D. A. Pennebaker przyjechał nakręcić koncert i przypadkowo sfilmował koniec postaci
Kiedy D. A. Pennebaker otrzymał zadanie sfilmowania Davida Bowiego w Hammersmith Odeon 3 lipca 1973 roku, zlecenie nie miało jeszcze ciężaru, jaki późniejsza historia na nie nałożyła. BFI zauważa, że Pennebaker znał Bowiego jedynie w ograniczonym stopniu i został zatrudniony do stosunkowo skromnej koncepcji filmowej. Jego doświadczenie w Direct Cinema, rozwinięte przy takich dziełach jak Dont Look Back i Monterey Pop, sprawiało, że szczególnie interesowała go obserwacja kulisów równie mocno jak samego występu.
Podczas koncertu Bowie ogłosił, że będzie to ostatni występ, jaki kiedykolwiek zagrają. Oświadczenie zszokowało sporą część publiczności i, co kluczowe, członków zespołu, którzy nie zostali wcześniej przygotowani na tę zapowiedź. To, co brzmiało jak odejście Bowiego z muzyki, w rzeczywistości oznaczało zakończenie scenicznej persony Ziggy'ego Stardusta i zamknięcie konkretnego rozdziału tras koncertowych. Kamery Pennebakera uchwyciły więc coś, czego produkcja nie planowała inscenizować: artystę publicznie kończącego jedną z najbardziej udanych tożsamości współczesnego rocka, gdy ta tożsamość wciąż była komercyjnie żywa.
Film przez lata nie doczekał się szerokiej dystrybucji, co tylko pogłębiło jego mitologię. Zanim większość widzów mogła go zobaczyć, Ziggy stał się postacią historyczną, znaczenie Micka Ronsona łatwiej było ocenić, glam rock zdążył wznieść się i opaść jako dominująca moda, a Bowie przeszedł już przez kilka kolejnych transformacji.
Materiał rejestruje rok 1973. Odbiór filmu należy do długiego życia decyzji Bowiego, by zostawić rok 1973 za sobą.
Ziggy był postacią, ale zespół musiał każdej nocy sprawiać, by ta postać była fizycznie wiarygodna
Wizualna mitologia Ziggy'ego Stardusta może sprawić, że muzyka wyda się drugorzędna wobec fryzury, kostiumu i pozy. Materiał z Hammersmith koryguje to wrażenie, ponieważ kamera Pennebakera wielokrotnie wraca do roboczej relacji Bowiego z muzykami wokół niego.
Mick Ronson jest niezbędny. Jego brzmienie gitary daje Spiders from Mars znaczną część ciężaru, a jego instynkt aranżerski i sceniczna interakcja z Bowiem sprawiają, że utwory są teatralne bez potrzeby rozbudowanej scenografii. Trevor Bolder i Woody Woodmansey tworzą sekcję rytmiczną zdolną przechodzić między hard rockiem, glamowym pulsem i bardziej płynnymi aranżacjami. Fortepian Mike'a Garsona wnosi zupełnie inny język, szczególnie w materiale z Aladdin Sane, który poszerzył brzmienie Bowiego poza oryginalny album Ziggy'ego.
Koncert dokumentuje więc personę, której sukces zależy od zespołu niemożliwego do sprowadzenia do roli muzyków akompaniujących. Bowie może zajmować centrum obrazu, ale postać działa dlatego, że otaczający go skład potrafi wraz z nim przechodzić między „Ziggy Stardust”, „Moonage Daydream”, „Cracked Actor”, „Time”, „Suffragette City” i materiałem z innych części szybko rozrastającego się katalogu.
Właśnie dlatego pożegnalna zapowiedź miała także konsekwencje zawodowe. Zakończenie Ziggy'ego nie oznaczało po prostu zmiany stroju. Destabilizowało strukturę trasy i relacje, które pomogły zbudować Bowiego jako międzynarodową gwiazdę. Film zachowuje zespół tuż przed pełnym nadejściem tych konsekwencji.
Hammersmith łapie Bowiego, który już ucieka z albumu stworzonego przez Ziggy'ego
Określenie „ostatni koncert Ziggy'ego” może sugerować, że set jest sceniczną rekonstrukcją The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars. W rzeczywistości jest znacznie szerszy.
Do lipca 1973 roku Bowie zdążył już wydać Aladdin Sane, a trasa rozrosła się o materiał z całego jego katalogu. Set z Hammersmith zawiera „Changes”, „Space Oddity”, „My Death”, „The Width of a Circle”, „Let's Spend the Night Together” i inne utwory, które uniemożliwiają traktowanie wieczoru jako scenicznego przedstawienia jednego albumu.
To ważne, ponieważ Ziggy stał się pojemnikiem większym niż pierwotna płyta. Publiczność spotykała Bowiego poprzez tę personę nawet wtedy, gdy śpiewał materiał wcześniejszy lub wykraczający poza jej fikcyjne ramy.
Problem Bowiego był oczywisty. Udana postać może stać się klatką. Im skuteczniej Ziggy definiował jego publiczny obraz, tym trudniej było każdemu kolejnemu fragmentowi muzyki uniknąć porównań z rudowłosym kosmicznym rockmanem. Publiczne zakończenie persony było więc decyzją o przyszłej swobodzie artystycznej równie mocno jak teatralnym gestem.
Wielką historyczną ironią filmu jest to, że akt zabicia Ziggy'ego uczynił Ziggy'ego jeszcze bardziej trwałym. Persona, która mogła stopniowo wyblaknąć, zamiast tego otrzymała sfilmowaną scenę śmierci.
Instynkty Direct Cinema Pennebakera nieustannie zderzają się z celową sztucznością Bowiego
Pennebaker zbudował reputację na filmowaniu obserwacyjnym, podążając za bohaterami przez ich otoczenie i pozwalając zachowaniom rozwijać się bez ciężkiego głosu objaśniającego. Bowie z kolei był głęboko zainteresowany występem, personą i manipulowaniem sposobem, w jaki publiczność postrzega tożsamość.
Połączenie działa idealnie, ponieważ żadne podejście nie pokonuje drugiego. Materiał zza kulis może pokazywać fragmenty zwykłych przygotowań, ale obecność kamery nigdy nie odsłania jakiegoś ostatecznego „prawdziwego Bowiego” ukrytego pod Ziggy'm. Artysta pozostaje świadomy obrazu, a różnica między prywatnym i publicznym „ja” nigdy nie staje się prosta.
Na scenie trzy kamery Pennebakera rejestrują show zbudowane wokół kontrolowanej sztuczności. Kostiumy, światło, gest i relacja między Bowiem a Ronsonem tworzą język wizualny mający niewiele wspólnego z dokumentalnym naturalizmem.
Zamiast demaskować personę jako fałszywą, film pokazuje, że sztuczność sama może być realną pracą. Bowie świadomie tworzy tożsamość, lecz fizyczny wysiłek wymagany do jej podtrzymania jest prawdziwy.
Czyni to film ważnym kontrapunktem dla późniejszych dokumentów celebryckich obiecujących dostęp do autentycznej osoby ukrytej za sławą. Materiał Pennebakera sugeruje, że w przypadku Bowiego konstrukcja sama jest częścią osoby wartej dokumentowania.
Pożegnalna przemowa zmieniła znaczenie, ponieważ publiczność źle zrozumiała ją w czasie rzeczywistym
Zapowiedź Bowiego cytowano bez końca, ponieważ jej brzmienie było absolutne. Wielu słuchaczy odebrało ją jako deklarację, że sam Bowie na stałe schodzi ze sceny, a członkowie Spiders from Mars nie byli w pełni uprzedzeni o tym, co się wydarzy. Moment zawiera więc prawdziwe zamieszanie, zamiast działać jak schludnie zaplanowany finał teatralny, i właśnie ta niejednoznaczność jest jednym z powodów jego trwałej siły. Gdyby wszyscy na sali rozumieli, że Bowie ma na myśli jedynie personę Ziggy'ego i tę konfigurację trasy, wypowiedź działałaby jak konwencjonalna przemowa na ostatnią noc. Zamiast tego niepewność przeszła przez publiczność i zespół dokładnie wtedy, gdy kamera ją rejestrowała.
Późniejsza historia Bowiego wyjaśnia znaczenie zbyt sprawnie. Wiemy, że nadal nagrywał, stworzył prezentację Diamond Dogs, przeszedł w stronę soulu, okresu berlińskiego i wielu dalszych etapów. Dla ludzi słyszących zapowiedź w Hammersmith żadna z tych przyszłości jeszcze nie istniała. Restauracja nie może odtworzyć tej niepewności dla poinformowanych widzów, ale dobry artykuł może przypomnieć, że tamta sala nie dysponowała biografią, którą my wnosimy ze sobą. Szok należy do 1973 roku, nawet jeśli wiedza należy do nas.
Jeff Beck został usunięty ze znanej wersji filmu i wrócił pięćdziesiąt lat później
Jednym z najważniejszych elementów restauracji z 2023 roku jest przywrócenie materiału z udziałem Jeffa Becka. Oficjalna strona Bowiego podaje, że pełna odrestaurowana wersja zawiera gościnny występ Becka, wycięty ze znanej wersji pierwotnego wydania Pennebakera. Beck dołączył do materiału obejmującego m.in. sekwencję „The Jean Genie/Love Me Do/The Jean Genie” oraz „Round and Round”. Jego obecność tworzy niezwykłe skrzyżowanie historii brytyjskiej gitary, ale komplikacje prawne i wydawnicze przez dekady trzymały ten materiał poza kanonicznym montażem.
Oznacza to, że edycja 2023 robi coś więcej niż poprawia obraz i dźwięk. Zmienia historyczną kompletność koncertu, przywracając występ gościa, który długo istniał poza wersją znaną większości odbiorców.
Zapisy BBFC pozwalają zmierzyć różnicę. Wersja kinowa z 1983 roku trwa około 89 i pół minuty, podczas gdy fizyczna/VOD wersja z 2023 przekracza 103 minuty. Nowsza edycja nie jest po prostu tym samym filmem zeskanowanym w wyższej rozdzielczości.
Rozróżnienie powinno być wyjątkowo wyraźne w metadanych wersji RetroForge. Restauracja rozszerza dzieło. Dla widzów zainteresowanych przede wszystkim koncertem, a nie historią montażu filmu, wersja z 2023 roku jest oczywistym współczesnym punktem startowym.
Rok wydania jest znacznie bardziej skomplikowany niż data wydarzenia
Sam koncert ma pewną datę: 3 lipca 1973. Historia wydania filmu jest jednak znacznie mniej uporządkowana. BFI katalogowało wersje pod datami obejmującymi 1979 i 1982, podczas gdy BBFC odnotowuje znaną klasyfikację kinową Thorn-EMI z 1983. Archiwum Bowiego opisuje materiał jako leżący przez lata na półce, zanim stał się filmem szerzej znanym fanom. Nie jest to sprzeczność, którą należy siłą sprowadzać do jednego uniwersalnego „roku filmu”. Produkcja istniała w różnych formach przed szerokim wydaniem na początku lat 80., a katalogi często przypisują daty na podstawie ukończenia, praw autorskich, pokazu festiwalowego, premiery kinowej lub konkretnej kopii w zbiorach.
Gitara Ronsona brzmi mniej jak glamowa dekoracja, kiedy kamera pozostaje blisko pracy
Późniejsza reputacja Micka Ronsona znacznie urosła, ale film z Hammersmith nie potrzebuje retrospektywnego argumentu, by pokazać jego znaczenie. Przez cały set kształtuje harmoniczną i fizyczną przestrzeń wokół Bowiego.
Jego gitara potrafi być twarda i bezpośrednia, lecz równie ważna jest szersza rola aranżera i partnera muzycznego. Wczesne płyty Bowiego korzystały z umiejętności Ronsona organizowania utworów wokół smyczków, fortepianu i rockowej siły, a koncert usuwa część studyjnego detalu, zachowując rdzeń tej relacji. Kamera Pennebakera rejestruje również teatralną bliskość Bowiego i Ronsona, obrazy, które znacząco współtworzyły seksualną niejednoznaczność i prowokacyjność scenicznego świata Ziggy'ego.
To przypadek, w którym występu i muzykalności nie da się czysto oddzielić. Fizyczna interakcja przyciąga uwagę, ponieważ muzyka pod spodem jest wystarczająco mocna, by gest unieść. Kiedy Bowie kończy erę Spiders from Mars, kończy więc muzyczne partnerstwo równie mocno jak odkłada kostium. Film sprawia, że tę stratę widać.
Restauracja z 2023 roku pozwala ostatniemu koncertowi stać się mniej ostatecznym jako artefakt
Przez pięćdziesiąt lat koncert w Hammersmith miał stały legendarny status, mimo że publicznie znany film był niepełny. Restauracja pokazuje, że obiekty archiwalne mogą ponownie się otwierać.
Wcześniej niepokazywany materiał zmienia kolejność i kontekst. Lepszy obraz i dźwięk pozwalają zauważyć szczegóły zagubione w starych transferach. Beck wraca na scenę. Film traktowany niegdyś jako definitywny zapis definitywnego końca staje się bardziej skomplikowany.
To produktywny rezultat. Historyczne znaczenie nie powinno wymagać, by artefakt pozostawał zamrożony w pierwszej formie, jaką przypadkiem otrzymała publiczność.
Bowie zbudował karierę na odrzucaniu stałej tożsamości. Pasuje więc, że jeden z filmów najmocniej kojarzonych z jego najsłynniejszą personą również nadal się zmienia.
Uwaga dotycząca oglądania i kolekcjonowania
Używaj odrestaurowanej edycji 50th Anniversary z 2023 roku jako preferowanej współczesnej prezentacji, ponieważ trwa około 103 minut i przywraca wcześniej niepublikowany materiał, w tym gościnny występ Jeffa Becka. Około 89,5-minutową wersję kinową z 1983 roku zachowaj jako osobno udokumentowaną edycję.