Toby Amies zaczyna od zadawania Robertowi Frippowi zwyczajnych pytań dokumentalnych i odkrywa, że zwyczajne pytania tego nie przetrwają
Tytuł In the Court of the Crimson King: King Crimson at 50 sugeruje konwencjonalny dokument jubileuszowy. Zespół osiąga pięćdziesiąt lat, filmowiec rozmawia z obecnymi i dawnymi członkami, archiwalia dostarczają chronologii, a uczestnicy wyjaśniają, dlaczego muzyka miała znaczenie.
Film Toby'ego Amiesa staje się znacznie dziwniejszy, ponieważ King Crimson odmawia emocjonalnego komfortu takiego formatu. Oficjalny opis używany przez dystrybutorów mówi, że projekt zaczynał jako prosty dokument o zespole, a zmutował w opowieść o czasie, śmierci, rodzinie i transcendującej sile muzyki, z żartami. Brzmi to jak slogan promocyjny, dopóki film nie pokaże, jak dosłownie projekt zmienił kształt.
Robert Fripp nie zachowuje się jak bohater heritage rocka wdzięczny za pamiątkowy portret. Kwestionuje założenia stojące za pytaniami, zmusza Amiesa do formułowania lepszych i wielokrotnie czyni sam akt filmowania King Crimson częścią filmu. Dokument staje się więc zarówno studium zespołu, jak i studium tego, czy grupę zorganizowaną wokół dyscypliny można dokumentować bez konieczności poddania filmowca części tej samej dyscyplinie.
Historia składów King Crimson sprawia, że pojęcie stabilnego „zespołu” staje się niemal bezużyteczne
Zwykły dokument jubileuszowy opiera się na ciągłości. King Crimson również ją ma, lecz mieszka ona mniej w stałej grupie ludzi, a bardziej w powracającej organizacji muzycznej zbudowanej wokół Frippa i zmieniającego się grona współpracowników. Film obejmuje lub przywołuje muzyków z radykalnie odmiennych wcieleń: Michaela Gilesa i Iana McDonalda z oryginalnej grupy z 1969 roku, Billa Bruforda z lat siedemdziesiątych, Adriana Belewa i Tony'ego Levina z lat osiemdziesiątych, Treya Gunna z późniejszych konfiguracji oraz końcowy wieloperkusyjny zespół z udziałem Jakko Jakszyka, Mela Collinsa, Levina, Pata Mastelotto, Gavina Harrisona, Jeremy'ego Stacey'a i Frippa. Sama lista nazwisk nie wyjaśnia zmian, ponieważ każdy skład zmienia to, czym King Crimson może być.
W 1969 roku zespół tworzy jedną rewolucyjną mieszankę Mellotronu, jazzu, rocka i symfonicznego rozmachu; grupa z lat 1972-74 staje się cięższa, bardziej improwizująca i rytmicznie niestabilna; kwartet lat osiemdziesiątych wchłania ekonomię nowej fali, systemy gitarowe i zazębiający się rytm. Późniejsze konfiguracje przechodzą przez industrialne tekstury, podwójne tria, a ostatecznie architekturę sceny zbudowaną wokół wielu perkusistów. Amies rozsądnie nie udaje, że pod tym wszystkim ukrywa się jedno brzmienie Crimson. Ciągłość istnieje jako nastawienie do trudności i odnawiania się.
Surowość Frippa jest zabawna, dopóki film nie pokaże ceny spełniania jego standardów
Robert Fripp przez dekady rozwijał publiczny język dotyczący dyscypliny, uwagi, praktyki i odpowiedzialności. W tekście te idee mogą brzmieć abstrakcyjnie albo pompatycznie. Dokument czyni je społecznymi.
Obecni i byli członkowie opisują pracę w środowisku, gdzie przygotowanie i koncentracja są wymagane na bardzo wysokim poziomie. Sam Amies zderza się ze standardami Frippa podczas zdjęć, dzięki czemu widz może doświadczyć części napięcia, a nie tylko słuchać muzyków narzekających na nie po latach.
Powstaje z tego część najbardziej suchego humoru filmu. Fripp potrafi wyglądać niemal absurdalnie precyzyjnie, ale żarty nie unieważniają powagi tego, czego wymaga.
Muzyka King Crimson zależy od wykonawców zdolnych grać trudny zapisany materiał, a jednocześnie pozostawać gotowymi do improwizacji i szybkiej reakcji, więc żądanie precyzji nie jest wyłącznie menedżerskim teatrem oderwanym od pracy. Bardziej niewygodne jest pytanie, czy rezultat muzyczny usprawiedliwia ludzką presję potrzebną do jego stworzenia. Film nie odpowiada schludnie, ponieważ różni członkowie wyraźnie doświadczali tej organizacji w różny sposób.
Bill Bruford pokazuje, że odejście z King Crimson może być jednym z najbardziej odkrywczych sposobów wyjaśnienia King Crimson
Wywiady z Billem Brufordem należą do najcenniejszego materiału historycznego w dokumencie, ponieważ może mówić z pozycji jednocześnie podziwu i dystansu. Jego okres w zespole przyniósł część najbardziej cenionej muzyki Crimson z lat siedemdziesiątych, a jednak ostatecznie zdecydował się całkowicie odejść od aktywnego zawodowego występowania. Humor Bruforda czyni go szczególnie skutecznym komentatorem Frippa, metod pracy zespołu i dziwnej atrakcyjności trudnej muzyki.
Film nie potrzebuje, by rozstrzygnął, czy King Crimson było wyzwalające, czy opresyjne. Jego świadectwo sugeruje, że te opisy mogą współistnieć. Wymagające środowisko muzyczne może stwarzać niezwykłe możliwości twórcze, a jednocześnie wyczerpywać ludzi wewnątrz niego.
To ważne, ponieważ retrospektywna kultura fanowska często tłumaczy trudne historie nagraniowe jako dowód geniuszu. Cierpienie muzyków staje się częścią legendy, a konflikt bywa romantyzowany dlatego, że album okazał się dobry. Perspektywa Bruforda pozostawia koszt na widoku, nie odrzucając samej pracy.
Bill Rieflin zmienia dokument z projektu jubileuszowego w film o kończącym się czasie
Najgłębsza przemiana filmu dokonuje się za sprawą Billa Rieflina. Perkusista i multiinstrumentalista z karierą obejmującą industrial, alternatywę i King Crimson stał się częścią późniejszych wcieleń zespołu, zanim poważna choroba zmieniła jego rolę.
Jego obecność daje filmowi bezpośRednią relację ze śmiertelnością, której dokumenty jubileuszowe zwykle unikają. Pięćdziesiąt lat zespołu można sprzedawać jako triumfalną długowieczność; choroba Rieflina czyni czas konkretnym i osobistym.
Amies kontynuuje filmowanie, gdy Rieflin mierzy się z chorobą nowotworową, a powstały materiał staje się jednym z emocjonalnych centrów dokumentu. Rieflin zmarł w 2020 roku.
Film nie eksploatuje choroby konwencjonalnym językiem inspiracyjnej opowieści. Inteligencja i humor Rieflina pozostają aktywne, a jego relacja z muzyką staje się częścią większego pytania o to, dlaczego ludzie poświęcają tak dużą część skończonego życia trudnej pracy artystycznej. W tym miejscu jubileuszowa rama tytułu produktywnie się rozpada. Pięćdziesiąt lat przestaje być liczbą na plakacie. Staje się dowodem, że czas jest ograniczony.
Końcowa ośmioosobowa konfiguracja wygląda na niemożliwą, dopóki kamera nie wyjaśni geometrii sceny
Ostatnia koncertowa forma King Crimson ustawiła kilku perkusistów w pierwszym rzędzie sceny, a pozostałych muzyków za nimi. Odwracało to zwyczajową logikę rockowego ustawienia, w którym perkusja siedzi z tyłu za wokalistą lub gitarzystą.
Układ zmienia sposób, w jaki muzyka jest oglądana. Pat Mastelotto, Gavin Harrison i Jeremy Stacey nie funkcjonują jako dekoracyjni perkusiści otaczający jednego głównego bębniarza. Partie można dzielić, nakładać i zazębiać tak, że rytm staje się widocznie architektoniczny. Za nimi Fripp, Jakszyk, Levin i Collins tworzą drugi rząd gitary, głosu, basu/Chapman Sticka i instrumentów dętych, przy czym dokładna konfiguracja personalna zmienia się zależnie od okresu filmowania.
Kamera korzysta z tego ustawienia, ponieważ mechanika aranżacji staje się niezwykle czytelna. Słuchacz słyszący gęstą figurę perkusyjną może zobaczyć różnych wykonawców dostarczających osobne elementy zamiast wyobrażać sobie jedną niewiarygodnie zajętą perkusję.
Ten projekt sceny podsumowuje także relację późnego King Crimson z własnym katalogiem. Starsze utwory nie są odtwarzane przez instrumentarium, które nagrało je pierwotnie. Są przebudowywane dla muzyków obecnych teraz. Historia staje się aranżacją zamiast rekonstrukcją.
Powrót Mela Collinsa po dekadach sprawia, że zespół wydaje się mniej składem, a bardziej słownikiem
Mel Collins grał w King Crimson na początku lat siedemdziesiątych i wrócił po kilku dekadach. Jego saksofon i flet tworzą bezpośredni ludzki pomost między wersjami zespołu rozdzielonymi ogromnymi zmianami personalnymi i stylistycznymi.
Powrót jest interesujący historycznie dlatego, że nie działa jak nostalgiczny reunion. Collins nie wraca po to, by grupa mogła dokładnie odtworzyć Islands. Jego instrumentalny głos staje się materiałem dla obecnego zespołu.
Jest to reprezentatywne dla sposobu, w jaki King Crimson traktuje własną przeszłość szerzej. Starsze kompozycje pozostają dostępne, ale aranżacje mogą być zmieniane zgodnie z tym, kto jest obecny i czego zespół aktualnie uważa, że utwór potrzebuje. Podejście jest niemal przeciwieństwem heritage tour zbudowanej na wiernej rekonstrukcji klasycznego albumu. Kompozycja King Crimson może pozostać rozpoznawalna, a jednocześnie całkowicie zmienić architekturę instrumentalną. Film Amiesa pokazuje tę filozofię czytelniej niż dziesięciolecia list utworów z albumów koncertowych.
Nieobecność Adriana Belewa w końcowym składzie nadaje jego wywiadowi nieuniknione napięcie
Adrian Belew przez dekady był centralnym wokalistą, gitarzystą i współautorem King Crimson, począwszy od reformacji z 1981 roku, która stworzyła Discipline. W okresie pięćdziesięciolecia nie należał już do aktywnego składu. Jego obecność w filmie ma więc inną pozycję emocjonalną niż wypowiedzi obecnych członków pracujących wewnątrz organizacji.
Film nie musi robić z tego historii krzywdy. Zmiana personalna jest fundamentalną częścią dziejów King Crimson, a Fripp wielokrotnie traktował zespół jako coś, co może się zakończyć i wystartować ponownie pod nowymi warunkami.
Mimo to długowieczność buduje przywiązanie. Muzyk może być niezbędny dla jednego długiego rozdziału i nieobecny w kolejnym. Komplikuje to uproszczony język „byłych członków”, ponieważ wkład Belewa jest zbyt duży, by funkcjonować jako przypis. Dokument zyskuje, pozwalając mówić kilku generacjom zamiast pozwalać ostatniemu składowi przepisać wszystko, co było wcześniej.
Jamie Muir pokazuje, że krótka obecność może mieć nieproporcjonalnie wielki wpływ historyczny
Czas Jamie'ego Muira w King Crimson był krótki, ale jego perkusja, teatralna obecność i improwizacyjne podejście wokół Larks' Tongues in Aspic stały się częścią mitologii zespołu z lat 1972-73. Uwzględnienie go pomaga filmowi uciec od hierarchii opartej wyłącznie na długości kariery, w której liczą się tylko wieloletni członkowie. Muzyk może zmienić sposób myślenia zespołu i odejść, zanim zmiana zdąży się w pełni rozwinąć. Historia Muira jest szczególnie istotna dla nacisku Frippa na uwagę i improwizację, ponieważ jego podejście podważało zwykłe granice między instrumentem muzycznym, znalezionym przedmiotem i zachowaniem scenicznym. Późniejsze King Crimson zasłynęło z dyscyplinowanej precyzji, ale jego historia zawiera również momenty, w których nieprzewidywalność była świadomie zapraszana do centrum. Najlepszy materiał historyczny filmu zachowuje to napięcie zamiast redukować Crimson do jednej filozofii.
Peter Sinfield i Ian McDonald przywracają autorstwo pierwotnego zespołu poza Robertem Frippem
Ponieważ Fripp jest jedynym stałym członkiem w całej historii King Crimson, narracja retrospektywna naturalnie przyciąga każde osiągnięcie w jego stronę. Wywiady dokumentu z wczesnymi uczestnikami, takimi jak Ian McDonald i autor tekstów Peter Sinfield, są ważnym korektywem. In the Court of the Crimson King stworzyła konkretna grupa ludzi, których wkładu nie można traktować jako wczesnych wersji pomysłów, które Fripp miał później dopiero doprowadzić do końca.
Aranżacje, Mellotron i multiinstrumentalna praca McDonalda były centralne dla brzmienia debiutu. Teksty Sinfielda oraz jego wkład wizualny i koncepcyjny pomogły określić wczesną tożsamość grupy. Jazzowa elastyczność perkusji Michaela Gilesa była fundamentalna dla płyty. Pierwszy skład rozpadł się szybko właśnie dlatego, że jego członkowie nie byli biernymi satelitami jednego lidera bez własnych ambicji. Szeroka sieć rozmówców Amiesa pozwala temu wczesnemu współautorstwu pozostać widocznym, nawet jeśli długoterminowa rola Frippa dominuje w późniejszej historii.
Film niezwykle chętnie pyta, czy oddanie sztuce może przypominać kult
Oficjalny opis używa słowa „cults”, a dokument wielokrotnie krąży wokół struktur społecznych tworzących się wokół wymagających organizacji artystycznych. Fani King Crimson potrafią traktować zespół z wielką powagą, podczas gdy muzycy podporządkowują się systemom prób i oczekiwaniom dotyczącym zachowania, które z zewnątrz mogą wyglądać ekstremalnie.
Amies prowadzi ten temat z wystarczającą dawką humoru, by uniknąć sensacyjności. King Crimson nie zostaje dosłownie „ujawnione” jako tajna organizacja religijna.
Ciekawsze pytanie dotyczy wiary. Co sprawia, że ludzie godzą się na dyskomfort, trudność i powtarzanie w pogoni za doświadczeniem artystycznym, które uznają za znaczące?
Pytanie dotyczy muzyków i fanów w inny sposób. Wykonawcy ćwiczą godzinami i wchodzą do wymagającego zespołu; słuchacze śledzą wiele składów, nagrania koncertowe i radykalnie przearanżowane wersje starych utworów. Film sugeruje, że powaga może tworzyć wspólnotę równie łatwo jak presję. Ta wspólnota zaczyna wyglądać dziwnie dopiero wtedy, gdy jej założenia zostają wystawione na widok ludzi z zewnątrz.
Czas 86 minut jest niezwykle krótki jak na pięćdziesiąt lat, ponieważ chronologia przestaje być głównym zadaniem
Aktualne materiały dystrybucyjne i Google Play podają czas dokumentu jako 86 minut. Dla zespołu, którego diagram personalny może zająć całą stronę, brzmi to niewystarczająco jeszcze przed seansem. Amies omija problem, rezygnując z pełnej historii album po albumie. Chronologia archiwalna pojawia się tam, gdzie jest potrzebna, ale główny materiał podąża za późnym King Crimson i używa dawnych członków do pogłębiania tematów zamiast odhaczania pełnej listy.
To właściwy wybór dla filmu, którym projekt ostatecznie się stał. Choroba Rieflina, filozofia pracy Frippa i współczesny zespół potrzebują wystarczająco dużo czasu, by stać się czymś więcej niż przykładami w telewizyjnej historii.
Koszt jest oczywisty. Widzowie szukający szczegółowego omówienia każdej płyty, trasy i zmiany składu potrzebują innych źródeł. RetroForge może dostarczyć ten kontekst wokół filmu zamiast wymagać, by sam film stał się encyklopedią.
Dokument o King Crimson odnosi sukces, odmawiając pocieszającej idei, że długowieczność produkuje mądrość
Filmy jubileuszowe zwykle kończą się przetrwaniem jako dowodem. Zespół trwał, więc walka musiała być tego warta.
In the Court of the Crimson King jest bardziej niepokojący. Niektórzy muzycy odeszli. Niektóre relacje stały się trudne. Rieflin zmarł. Ostatnie koncertowe wcielenie samo ostatecznie dobiegło końca. Muzyka przetrwała, ale film nie udaje, że przetrwanie czyni każdą decyzję słuszną.
Dlatego tak dobrze pasuje do King Crimson. Zespół, który wielokrotnie niszczył własne udane formy, otrzymuje dokument odmawiający zamiany pięćdziesięciu lat w paradę zwycięstwa. Rezultat należy do rzadkich filmów o rocku progresywnym zainteresowanych nie tylko tym, jak brzmi trudna muzyka, lecz także tym, czego trudność wymaga od ludzi.
Informacja o oglądaniu i kolekcjonowaniu
Za film kanoniczny przyjmuj 86-minutowy film z 2022 roku. Dokument jest celowo tematyczny, a nie kompletną chronologiczną historią King Crimson, dlatego jego pominięć nie należy „naprawiać” przez włączanie materiałów dodatkowych albo niepowiązanych wydawnictw archiwalnych do czasu trwania filmu.