Przejdź do treści
Kadr 032Slipstream1981
Sala projekcyjna · Film 032

Slipstream

Hybrydowa kolekcja wideo łącząca występy na żywo ze specjalnie inscenizowanymi filmami do piosenek

ReżyseriaDavid Mallet
Rok filmu1981
Czas trwaniaokoło 57 minut
Kraj
Dział archiwumProgressive Rock / Art Rock / Music Video / Jethro Tull

Jethro Tull wchodzą w epokę wideo, nie stając się konwencjonalnym zespołem teledyskowym

Slipstream pojawił się w 1981 roku, w momencie gwałtownej zmiany kultury muzycznego obrazu. Występ telewizyjny przestał być jedyną praktyczną drogą dla rockowego zespołu, który chciał istnieć wizualnie poza salą koncertową. Klipy promocyjne stawały się coraz bardziej wyrafinowane, domowe wideo zaczynało tworzyć rynek dla dłuższych programów poświęconych artystom, a MTV miało wystartować w Stanach Zjednoczonych zaledwie kilka tygodni po pierwotnym okresie wydania Slipstream.

Jethro Tull byli wyjątkowo dobrze przygotowani na tę zmianę, ponieważ wizualna tożsamość zespołu nigdy nie opierała się wyłącznie na staniu pod scenicznymi światłami. Fizyczny sposób występowania Iana Andersona, kostiumy, gra na flecie i teatralne piosenki dawały Tull mocną obecność ekranową już od końca lat 60. Katalog grupy zawierał też wystarczająco wiele narracji i ekscentrycznych obrazów, by wspierać inscenizowane interpretacje wizualne.

Slipstream Davida Malleta wykorzystuje obie możliwości. Łączy materiał koncertowy związany z trasą A z 1980 roku ze specjalnie przygotowanymi sekwencjami wideo do utworów z różnych okresów historii zespołu. Rezultatem nie jest ani prosty film koncertowy, ani zwykła kompilacja klipów promocyjnych.

Ta hybrydowa forma czyni go historycznie ciekawszym, niż sugerowałaby jego stosunkowo skromna reputacja. Slipstream pokazuje wielki progresywny zespół lat 70. próbujący zrozumieć kulturę wizualną, która w latach 80. miała stawać się coraz ważniejsza.

Skład z albumu *A* już sprawiał, że Jethro Tull wyglądali obco

Album A z 1980 roku oznaczał znaczącą zmianę personalną i stylistyczną. Oficjalna historia 40-lecia Jethro Tull wyjaśnia, że projekt początkowo miał być solowym albumem Iana Andersona, a taśmy studyjne oznaczono literą „A” od Anderson. Chrysalis ostatecznie chciało, by wydano go pod nazwą Jethro Tull.

Z poprzedniego składu pozostali jedynie Anderson i gitarzysta Martin Barre. Dave Pegg dołączył na basie i mandolinie, Mark Craney grał na perkusji, a Eddie Jobson wniósł klawisze, syntezator i skrzypce elektryczne.

Ten skład natychmiast zmienił wizualną i muzyczną równowagę. Jobson wniósł elektroniczny i skrzypcowy język związany z pracą w Roxy Music, UK i innych projektach, natomiast mocno syntezatorowa produkcja A odsunęła Tull od rustykalnych folk-rockowych faktur mocno kojarzonych z albumami takimi jak Songs from the Wood i Heavy Horses.

Sekwencje koncertowe w Slipstream dokumentują więc coś więcej niż kolejną trasę. Pokazują Tull negocjujących wersję samych siebie, którą współcześni słuchacze mogli łatwo odebrać jako zerwanie z poprzednią epoką.

Późniejszy zestaw rocznicowy wyjaśnia ten kontekst znacznie lepiej, dołączając pełny koncert z Los Angeles Sports Arena z listopada 1980 roku. Niektóre wykonania na żywo, które po raz pierwszy pojawiły się w Slipstream, można dzięki temu porównać ze znacznie pełniejszym dźwiękowym zapisem tej samej trasy.

Eddie Jobson sprawia, że rzekomo staromodny zespół wygląda niespodziewanie współcześnie

Rock progresywny wszedł w lata 80. z problemem reputacyjnym. Krytyka punkowa i postpunkowa przez lata atakowała przesadę gatunku, podczas gdy zespoły nowofalowe zamieniały syntezatory, projektowanie wizualne i zwięzłe popowe struktury w symbole nowoczesności. Tull szczególnie trudno było dopasować do tej narracji, ponieważ flet, wpływy folkowe i długie formy albumowe ułatwiały karykaturowanie ich jako pozostałości wcześniejszej dekady.

Obecność Jobsona komplikuje ten stereotyp. Elektroniczne klawisze i skrzypce elektryczne nadają materiałowi z A ostrzejszą, bardziej technologiczną powierzchnię, a prezentacja sceniczna zdecydowanie bardziej należy do początku lat 80. niż do średniowieczno-folkowych obrazów czasem przypisywanych reputacji grupy z lat 70.

Format wideo wzmacnia tę zmianę. Zamiast pytać, czy Tull mogą estetycznie konkurować z nowym pokoleniem artystów świadomych telewizji, Slipstream pozwala zespołowi użyć tego samego medium na własnych warunkach.

Rezultat nie czyni z Jethro Tull grupy new wave. Pokazuje, że granica między uznanym zespołem progresywnym a współczesną kulturą wizualną była znacznie bardziej przepuszczalna, niż czasami sugerują historie gatunku.

Inscenizowane klipy zamieniają starsze piosenki w nowe obiekty wizualne

Jednym z głównych powodów, dla których Slipstream nie jest po prostu filmem z trasy A, są inscenizowane sekwencje do starszego materiału. Klipy pozwalają utworom z wcześniejszych etapów katalogu Tull zostać ponownie wyobrażonym poprzez estetykę wideo początku lat 80., zamiast prezentować je wyłącznie poprzez archiwalne nagrania koncertowe.

Ma to znaczenie, ponieważ teledysk zmienia relację między piosenką a czasem. Utwór nagrany wiele lat wcześniej może otrzymać nową tożsamość wizualną niezwiązaną z pierwotną kampanią albumową. Klip może stać się wersją zapamiętaną przez późniejszą publiczność telewizyjną, nawet jeśli powstał długo po samym nagraniu.

Dla Jethro Tull, których piosenki często zawierają bohaterów, satyrę i szczegóły narracyjne, forma stwarza oczywiste możliwości. Anderson może odgrywać role, a nie tylko śpiewać do kamery, zaś Mallet może potraktować piosenkę jako krótki teatr wizualny.

Podejście pomaga również uniknąć uwięzienia programu w jednym przejściowym składzie. Materiał koncertowy pokazuje, jak Tull wyglądali i brzmieli w 1980 roku; inscenizowane klipy przypominają, że wizualna historia zespołu sięga wstecz przez znacznie większy katalog.

Kontrast bywa gwałtowny, ale ta gwałtowność jest wpisana w format. Slipstream jest bliższy magazynowi wideo poświęconemu artyście niż jednej nieprzerwanej nocy.

David Mallet należał do pokolenia, które profesjonalizowało rockowe wideo

Pod koniec lat 70. i na początku 80. David Mallet stawał się jednym z najważniejszych reżyserów pracujących na styku telewizji muzycznej, klipów promocyjnych i filmu koncertowego. Jego późniejsze realizacje obejmowały wysokoprofilowe projekty z Davidem Bowiem, Queen, AC/DC i wieloma innymi.

To tło ma znaczenie, ponieważ Slipstream patrzy na Jethro Tull oczami reżysera już swobodnie traktującego ideę, że rockowy występ może zostać ukształtowany specjalnie dla kamery. Sekwencje koncertowe nie są jedynym źródłem autentyczności, a partie inscenizowane nie muszą przepraszać za swoją sztuczność.

Różni się to od wcześniejszego kina koncertowego, w którym wartość kamery często zależała od bycia świadkiem rzekomo niepowtarzalnego wydarzenia. Kultura wideo coraz bardziej akceptowała konstrukcję jako normę. Muzyk mógł występować bezpośrednio na potrzeby montowanego klipu, którego logika wizualna nie miała nic wspólnego z tym, jak utwór był wykonywany na scenie.

Istniejąca teatralność Tull czyniła przejście stosunkowo naturalnym. Ian Anderson od lat zamieniał koncerty w występy postaci, więc kamera nie musiała wymyślać wizualnej persony od zera.

Program jest dzięki temu użytecznym pomostem między filmem koncertowym lat 70. a światem teledysków lat 80. Zawiera wystarczająco dużo materiału live, by pozostać częścią pierwszej tradycji, i wystarczająco dużo skonstruowanych obrazów, by należeć do drugiej.

57-minutowy czas trwania odzwierciedla ekonomię wczesnego domowego wideo

Współczesnym widzom przyzwyczajonym do wielopłytowych pakietów koncertowych Slipstream może wydawać się zaskakująco krótki. Przy około 57 minutach jest bliższy długością telewizyjnemu specjalowi niż pełnemu koncertowi.

Taki czas miał sens na wczesnym rynku domowego wideo. Wydania VHS i laserdisc były kosztownymi produktami, a materiały artystów często funkcjonowały jako kuratorskie kolekcje, a nie wyczerpujące archiwa. Zwięzły program mógł połączyć rozpoznawalny materiał, bieżące wykonania z trasy i ekskluzywne sekwencje wizualne bez kosztów produkcji pełnometrażowego dokumentu.

Krótki czas trwania tłumaczy również, dlaczego późniejszy zestaw rocznicowy A La Mode jest tak cenny. Box może oddzielnie zaprezentować pełny koncert z Los Angeles Sports Arena, zachowując jednocześnie Slipstream jako odrębny obiekt historyczny. Widzowie nie muszą już oczekiwać, że wideo będzie jedyną zachowaną reprezentacją trasy.

To właściwa relacja archiwalna. Późniejszy pełny koncert powinien uzupełniać wcześniejszy program, a nie go zastępować. Slipstream pokazuje, jak Tull chcieli prezentować się na rynku domowego wideo w 1981 roku, łącznie z decyzjami redakcyjnymi, które z koncertowego punktu widzenia czyniły program niepełnym. Retrospektywne usunięcie tych ograniczeń wymazałoby część jego historii.

Film pokazuje, jak szybko mogła zmienić się wizualna tożsamość rocka progresywnego

Porównaj Slipstream z Yessongs, Pictures at an Exhibition albo Genesis: In Concert. Tamte wcześniejsze filmy czerpią dużą część swojej tożsamości wizualnej z fizycznej sceny: rzędów klawiszy, rozbudowanych zestawów perkusyjnych, dramatycznego oświetlenia i skupienia potrzebnego do wykonania długich kompozycji.

Slipstream należy do innego środowiska medialnego. Scena nadal jest ważna, ale montaż i obrazy stworzone specjalnie dla filmu mogą już z nią konkurować. Piosenka nie musi zostać sfotografowana jako wydarzenie rozgrywające się w jednym pomieszczeniu. Może zostać przekształcona w krótki film.

Ta zmiana mocno wpłynęła na rock progresywny. Gatunek często polegał na okładkach płyt i rozbudowanych widowiskach scenicznych, by budować wizualne światy wokół muzyki. Teledysk oferował nowy sposób tworzenia tych światów, ale nagradzał inne długości i sposoby skupienia uwagi.

Jethro Tull nie porzucili tradycji koncertowej, a A nie zdefiniował na stałe brzmienia zespołu. Wideo pokazuje jednak, że uznane grupy progresywne nie były odcięte od zmian medialnych zachodzących wokół nich. Lata 80. weszły do katalogu Tull, zamiast grzecznie czekać, aż nowe pokolenie przejmie scenę.

Edycja rocznicowa poprawia ścieżkę dźwiękową, nie udając, że materiał źródłowy jest nowy

Oficjalne rocznicowe wydanie Jethro Tull A La Mode z 2021 roku zawiera pełne wideo Slipstream z dźwiękiem na nowo zremiksowanym przez Stevena Wilsona w surround i wysokiej rozdzielczości stereo. Ten sam pakiet obejmuje pełny koncert z Los Angeles Sports Arena oraz nowy miks albumu A.

To wyjątkowo spójne potraktowanie archiwalne, ponieważ umieszcza wideo z powrotem wewnątrz projektu, z którego wyrósł jego kontekst koncertowy. Zamiast sprzedawać Slipstream jako odizolowaną ciekawostkę, box łączy go z sesjami studyjnymi, występem na żywo i historią składu otaczającą A.

Nowy miks audio należy opisywać precyzyjnie. Modernizuje i klaruje prezentację ścieżki dźwiękowej, ale nie zmienia obrazu z 1981 roku w nową restaurację, jeśli konkretna edycja nie dokumentuje odpowiadających mu prac nad obrazem.

Rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ restaurację audio i restaurację wideo często łączy się w jedno marketingowe hasło. Oficjalne materiały Jethro Tull precyzyjnie mówią o remiksie dźwięku Slipstream wykonanym przez Wilsona. Dla kolekcjonerów wydanie z 2021 roku jest oczywistym współczesnym punktem odniesienia, ponieważ zachowuje pierwotny program, umieszczając go zarazem w znacznie bogatszym kontekście.

Przejściowy film Jethro Tull jest bardziej odkrywczy, niż byłby film „definitywny”

Slipstream nie jest najbardziej kompletnym filmem koncertowym Jethro Tull i nie próbuje podsumować całej kariery zespołu. Jego znaczenie wynika z przeciwnej cechy: dokumentuje okres, w którym tożsamość grupy była wyjątkowo niestabilna.

Zmienił się skład. Syntezatory wysunęły się mocniej na pierwszy plan. Domowe wideo dopiero się rodziło. Telewizja muzyczna miała za chwilę stać się znacznie większą siłą. Kulturowa pozycja rocka progresywnego była negocjowana na nowo, a Ian Anderson próbował równocześnie tworzyć materiał, który początkowo mógł funkcjonować jako projekt solowy. Program pochłania wszystkie te warunki, nie objaśniając ich wprost.

Właśnie dlatego należy do Screening Room. Dokumenty przejściowe często mówią więcej o naciskach otaczających artystę niż wypolerowane retrospekcje tworzone wtedy, gdy spór jest już zakończony.

Uwaga dotycząca oglądania i kolekcjonowania

Używaj około 57-minutowego programu z 1981 roku jako kanonicznego dzieła Slipstream. Preferowaną współczesną edycją archiwalną jest *zestaw A La Mode 40th Anniversary z 2021 roku*, który zawiera pełne wideo ze zremiksowanym przez Stevena Wilsona dźwiękiem oraz osobny pełny koncert z Los Angeles Sports Arena z tego samego okresu trasy.

Odkrywaj dalej

Kontynuuj w grafie wiedzy RetroForge

Wybrane ścieżki do ludzi, płyt, wydarzeń i idei poszerzających muzyczny kontekst.

Przewodniki po klasycznych albumach

Sala projekcyjna