Różnicę czuć w całym gotowym filmie. Zamiast układać historię zespołu w schludny ciąg premier albumów, zmian personalnych i wyjaśniających wywiadów, Stein tworzy szybki, zabawny i często chaotyczny album wycinków z programów telewizyjnych, materiałów koncertowych, klipów promocyjnych, wywiadów i nowych występów nakręconych specjalnie do filmu.
Taka struktura pasuje do The Who, ponieważ publiczna tożsamość grupy zawsze opierała się na sprzecznościach. Pete Townshend potrafił rozmawiać o muzyce rockowej z niezwykłą intelektualną powagą, a kilka minut później roztrzaskać gitarę. Roger Daltrey mógł wyglądać jak klasyczny frontman, dopóki głośność i agresja zespołu nie czyniły konwencjonalnego śpiewania rockowego niemożliwym. John Entwistle często sprawiał wizualne wrażenie zdystansowanego, wykonując jednocześnie jedne z najbardziej aktywnych partii basu w gatunku. Keith Moon potrafił niemal w tej samej chwili być genialnym perkusistą i komiczną siłą destabilizującą.
Dokument chronologiczny mógłby ostrożnie objaśnić te osobowości. Kolaż Steina pozwala ich sprzecznościom zderzać się bezpośrednio na ekranie.
W rezultacie film jest mniej użyteczny jako pełne wprowadzenie do każdego faktu z kariery The Who, a bardziej jako dowód tego, dlaczego zespół tak trudno było zamknąć w zwyczajnych mediach. Telewizyjni prowadzący próbują ich przepytywać, sceny ulegają zniszczeniu, żarty podkopują poważne pytania, a archiwalne występy pokazują, że pozorny chaos opiera się na niezwykle zdyscyplinowanej relacji muzycznej.
Film rozumie, że telewizja pomogła stworzyć The Who
W przeciwieństwie do zespołów, których mitologia powstała głównie przez albumy i trasy, The Who mieli wyjątkowo bogatą relację z telewizją. Programy takie jak Ready Steady Go!, The Smothers Brothers Comedy Hour i inne transmisje robiły więcej niż dokumentowanie grupy. Pomagały ustanawiać jej język wizualny.
Stein używa tego materiału agresywnie. Wczesne czarno-białe klipy nie są traktowane jak prymitywna prehistoria czekająca na nadejście "prawdziwego" zespołu. Pokazują The Who już uczących się, jak zajmować kadr kamery. Wiatrakowy ruch Townshenda jest natychmiast czytelny. Mikrofon Daltreya staje się przedmiotem fizycznym, a nie jedynie narzędziem. Moon rozumie, że mimika może rywalizować o uwagę z głównym wokalistą, podczas gdy względny bezruch Entwistle'a staje się osobnym wizualnym żartem.
Słynny występ "My Generation" w Smothers Brothers z 1967 roku doskonale uchwycił relację między telewizją a niebezpieczeństwem. Niszczenie instrumentów kończy się ładunkiem wybuchowym w zestawie perkusyjnym Moona, znacznie większym niż zakładano. Eksplozja weszła do historii telewizji właśnie dlatego, że trik zaprojektowany jako spektakl wydostał się poza schludne granice samego triku.
Stein otwiera swój historyczny portret taką energią, a nie zdjęciami z dzieciństwa i narratorem. Widz dowiaduje się, kim są The Who, obserwując instytucje próbujące ich pomieścić.
Niechronologiczna struktura pozwala piosenkom spierać się z własną historią
Oficjalna strona The Who opisuje film jako zmontowany niechronologicznie, co jest czymś więcej niż stylistyczną ciekawostką. Odrzucając prostą oś czasu, Stein może stawiać obok siebie różne wersje zachowania grupy i pozwolić, by powtórzenie ujawniało zmianę.
"My Generation" może pojawić się jako młodzieżowy manifest, telewizyjny spektakl i późniejszy materiał sceniczny niosący lata historii. "A Quick One, While He's Away" trafia do filmu z The Rolling Stones Rock and Roll Circus, dzięki czemu jeden film ze Screening Room staje się materiałem źródłowym wewnątrz drugiego. Nagrania z Woodstock umieszczają The Who w festiwalowej mitologii 1969 roku, podczas gdy późniejsze ujęcia arenowe pokazują, jak bardzo rozrosło się ich środowisko sceniczne.
Kolażowe podejście zapobiega również traktowaniu albumów jako jedynych jednostek organizujących historię rocka. Telewizja, wywiady, filmy promocyjne i występy na żywo otrzymują równy autorytet. Żart z wywiadu może wyjaśnić chemię zespołu równie skutecznie jak anegdota ze studia.
Dla RetroForge czyni to The Kids Are Alright szczególnie użytecznym modelem archiwalnego opowiadania historii. Historia nie zawsze musi przechodzić od roku pierwszego do roku drugiego. Czasami zestawienie dwóch obrazów z różnych okresów ujawnia transformację znacznie wyraźniej.
Keith Moon dominuje film, ponieważ kamera wydaje się niemal stworzona dla niego
Każdy członek The Who ma silną obecność ekranową, lecz Keith Moon wielokrotnie destabilizuje kadr. Gra na perkusji z taką fizyczną ekspresją, że przyciąga uwagę nawet stojąc za pozostałymi muzykami, a jego zachowanie w wywiadach niemal uniemożliwia zwykłą dokumentalną rozmowę.
Niebezpieczeństwo polega na tym, że komiczny wizerunek Moona może sprowadzić jego muzykalność do osobowości. Materiał występów Steina koryguje to wrażenie. Brzmienie The Who na żywo w ogromnym stopniu zależy od perkusisty, który często unika tradycyjnej powściągliwości backbeatu i zamiast tego bez przerwy reaguje na gitarę Townshenda oraz frazowanie wokalne Daltreya. Entwistle często staje się najbardziej stabilną kotwicą rytmiczną, podczas gdy Moon wypełnia przestrzeń, którą inny perkusista pozostawiłby pustą.
Film pokazuje więc zespół z niezwykle ułożonymi rolami instrumentalnymi. Townshend może budować szerokie rytmiczne struktury gitarowe zamiast bezustannych partii prowadzących, Entwistle może poruszać się melodycznie, a Moon grać z niemal orkiestrowym niepokojem, ponieważ cała czwórka nauczyła się, jak nie zapaść się muzycznie jeden na drugiego.
Tę relację dużo łatwiej zrozumieć, gdy kamera przechodzi między ich rękami i ciałami. Pozorna anarchia okazuje się systemem.
Kilburn zawiodło film, więc The Who stworzyli inne zakończenie w Shepperton
Stein potrzebował mocnego, współczesnego materiału koncertowego, by dokończyć film. The Who zagrali 15 grudnia 1977 roku w Kilburn State Theatre specjalnie na potrzeby zdjęć, ale rezultaty nie zadowoliły zespołu ani filmowców. Materiał przez lata pozostawał w dużej mierze niewidziany, zanim później wydano go jako The Who at Kilburn 1977.
Produkcja zorganizowała więc kolejny występ w Shepperton Film Studios 25 maja 1978 roku. Oficjalna historia The Who identyfikuje go jako ostatni koncert Keitha Moona z zespołem przed zaproszoną publicznością, sfilmowany z myślą o włączeniu do The Kids Are Alright.
Ta wiedza nadaje "Baba O'Riley", a szczególnie "Won't Get Fooled Again", ciężar emocjonalny, którego filmowcy nie mogli zaplanować. Moon zmarł 7 września 1978 roku, kilka miesięcy przed premierą filmu. Materiał zaprojektowany jako nowo nakręcony dowód pokazujący współczesne The Who stał się ostatnim sfilmowanym na żywo zapisem oryginalnego czteroosobowego składu.
Sekwencja działa właśnie dlatego, że nie została zaprojektowana jako pomnik. Moon jest w niej żywy, fizycznie bardziej zmęczony niż jego młodsza wersja, lecz nadal zdolny do wybuchowego występu. Historyczne zakończenie filmu pojawiło się dopiero później.
To kolejny przykład zmiany znaczenia archiwum przez wydarzenia rozgrywające się poza kadrem. Koncert nie wie, że jest ostatni, kiedy jeszcze trwa.
Materiał z Shepperton komplikuje stosunek filmu do schyłku
Ponieważ Stein kocha zespół, The Kids Are Alright łatwo mógłby stać się czystą celebracją. Materiał z 1978 roku temu zapobiega. Oryginalni The Who są starsi, ciężsi i niosą lata fizycznych szkód i ekscesów. Szczególnie Moon nie przypomina już pozornie niezniszczalnej postaci z wcześniejszych klipów.
Kontrast nie wymaga okrutnego montażu. Film zdążył już pokazać wystarczająco dużo młodości grupy, by zmiana ujawniła się naturalnie. Widz może zobaczyć skutki bezwzględnego koncertowania, nadużywania substancji i upływu czasu bez narratora wypowiadającego morał.
Jednocześnie wykonanie "Won't Get Fooled Again" z Shepperton pozostaje muzycznie potężne. Zapobiega to prostej narracji o schyłku, w której wiek jedynie osłabia zespół. Grupa może wyglądać na uszkodzoną i wciąż wytwarzać siłę kojarzoną z jej najlepszą reputacją koncertową.
Ta sprzeczność czyni sekwencję uczciwszą niż starannie kuratorowane pożegnanie. Wokół ostatniego koncertu Moona nie ma ceremonialnej godności, ponieważ nikt nie wie, że właśnie tym jest.
Woodstock i Monterey stają się elementami większego autoportretu The Who
Film włącza materiał z kilku najważniejszych wydarzeń muzycznych reprezentowanych już w innych częściach Screening Room. Monterey dostarcza "My Generation", Woodstock wnosi między innymi "Sparks", "Pinball Wizard" i "See Me, Feel Me", a Rock and Roll Circus daje "A Quick One, While He's Away".
Te połączenia czynią The Who niezwykle użytecznymi dla wzajemnie połączonego archiwum filmowego. Widz może oglądać ten sam zespół przez kilka różnych filozofii filmowania. Świat Monterey D. A. Pennebakera traktuje wykonawców jako część szerszej kultury festiwalowej. Woodstock Michaela Wadleigha umieszcza ich wewnątrz tymczasowego masowego społeczeństwa. Cyrk Lindsay-Hogga kadruje ich jako teatralny akt telewizyjny. Stein wyciąga następnie te występy z ich pierwotnych filmów i zamienia je w dowody wewnątrz portretu konkretnego zespołu.
Materiał się nie zmienia, ale znaczenie tak. W Woodstock The Who są jedną częścią większego historycznego zgromadzenia. W The Kids Are Alright festiwal staje się jednym rozdziałem rozwoju grupy.
Właśnie dlatego kontekst archiwalny powinien pozostać zachowany w metadanych. Jeden klip może jednocześnie należeć do historii festiwalu, zespołu i innego filmu.
Dokument unika nabożności, pozwalając The Who sabotować własną godność
Wiele oficjalnych dokumentów zespołowych staje się mniej interesujących, gdy artyści zdobywają większą kontrolę nad własnym dziedzictwem. Wszyscy mówią ostrożnie, dawne konflikty opisuje się grzecznie, a słynne piosenki pojawiają się w przewidywalnych momentach.
The Kids Are Alright chronią przed takim tonem same osobowości członków The Who. Wywiady odpływają w bok. Townshend potrafi być suchy i analityczny, podczas gdy Moon podkopuje całą sytuację. Daltrey i Entwistle wnoszą inne temperamenty, uniemożliwiając zespołowi przemawianie jednym oficjalnym głosem.
Stein opiera się także pokusie przedstawiania destrukcyjnych występów grupy jako heroicznych w oderwaniu od reszty. Humor wokół nich ma znaczenie. Przemoc The Who wobec instrumentów była częściowo gestem konceptualnym, częściowo spektaklem, częściowo frustracją, a ostatecznie także oczekiwaną częścią marki. Zbierając przykłady z wielu lat, film pozwala zobaczyć, jak pierwotnie szokujący gest zamienia się w tradycję, której publiczność zaczyna oczekiwać.
Ta transformacja jest historycznie ważna, ponieważ gesty rozpoczynające życie jako bunt mogą w końcu stać się repertuarem, a Stein jest wystarczająco uważny, by pozostawić tę sprzeczność widoczną zamiast ją wygładzać.
Restauracja ujawniła, ile utracono przez słabe kopiowanie
Oficjalna strona The Who opisuje luksusowe DVD z 2003 roku jako ulepszone wydanie przywracające oryginalną, nieocenzurowaną kopię kinową we właściwej prędkości i z dźwiękiem 5.1. To sformułowanie ma znaczenie, ponieważ archiwalne filmy kolażowe są szczególnie podatne na degradację. Ich źródła mogą już zawierać nagrania telewizyjne, starsze wstawki filmowe i materiał kopiowany między formatami, zanim powstanie ostateczny film.
Słaby transfer domowy dodaje kolejne pokolenie strat. Prędkość obrazu może być niewłaściwa, kadrowanie może się przesuwać, a już delikatny materiał telewizyjny staje się niemal nieczytelny. Restauracja kopii kinowej nie zamienia magicznie każdego źródła w krystaliczny współczesny obraz, ale pozwala, by różnice między materiałami pozostały celowe, a nie przypadkowe.
Dane o czasie trwania są nieuporządkowane. Własna strona The Who określa odrestaurowany film jako 100-minutowy biograficzny dokument, podczas gdy współczesne bazy i pokazy retrospektywne czasami podają około 109 minut lub dłuższe programy związane z odrestaurowanymi edycjami i dodatkami. Najbezpieczniejszą metodą jest identyfikowanie konkretnego wydania zamiast forsowania jednej liczby dla wszystkich wersji noszących ten tytuł.
Edycja deluxe z 2003 roku pozostaje najbardziej użytecznym punktem odniesienia, ponieważ oficjalne archiwum zespołu jasno opisuje, co zostało odrestaurowane.
Dokument, który stał się pomnikiem, choć nie został jako taki zbudowany
Gdy produkcja ruszyła w 1977 roku, Stein tworzył historię żyjącego zespołu. Zanim film trafił do widzów w 1979, Keith Moon już nie żył. Dzieło nabrało więc znaczenia memorialnego, choć nie zostało skonstruowane jako pośmiertny hołd.
Ten przypadek chronologii nadaje The Kids Are Alright niezwykłą siłę emocjonalną. Moon nie zostaje przedstawiony przez uroczyste retrospektywne wywiady. Wtrąca się ludziom, gra, żartuje i źle się zachowuje. Film zachowuje energię, która sprawiła, że jego śmierć miała znaczenie, zamiast prosić innych o objaśnienie tej energii już po jej zniknięciu.
Ta sama zasada działa na korzyść reszty The Who. Sympatia Steina jest oczywista, ale reżyser rozumie, że najlepszym hołdem dla zespołu nie jest powaga. Jest nim dowód na to, jak zabawni, agresywni, inteligentni i muzycznie niestabilni potrafili się wydawać, pozostając jednocześnie jedną z najlepiej skoordynowanych grup koncertowych swojej epoki.
Film przypadkowo zamyka rozdział, co jest bardziej poruszające niż zaplanowane pożegnanie.
Uwaga dotycząca oglądania i kolekcjonowania
Restauracja deluxe z 2003 roku jest preferowanym archiwalnym punktem odniesienia, ponieważ oficjalna strona The Who opisuje ją jako przywracającą oryginalną nieocenzurowaną kopię kinową we właściwej prędkości i z dźwiękiem 5.1. Czas trwania powinien pozostać przypisany do konkretnej edycji, ponieważ oficjalne i instytucjonalne źródła nie podają jednej całkowicie jednolitej wartości.