Przejdź do treści
Kadr 067Mellodrama2008
Sala projekcyjna · Film 067

Mellodrama

Biografia instrumentu, której centralna historia jest częściowo opowieścią o kopiowaniu, spornej własności i osobliwym fizycznym pięknie wcześniej nagranej taśmy

ReżyseriaDianna Dilworth
Rok filmu2008
Czas trwania75 minut w OVID i standardowych katalogach filmowych; aktualny stream OVID pokazuje 1:19:43 mimo tekstu katalogowego podającego 75 minut
Kraj
Dział archiwumHistoria instrumentów / Rock progresywny / Psychodelia / Technologia taśmowa

Mellotron brzmi magicznie, ponieważ pod każdym klawiszem kryje się coś uparcie fizycznego

Mellotron można opisać jednym zdaniem tak, że zabrzmi niemal banalnie: naciskasz klawisz i odtwarza się pasek wcześniej nagranej taśmy magnetycznej. Współczesne oprogramowanie potrafi odtworzyć tę samą podstawową ideę tysiące razy z większą niezawodnością, dłuższym podtrzymaniem i niemal nieograniczoną pamięcią. Maszyna przetrwała, ponieważ takie jedno zdanie pomija wszystko, co muzycy naprawdę słyszą.

Każda nuta zaczyna się od nagranego wcześniej wykonania innego muzyka. Transport taśmy wnosi zachowanie mechaniczne. Wysokość, atak, szum, ustawienie głowicy i ograniczona długość paska stają się częścią brzmienia. Przytrzymaj klawisz wystarczająco długo, a taśma dojdzie do końca. Puść go, a mechanizm przewinie pasek, przygotowując go do kolejnej próby.

Mellodrama Dianny Dilworth rozumie, że historia instrumentu jest nierozdzielna od tej materialnej niewygody. OVID opisuje dokument z 2008 roku jako siedemdziesięciopięciominutową podróż od kalifornijskiego wynalazku Harry'ego Chamberlina przez brytyjski Mellotron, jego sławę w latach 60. i 70., upadek w epoce cyfrowej i późniejszy kultowy renesans. Opowieść działa, ponieważ Mellotron nigdy nie jest wyłącznie technologią. To zarejestrowane ludzkie wykonanie uwięzione w trudnej maszynie.

Wynalazek Harry'ego Chamberlina musi pojawić się w historii przed słowem Mellotron

Najważniejsza korekta historyczna dotyczy początku. Klawiszowe instrumenty odtwarzające taśmy nie zaczęły się w Wielkiej Brytanii wraz z Mellotronem.

Harry Chamberlin rozwijał instrumenty w Kalifornii dekady wcześniej, szukając sposobu, by klawiszowiec mógł odtwarzać wcześniej nagrane brzmienia instrumentów. Historyczne archiwa Mellotronu umieszczają jego eksperymenty pod koniec lat 40. i na początku lat 50., na długo przed tym, jak brytyjska maszyna stała się sławna. Ma to znaczenie, ponieważ późniejszy sukces brytyjskiego rocka pozwolił kopii i następcy przysłonić wynalazcę. Instrumenty Chamberlina wykorzystywały indywidualne nagrania taśmowe pod klawiszami, umożliwiając jednemu wykonawcy uruchamianie smyczków, instrumentów dętych, wzorów rytmicznych i innych zarejestrowanych dźwięków. Pomysł był genialny i mechanicznie trudny. Regularne wytwarzanie takiego instrumentu wymagało innych umiejętności niż zbudowanie pojedynczej sztuki w warsztacie, co staje się centralne dla kolejnego etapu historii. Mellodrama czerpie wiele swojej narracyjnej energii z niewygodnej drogi, jaką pomysł Chamberlina przebył przez Atlantyk.

Podróż Billa Fransena do Wielkiej Brytanii zamienia historię instrumentu w opowieść o spornej własności zamiast czystej innowacji

Bill Fransen pracował jako sprzedawca Chamberlina. Według szczegółowej historii zachowanej przez Mellotron Archives przywiózł instrumenty do Wielkiej Brytanii i zwrócił się do braci Bradley z Bradmatic w sprawie dopasowanych głowic taśmowych i pomocy produkcyjnej. Bradleyowie początkowo sądzili, że mają do czynienia z własnym wynalazkiem Fransena. Nie mieli.

Harry Chamberlin ostatecznie dowiedział się, co się wydarzyło, i przyjechał do Wielkiej Brytanii wściekły z powodu pozornego przywłaszczenia jego technologii. Później doszło do rozliczenia finansowego i porozumienia technologicznego, które pozwoliło kontynuować brytyjską drogę produkcyjną.

Ta historia jest bardziej skomplikowana niż proste nazwanie Mellotronu skradzionym Chamberlinem. Relacja samych Bradleyów wskazuje, że początkowo nie byli świadomi praw Chamberlina, a późniejsze porozumienie stworzyło podstawę prawną dla kolejnego instrumentu. Moralna niejednoznaczność pozostaje użyteczna. Historia technologii lubi czyste łańcuchy innowacji, w których każdy wynalazca grzecznie przekazuje następnemu licencjonowany pomysł. Prawdziwe instrumenty potrafią podróżować przez nieporozumienia, oportunizm i późniejsze ugody. Najsłynniejsze brzmienia Mellotronu wyłaniają się właśnie z takiego bałaganu.

Bracia Bradley zamienili sprytny pomysł w produkt, z którym muzycy mogli rzeczywiście spotkać się na większą skalę

Harry Chamberlin potrafił budować niezwykłe instrumenty, ale bracia Bradley dysponowali wiedzą produkcyjną pozwalającą skuteczniej standaryzować wytwarzanie. To rozróżnienie jest kluczowe. Wynalezienie działającego prototypu i wyprodukowanie setek czy tysięcy użytecznych egzemplarzy to różne osiągnięcia. Mellotron Archives wskazuje metody konstrukcyjne brytyjskiej operacji jako jeden z powodów, dla których Mellotron stał się ostatecznie bardziej widoczny niż Chamberlin, szczególnie gdy brytyjskie zespoły wprowadziły instrument do rocka odnoszącego międzynarodowe sukcesy.

Modele Mk I i Mk II pozostały dużymi, skomplikowanymi maszynami. Późniejsze konstrukcje, takie jak M400, poprawiły przenośność i uczyniły system ramek taśmowych bardziej praktycznym dla koncertujących muzyków.

„Przenośny” pozostaje pojęciem względnym. M400 nadal był wystarczająco ciężki, by współcześni klawiszowcy byli wdzięczni za cyfrowe alternatywy. Najważniejsze jest to, że produkcja zmieniła kulturowy zasięg. Brzmienie staje się wpływowe, gdy wystarczająco wielu muzyków może kupić, pożyczyć, wynająć albo spotkać maszynę, która je wytwarza. Wkład Bradleyów nie jest więc jedynie komercyjną obsługą wynalazku Chamberlina. To część powodu, dla którego pomysł stał się sceną.

Mike Pinder stanowi idealny pomost między wiedzą fabryczną a muzycznym użyciem

Miejsce Mike'a Pindera w historii Mellotronu jest wyjątkowo bezpośrednie. Zanim Moody Blues odnieśli międzynarodowy sukces, pracował z brytyjskim instrumentem i rozumiał jego mechanikę na tyle dobrze, by docenić zarówno możliwości, jak i słabości. Ta techniczna znajomość miała znaczenie na scenie i w studiu.

Mellotron potrafił być temperamentnie wrogi wobec koncertowania. Mechanizmy taśmowe, ustawienie i transport były wrażliwe, a utrzymanie instrumentu wymagało praktycznej wiedzy. Pinder nie wybierał po prostu brzmienia smyczków i nie grał akordów. Pomógł ustanowić styl, w którym ograniczenia Mellotronu stały się częścią orkiestrowej tożsamości Moody Blues. To jedno z najmocniejszych ludzkich połączeń w filmie między produkcją a muzyką. Historie instrumentów stają się znacznie użyteczniejsze, gdy gracze potrafią wyjaśnić nie tylko, dlaczego dane brzmienie było atrakcyjne, ale również czego wymagało utrzymanie maszyny przy życiu wystarczająco długo, by mogła to brzmienie stworzyć. Relacja Pindera z Mellotronem powinna więc stać obok relacji Emersona z Moogiem. Muzycy często stają się nieformalnymi inżynierami, ponieważ instrumenty wciąż są wynajdywane wokół nich.

„Strawberry Fields Forever” sprawiło, że miliony słuchaczy usłyszały Mellotron, niekoniecznie znając jego nazwę

Otwierająca fraza fletowa w „Strawberry Fields Forever” Beatlesów stała się jednym z najsłynniejszych dźwięków Mellotronu w historii nagrań. Jej kulturowe znaczenie częściowo polega na kamuflażu. Barwa przypomina niewielką grupę fletów na tyle, by brzmieć orkiestrowo, a jednocześnie niesie lekko nierzeczywistą jakość reprodukcji z taśmy. Słuchacze nie musieli wiedzieć, że użyto Mellotronu, aby dźwięk wszedł do pamięci popularnej. Często najpierw poznajemy emocjonalną tożsamość instrumentu, a dopiero później mechanizm techniczny, który za nią stoi. Mellotron jest szczególnie mocnym przykładem tej kolejności.

Nagranie pokazuje również, dlaczego nazywanie Mellotronu wczesnym samplerem wymaga zastrzeżenia. Maszyna rzeczywiście odtwarza nagrane dźwięki przypisane do klawiszy, co tworzy oczywisty związek koncepcyjny z późniejszym samplingiem. Nie oferuje jednak pamięci cyfrowej, dowolnego przechwytywania sampli ani elastyczności edycji kojarzonej ze współczesnymi samplerami. Nagrane wcześniej taśmy są stałą biblioteką związaną z mechanicznym odtwarzaniem. Historycznie czyściej jest nazywać Mellotron klawiaturą odtwarzającą taśmę. Podobieństwo do samplingu można potem wyjaśnić, zamiast używać go jako zamiennika opisu.

King Crimson zamienili Mellotron z psychodelicznego koloru w architektoniczny ciężar

Obecność Iana McDonalda daje Mellodramie bezpośrednią drogę do King Crimson, których debiut z 1969 roku uczynił Mellotron jedną z definiujących barw rocka progresywnego. Na In the Court of the Crimson King instrument nie ozdabia po prostu aranżacji imitacją smyczków. Buduje skalę. Długie taśmowe brzmienia potrafią sprawić, że pięciu muzyków wydaje się otoczonych orkiestrą, zachowując przy tym wystarczającą niestabilność i ziarnistość, by brzmieć bardziej złowieszczo niż czyste nagranie orkiestrowe. Późniejsze składy Crimson nadal wykorzystywały tekstury Mellotronu na różne sposoby, a instrument rozprzestrzenił się po rocku progresywnym poprzez Genesis, Yes, Barclay James Harvest i liczne inne zespoły. Związek stał się tak silny, że dziś jeden akord może wywołać u słuchaczy znających gatunek całą epokę historyczną. To jednocześnie triumf i pułapka. Instrument zdolny do wielu nagranych wcześniej barw został kulturowo utożsamiony z relatywnie małą rodziną brzmień smyczków, chóru i fletu. Mitologia Mellotronu ostatecznie zawęziła jego własne możliwości.

Genesis pokazują, dlaczego instrument mógł stać się częścią kompozycji, nawet gdy koncertujący muzycy nienawidzili jego niezawodności

Aranżacje Genesis z lat 70. uczyniły brzmienia smyczków i chóru Mellotronu częścią ich symfonicznej skali. Maszyna potrafiła natychmiast przekształcić przejście, pozwalając Tony'emu Banksowi przejść od organów lub fortepianu do ogromnej, podtrzymywanej warstwy bez zabierania ze sobą orkiestry. Użycie na żywo ujawniało każdą słabość.

Temperatura, wilgotność, transport i mechaniczne zużycie mogą wpływać na odtwarzanie taśmy. Brzmienie zaprojektowane jako orkiestrowe może zacząć falować, zwalniać albo zawodzić w sposób, którego żaden kompozytor nie planował. Zespoły progresywne mimo to woziły Mellotrony, ponieważ żaden praktyczny zamiennik nie dawał dokładnie tej samej kombinacji realizmu nagrania i mechanicznej niedoskonałości. Ten kompromis jest jednym z głównych uroków dokumentu. Instrument jest kochany częściowo dlatego, że jest trudny. Współczesne cyfrowe klawiatury potrafią odtwarzać taśmy o wiele bardziej niezawodnie. Rozwiązują problem, a przez to usuwają część relacji, jaką wykonawcy mieli z oryginalną maszyną. Czy ta strata ma znaczenie, to pytanie estetyczne. Dla kolekcjonerów ewidentnie tak.

Cyfrowy syntezator nie „zabił” Mellotronu dlatego, że muzycy przestali lubić jego brzmienie

Upadek Mellotronu pod koniec lat 70. i w latach 80. często opisuje się jako technologiczną przestarzałość. Polifoniczne syntezatory i cyfrowe klawiatury oparte na samplach stawały się coraz sprawniejsze, bardziej niezawodne i przenośne. Te zalety okazały się decydujące. Nie dowodziły jednak, że Mellotron brzmiał źle. Muzycy i ekipy koncertowe mogli wreszcie uzyskać tekstury orkiestrowe i samplowane z instrumentów, które nie zależały od pojedynczych pasków taśmy przewijających się pod każdym klawiszem. Argument ekonomiczny i logistyczny pokonał sentyment. Historyczne archiwum Streetly śledzi trudny okres biznesowy przez załamanie układów dystrybucyjnych i późniejsze zniknięcie oryginalnej produkcji. Instrument wszedł następnie do kultury kolekcjonerskiej. Ironicznie technologia cyfrowa pomogła później zachować te same biblioteki taśmowe, których obecność czyniła system mechaniczny przestarzałym. Brzmienie może przeżyć maszynę, która je stworzyła. Późniejszy renesans pokazuje, że część muzyków i tak chciała odzyskać samą maszynę.

Renesans lat 90. i 2000. zamienia niedoskonałość w luksus

Do czasu realizacji Mellodramy przez Dilworth oryginalne Mellotrony stały się obiektami kultu. Nowa produkcja i działalność restauratorska przywracały instrument do życia, podczas gdy oprogramowanie i sprzęt cyfrowy tanio odtwarzały klasyczne zestawy taśm. Powstaje fascynujące odwrócenie. W latach 70. muzycy tolerowali słabości Mellotronu, ponieważ jego brzmienia były w inny sposób trudne do uzyskania. W epoce renesansu muzycy wybierają te słabości, ponieważ czystszych alternatyw jest pod dostatkiem. Szum taśmy, niestabilność wysokości i ograniczony czas trwania stają się charakterem. Wady maszyny nabierają autentyczności.

Ten wzorzec pojawia się w całej kulturze vintage'owych instrumentów. Ograniczenia techniczne, które producenci kiedyś desperacko próbowali rozwiązać, później stają się pożądane, bo odróżniają starsze brzmienie od perfekcyjnej reprodukcji cyfrowej. Dokument jest szczególnie cenny, ponieważ łapie tę zmianę w czasie, gdy kult jest żywy, zamiast patrzeć wstecz już po tym, jak odrodzenie stało się czymś zwyczajnym.

Brian Wilson komplikuje brytyjsko-progresywną opowieść, ponieważ Chamberlin i klawiatury taśmowe miały także amerykańskie życie

Obecność Briana Wilsona pomaga powstrzymać film przed staniem się historią, w której amerykański wynalazek zaczyna mieć znaczenie dopiero po odkryciu go przez brytyjskich muzyków rockowych. Instrumenty Chamberlina miały amerykańskich użytkowników i własną drogę rozwoju niezależną od Mellotronu. Późniejsza światowa sława brytyjskich zespołów stworzyła po prostu silniejsze publiczne skojarzenie.

Ma to znaczenie, ponieważ historia instrumentów jest podatna na efekt przetrwania. Maszyna widoczna na słynnych fotografiach staje się maszyną, której przypisuje się wynalezienie całej koncepcji. Mellodrama jest najmocniejsza wtedy, gdy Chamberlin i Mellotron pozostają ze sobą związane, ale odrębne. Jeden nie jest po prostu prototypem drugiego. Stają się spokrewnionymi rodzinami, których historie rozchodzą się po niezwykłym transatlantyckim spotkaniu.

Wywiady ze współczesnymi muzykami wyjaśniają, dlaczego Mellotron przetrwał, kiedy nostalgia powinna była już minąć

Jon Brion, Michael Penn, Matthew Sweet, Rick Nielsen, Pea Hicks i inni późniejsi użytkownicy pojawiają się dlatego, że instrument nie pozostał zamknięty w kulturze hołdów dla lat 60. i 70. Rock alternatywny, produkcja indie i muzycy eksperymentalni ponownie odkryli taśmowe brzmienia klawiszowe ze względu na ich emocjonalną niejednoznaczność. Mellotron może jednocześnie brzmieć orkiestrowo i jak coś uszkodzonego. Trudno przekonująco odtworzyć tę cechę przy użyciu idealnie czystych współczesnych sampli, chyba że niestabilność zostanie celowo zamodelowana. Późniejsi muzycy używają więc instrumentu nie tylko po to, by brzmieć „vintage”, lecz dlatego, że jego atak i wybrzmiewanie zajmują dziwną przestrzeń pomiędzy ludzkim zespołem a mechanicznym odtwarzaniem. Film zyskuje znaczenie, pozwalając współczesnym użytkownikom wyjaśnić tę atrakcyjność. Dokument o instrumencie nie powinien kończyć się w momencie zakończenia jego oryginalnej produkcji. Powinien zapytać, dlaczego ktokolwiek chciał go przywrócić.

Katalogowy czas 75 minut i wyświetlany streamingowy 1:19:43 powinny pozostać osobnymi metadanymi

Katalog OVID identyfikuje Mellodramę jako dokument z 2008 roku w reżyserii Dianny Dilworth o czasie trwania 75 minut. Obecny odtwarzacz pokazuje 1:19:43. IMDb i inne katalogi również zwykle podają 75 minut. Różnica jest niewielka, ale większa niż zwykłe zaokrąglenie. Może wynikać z wersji specyficznej dla platformy, czasu czołówki/napisów albo późniejszego mastera. Bez jednoznacznej dokumentacji wydania RetroForge powinno zachować katalogowy czas trwania i przypisać dłuższą zmierzoną wartość do konkretnego streamu, jeśli zostanie kiedyś zintegrowany. To dobry przykład, dlaczego dokumenty o instrumentach zasługują na taką samą dyscyplinę wersjonowania jak wielkie filmy koncertowe. Małe filmy też potrafią mieć bałagan w metadanych.

Mellotron jest ważny, ponieważ pozwolił grać nieobecnością

Każda wcześniej nagrana taśma wewnątrz Mellotronu zawiera muzyka, którego nie ma w pokoju. Ten fakt nadaje instrumentowi jego głębszą historyczną dziwność.

Klawiszowiec może uruchamiać flety, skrzypce albo chóry wykonane wcześniej przez kogoś innego. Maszyna zamienia nagranie w materiał wykonawczy. Późniejsze samplery uczynią tę zasadę radykalnie bardziej elastyczną. Mellotron uczynił ją emocjonalnie oczywistą. Naciśnij klawisz, a zagra duch. Tytuł dokumentu jest grą słów. Sam instrument dostarcza dramatu.

Uwagi dotyczące oglądania i kolekcjonowania

Używaj 75-minutowego filmu z 2008 roku jako głównego czasu trwania dzieła, zachowując aktualny czas streamu OVID 1:19:43 jako metadane konkretnego wydania. Opisuj Mellotron jako elektromechaniczną klawiaturę odtwarzającą taśmy, wywodzącą się z wcześniejszych instrumentów Harry'ego Chamberlina, a nie jako cyfrowy sampler.

Odkrywaj dalej

Kontynuuj w grafie wiedzy RetroForge

Wybrane ścieżki do ludzi, płyt, wydarzeń i idei poszerzających muzyczny kontekst.