Przejdź do treści
Okładka książki Awopbopaloobop Alopbamboom — Nik Cohn
Okładka za pośrednictwem Open Library · ISBN 9781784870485
Czytelnia · Książka 092

Awopbopaloobop Alopbamboom

Nik Cohn

Historia rocka napisana, gdy kanon wciąż był płynny

Pierwsze wydanie1969
WydawcaEdition-specific; verify retailer listing
Wybrane wydanieISBN 9781784870485
Awopbopaloobop Alopbamboom: Pop from the Beginning, Paladin, 1970Little RichardElvis PresleyChuck Berry

Historia rocka napisana, gdy kanon wciąż był płynny

Awopbopaloobop Alopbamboom Nika Cohna posiada przewagę, której żadne współczesne opracowanie wczesnego rocka nie może odtworzyć: powstało zanim późniejsze pokolenia skończyły decydować, którzy artyści, nagrania i postawy mają znaczyć coś na zawsze. Cohn miał niewiele ponad dwadzieścia lat, gdy pisał dzieło w 1968 roku, a pierwsza publikacja nastąpiła w 1969. Elvis Presley, Chuck Berry, Little Richard i Beatlesi nie byli jeszcze marmurowymi figurami ustawionymi w muzeum muzyki popularnej. Ich kariery i reputacje nadal należały do żywej pamięci popkultury, na tyle bliskiej, by osąd mógł brzmieć impulsywnie, stronniczo i czasami cudownie niesprawiedliwie.

Ta bliskość daje książce prędkość i jednocześnie tworzy zagrożenie. Cohn pisze w absolutach, lekceważy artystów, których późniejsza historia wyniesie wysoko, używa języka ukształtowanego przez własną epokę i od czasu do czasu pozwala, by przekonanie zastępowało zrównoważony materiał dowodowy. Nie należy używać tej książki jako faktograficznej biblii referencyjnej. Jej wielka wartość leży gdzie indziej: to krytyka napisana wewnątrz placu budowy, zanim sama krytyka rockowa ustabilizowała się jako zawód z rozpoznawalnymi metodami, odziedziczonymi kanonami i obowiązkową nabożnością.

Tytuł zaczyna się od dźwięku, bo dźwięk należy do filozofii Cohna

„Awopbopaloobop alopbamboom” pochodzi z wybuchowego otwarcia „Tutti Frutti” Little Richarda, a sam wybór mówi niemal wszystko o priorytetach Cohna. Rock and roll nie potrzebuje konwencjonalnego literackiego znaczenia, zanim ogłosi, że do pomieszczenia weszła nowa siła kulturowa. Rytm, głos, nonsensowne sylaby, głośność, ubranie, fizyczne podniecenie i rozpoznanie przez nastolatków mogą nieść własną inteligencję. Cohna fascynuje uderzenie poprzedzające wyjaśnienie.

Czyni to książkę użyteczną przeciwwagą dla krytyki, która zaczyna traktować muzykę popularną tak poważnie, że przypadkiem usuwa przyjemność odpowiedzialną za jej popularność. Cohn zauważa postawę, obraz i prędkość, bo rzeczy te miały znaczenie dla słuchaczy nawet wtedy, gdy nie mieściły się w szanowanych definicjach artystycznej głębi. Metoda może stać się redukcyjna, lecz instynkt pozostaje wartościowy. Trzyminutowe nagranie nie musi przepraszać za to, że nie zachowuje się jak powieść albo symfonia, zanim będzie w stanie zmienić czyjeś życie.

Elvis pojawia się, zanim dziedzictwo zamieni każdy etap kariery w pomnik

Elvis Presley dostępny Cohnowi znajduje się znacznie bliżej współczesnego zjawiska popowego niż chronionej ikony kultury odziedziczonej przez późniejszą krytykę. Sun Records, rockabilly, telewizja, kontrowersje seksualne, filmy, służba wojskowa i comeback należą do trajektorii na tyle świeżej, by można ją oceniać z niecierpliwością zamiast nostalgią. Cohn może pytać, co Elvis zrobił nastolatkom, dlaczego wizerunek miał znaczenie i które etapy kariery wciąż wydawały się żywe, bez wcześniejszego odprawiania rytuału uznania historycznej ważności.

Ta bezpośredniość jest bezcenna i zarazem prymitywna. Późniejsi autorzy zbudują znacznie bogatsze analizy rasy, celebryctwa, zawłaszczenia, klasy społecznej i amerykańskiej mitologii wokół Presleya. Cohn ich nie zastępuje. Zachowuje emocjonalną temperaturę krytyka piszącego, zanim te ramy stały się obowiązkowe. Rezultat jest użyteczny właśnie dlatego, że nie brzmi jak retrospektywna interpretacja dziedzictwa.

Little Richard dostarcza argumentu o rocku, zanim ktokolwiek musi go jawnie sformułować

Little Richard ucieleśnia wiele cech cenionych przez Cohna najmocniej: kompresję, skandaliczny performance, fizyczny głos, styl wizualny, seksualną niejednoznaczność i poczucie, że osobowość przekracza konwencjonalne granice formatu piosenki. Późniejsze szanowane historie mogą te cechy wyjaśniać tak starannie, że trudno odzyskać pierwotny szok. Proza Cohna rzadko cierpi na ten problem.

Jego instynkt mówi, że rock miał znaczenie częściowo dlatego, że obrażał oczekiwania dorosłych i nie czekał na zgodę instytucji kultury. Argument nie jest obiektywną teorią całej muzyki popularnej, ale trafia w centralną cechę wczesnego rock and rolla. Dźwięk ogłasza się sam, zanim pojawi się słownik krytyczny. Własny zdyszany styl Cohna próbuje spotkać tę energię zamiast spokojnie katalogować ją po dziesięcioleciach.

Książka staje się najbardziej prowokacyjna, gdy rock zaczyna nazywać siebie sztuką

Podejście Cohna do późnych lat sześćdziesiątych jest miejscem, w którym jego temperament krytyczny staje się najbardziej sporny. Beatlesi, Bob Dylan, psychodelia i kultura albumowa pomogły stworzyć znajomą historię o „dojrzewaniu” muzyki popularnej: piosenki stawały się dłuższe, teksty ambitniejsze, albumy zdobywały konceptualny ciężar, a muzycy coraz częściej żądali uznania za artystów zamiast rozrywkowych wykonawców. Cohn nie przyjmuje automatycznie, że powaga oznacza postęp.

Pyta zamiast tego, co mogło zostać utracone w tej przemianie: szybkość, tandeta, nastoletnia natychmiastowość, wulgarna przyjemność i skuteczność, z jaką singiel potrafi detonować wewnątrz zwyczajnego życia. Jego odpowiedź może być głęboko niesprawiedliwa wobec ambitnej muzyki, lecz wyzwanie pozostaje użyteczne zawsze wtedy, gdy gatunek staje się na tyle szanowany, że zaczyna przepisywać własne wcześniejsze przyjemności jako dziecięce preludium. Rozwój formy nie jest automatycznie poprawą efektu. Czasem wyrafinowanie staje się kolejną konwencją czekającą na zakwestionowanie.

Krytyk niewiele po dwudziestce nie zna jeszcze ochronnej wartości zastrzeżeń

Cohn deklaruje, kanonizuje, wyśmiewa i odrzuca z pewnością siebie, którą bardziej doświadczony historyk prawdopodobnie by złagodził. To daje książce niezwykłą prędkość. Oznacza też, że czytelnicy muszą odróżnić styl od autorytetu. Część osądów jest impulsywna, niektóre twierdzenia zostały skorygowane albo skomplikowane przez późniejsze badania, a część języka odzwierciedla rasowe lub kulturowe założenia wymagające dziś historycznego dystansu.

Książkę trzeba więc czytać jednocześnie na dwóch poziomach. Jest jedną relacją z wczesnego rock and rolla i jednocześnie dowodem na to, jak pewien młody brytyjski krytyk uważał, że można pisać o muzyce popularnej około 1968 roku. Ten drugi poziom może być bardziej trwały. Współczesny czytelnik nie musi zgadzać się z kanonem Cohna, by zrozumieć, jak radykalne było traktowanie popu z tak dużą osobowością przy jednoczesnym oporze wobec uroczystego tonu, jaki poważna krytyka potrafi narzucać.

Wielka ironia polega na tym, że Cohn pomaga legitymizować krytykę rockową, nie ufając legitymizacji

Jest coś pięknie sprzecznego w książce, która zmienia muzykę popularną w temat zdolny unieść długą krytykę historyczną, a jednocześnie martwi się, że rock staje się zbyt szanowany. Cohn uczestniczy w procesie, który wyśmiewa. Celebruje tandetę i staje się klasykiem. Nie ufa kanonowi i sam wchodzi do kanonu. Opiera się nostalgii, a zostaje jednym z najcenniejszych kapsuł czasu wczesnego momentu krytycznego.

To napięcie sprawia, że książka pozostaje użyteczna dla RetroForge. Pisarstwo muzyczne nie staje się mocniejsze tylko dlatego, że brzmi poważnie, a historyczna wiedza nie wymaga neutralizowania wszystkich śladów gustu. Nadmiaru Cohna nie należy naśladować jako metody faktograficznej, ale jego odmowa ukrywania entuzjazmu jest cenna jako ostrzeżenie przed prozą redakcyjną, która z czasem zaczyna przypominać mebel katalogowy.

Historia publikacji jest niezwykle zawiła i musi pozostać dokładna

Dzieło napisano w 1968 roku i po raz pierwszy wydano w 1969 pod różnymi tytułami zależnie od rynku: Pop from the Beginning w Wielkiej Brytanii oraz Rock from the Beginning w Stanach Zjednoczonych. Brytyjskie wydanie Paladin zmieniło w 1970 roku tytuł na Awopbopaloobop Alopbamboom: Pop from the Beginning. Cohn zrewidował tekst w 1972 roku, a zrewidowane wydanie Paladin ukazało się w 1973. Późniejsze amerykańskie wydania Grove i Da Capo używały podtytułu The Golden Age of Rock.

Dla współczesnych czytelników w Wielkiej Brytanii 272-stronicowe wydanie Vintage Classics z 2016 roku Awopbopaloobop Alopbamboom: Pop from the Beginning jest najczystszą rekomendacją. RetroForge powinno zachować historię wcześniejszych tytułów dla wyszukiwania i metadanych, zamiast traktować różne podtytuły jak osobne książki.

Przestarzałą terminologię należy rozpoznawać historycznie, nie dziedziczyć bezmyślnie

Ponieważ książka powstała pod koniec lat sześćdziesiątych, część terminologii rasowej i kulturowej bezdyskusyjnie należy do innej epoki. Wznowienia zachowują historyczną prozę, co jest właściwe dla samego dzieła. RetroForge nie musi powtarzać tego języka tylko dlatego, że używał go Cohn. Jeśli określenie historyczne jest konkretnie potrzebne do zrozumienia krytyki, można je przypisać i osadzić w kontekście. Jeśli nie jest konieczne, należy używać współczesnej terminologii.

Nie jest to próba unowocześnienia źródła w coś, czym nie było. To zwyczajna odpowiedzialność współczesnej strony redakcyjnej omawiającej starszy tekst. Klasyk może pozostać historycznie ważny, zawierając jednocześnie język albo założenia, do których późniejszy czytelnik powinien podejść krytycznie.

Co książka robi szczególnie dobrze

Prędkość, osobowość i natychmiastowość są jej najważniejszymi zaletami. Pierwsza wielka era rock and rolla wydaje się nadal wystarczająco bliska, by spierać się o nią jako pop zamiast kuratorować ją jako dziedzictwo, a Cohn z wyjątkowym instynktem rozumie obraz, kulturę nastolatków i bezpośrednią przyjemność. Książka rejestruje również kanon zanim się ustabilizował, dając późniejszym czytelnikom dostęp do dróg, których historia krytyczna ostatecznie nie wybrała.

Szczególnie użyteczna pozostaje podejrzliwość wobec powagi. Gdy gatunek staje się na tyle prestiżowy, że zapomina o jednorazowych nagraniach, modach i komercyjnych przyjemnościach, które pomogły go stworzyć, niecierpliwość Cohna może działać jak potrzebne zakłócenie.

Ograniczenia

Dokładność i równowaga nie są głównymi zaletami książki, a część osądów jest brutalnie subiektywna. Język może być przestarzały, późniejsze badania skorygowały i skomplikowały fragmenty historii, a czytelnicy szukający systematycznego społecznego ujęcia wczesnego rocka będą potrzebowali innych źródeł. Ograniczenia te powinny pozostać widoczne, bo definiują książkę jako niemal współczesną wydarzeniom krytykę, a nie nowoczesną historię referencyjną.

Dla kogo jest ta książka?

Autorzy piszący o muzyce, obsesyjni słuchacze wczesnego rocka i każdy ciekawy krytyki sprzed czasu, gdy krytyka rockowa rozwinęła stabilny zawodowy głos, znajdą tu coś wyjątkowo żywego. Zestaw ją z Mystery Train Greila Marcusa, a kontrast jest szczególnie odkrywczy: Marcus buduje kulturową mitologię poprzez rozległą interpretację, podczas gdy Cohn wielokrotnie sprawdza, czy nagranie nadal ma dość prądu, by przewrócić meble.

Uwaga o wydaniu

Napisano: 1968. Pierwotne dzieło: 1969, Pop from the Beginning / w USA Rock from the Beginning. Przemianowane wydanie Paladin: 1970. Tekst zrewidowany: 1972; zrewidowane wydanie Paladin 1973. Współczesna rekomendacja brytyjska: Vintage Classics, 2016, Pop from the Beginning, 272 strony.

Znajdź egzemplarz

Wydanie Vintage Classics z 2016 roku jest rozsądnym współczesnym egzemplarzem do czytania. Wcześniejsze tytuły i wydania pozostają użyteczne dla kolekcjonerów i czytelników zainteresowanych historią publikacji.

Odkrywaj dalej

Kontynuuj w grafie wiedzy RetroForge

Wybrane ścieżki do ludzi, płyt, wydarzeń i idei poszerzających muzyczny kontekst.