Przejdź do treści
Okładka książki A New Day Yesterday: UK Progressive Rock & the 1970s — Mike Barnes
Okładka za pośrednictwem Open Library · ISBN 9781915841360
Czytelnia · Książka 005

A New Day Yesterday: UK Progressive Rock & the 1970s

Mike Barnes

Szeroka i hojna historia brytyjskiego prog rocka, która pamięta, że gatunek był czymś więcej niż czterema stadionowymi zespołami

Pierwsze wydanie2020
WydawcaOmnibus Press
Wybrane wydanieISBN 9781915841360
A New Day Yesterday (Omnibus Remastered), 27 czerwca 2024, 640 stron, ISBN 9781915841360King CrimsonYesGenesis

Szeroka i hojna historia brytyjskiego prog rocka, która pamięta, że gatunek był czymś więcej niż czterema stadionowymi zespołami

Historie rocka progresywnego mają powracający problem. Opowiedz tę historię zbyt szybko, a cały gatunek skurczy się do Yes, Genesis, King Crimson, Emerson Lake & Palmer i może Pink Floyd stojącego nieco niezręcznie na skraju kadru. A New Day Yesterday: UK Progressive Rock & the 1970s Mike'a Barnesa wybiera przeciwną drogę.

To duża książka, w popularnych wydaniach licząca ponad sześćset stron, a jej rozmiar pozwala Barnesowi potraktować brytyjski Rock progresywny jako ekosystem, a nie logo. Najsłynniejsze nazwy są obecne, ale obok nich pojawiają się muzycy sceny Canterbury, ekscentryczne grupy eksperymentalne, kultowe zespoły oparte na klawiszach, projekty na styku jazzu i rocka oraz artyści, których przynależność do „prog” zawsze była dyskusyjna. Ta szerokość jest najważniejszą zaletą książki, ponieważ pokazuje gatunek nie jako garść stadionowych potęg, lecz jako zmieniającą się sieć scen, wpływów i konkurujących idei.

Co Barnes rozumie przez rock progresywny

Książka wychodzi od użytecznego założenia: rock progresywny wyłonił się z twórczej ekspansji końca lat 60., kiedy muzycy rockowi chłonęli jazz, folk, muzykę klasyczną, psychodelię, nowe instrumenty i coraz śmielsze techniki studyjne. „Progressive” nie oznaczało pierwotnie listy kontrolnej z nieparzystymi metrami, pelerynami i dwudziestominutowymi utworami. Opisywało gotowość do ruchu naprzód.

Właśnie dlatego brytyjską scenę tak trudno pilnować za pomocą sztywnych granic. Czy Soft Machine to prog, jazz-rock czy Canterbury? Czy Procol Harum jest zespołem progresywnym, czy grupą rockową z ambicjami klasycznymi i związanymi z pieśnią artystyczną? A co z The Nice, Van der Graaf Generator, Caravan, Egg, Hatfield and the North, Kevinem Ayersem czy Robertem Wyattem?

Rozwiązaniem Barnesa jest pozostawienie granic przepuszczalnych. Ponad trzydziestu artystów otrzymuje obszerne omówienie, a powstały obraz okazuje się znacznie bardziej różnorodny niż stereotyp symfonicznych suit i gigantycznych scenografii.

Przewaga Canterbury

Jednym z najmocniejszych elementów książki jest uwaga poświęcona scenie Canterbury. Recenzenci szczególnie związani z tą sceną wyróżniali rozdziały o Soft Machine, Caravan, Egg, Hatfield and the North, National Health, Kevinie Ayersie i Robercie Wyatcie.

Ten materiał ma znaczenie, ponieważ Canterbury komplikuje standardową narrację o prog rocku. Scena dzieliła muzyków i idee z psychodelicznym popem, jazzem, awangardową kompozycją i rockiem, często zachowując lżejszy, bardziej ironiczny albo improwizacyjny charakter niż monumentalny styl kojarzony z ELP czy Yes.

Umieszczając tych artystów obok bardziej znanych grup progresywnych, Barnes sprawia, że lata 70. wyglądają jak połączony system, a nie zestaw osobnych szuflad.

Głosy uczestników wewnątrz historycznego przeglądu

Barnes przez lata pracował jako dziennikarz muzyczny, a jedną z zalet książki jest wykorzystanie wywiadów i wspomnień z pierwszej ręki. Dzięki temu tekst nie zamienia się wyłącznie w retrospektywne przekładanie dat premier albumów.

Muzycy wspominający tamten okres potrafią ujawnić to, co późniejsze etykiety gatunkowe zasłaniają. Wielu wykonawców nie postrzegało siebie jako członków formalnego „ruchu prog”. Próbowali nowego sprzętu, łączyli wpływy, rywalizowali o koncerty, negocjowali z wytwórniami, zmieniali składy i reagowali na to, co robiły inne zespoły wokół nich.

Jest to szczególnie użyteczne dla RetroForge. Nasze strony historyczne są najmocniejsze wtedy, gdy gatunki traktujemy jako późniejsze mapy, a nie klatki, w których muzycy posłusznie mieszkali.

Historia ekspansji i kurczenia się

Opowieść o prog rocku lat 70. często przybiera formę moralitetu: ambitna muzyka staje się rozdęta, pojawia się punk, dinozaur ginie. A New Day Yesterday jest znacznie użyteczniejsza niż ta kreskówkowa wersja.

Gatunek bez wątpienia wykształcił własne przesady. Wielkie trasy, kosztowne produkcje, oczekiwanie wirtuozerii i coraz bardziej rozbudowane albumy mogły tworzyć dystans między muzyką poszukującą a publicznością, która niegdyś traktowała ją jako część kontrkultury. Ale hasło „punk zabił prog” jest zdecydowanie zbyt schludne. Niektóre zespoły zmieniły kierunek, inne rozpadły się z powodów wewnętrznych, kolejne pozostały popularne, a idee progresywne przenikały do nowych stylów. Ponieważ Barnes śledzi szeroką grupę artystów zamiast jednej narracji wzlotu i upadku, te różne zakończenia pozostają widoczne, zamiast zostać ściśnięte w jeden wygodny moralitet.

Co książka robi dobrze

Po pierwsze, daje mniej opisywanym artystom wystarczająco dużo przestrzeni, by rzeczywiście mieli znaczenie. To nie jest książka, w której Gentle Giant pojawia się w jednym akapicie tylko po to, by indeks mógł odnotować obecność zespołu.

Po drugie, Barnes pisze jak dziennikarz, a nie teoretyk. Czytelnicy, dla których akademickie studia nad prog rockiem są ciężkostrawne, prawdopodobnie uznają tę książkę za bardziej rozmowną i przystępną.

Po trzecie, wywiady dodają tekstowi faktury. Nawet dobrze zorientowani fani mogą natrafić na wspomnienia lub powiązania, których nie widzieli wielokrotnie powtarzanych w standardowych biografiach zespołów.

Wydanie Omnibus było również promowane jako pogłębione studium z przedmową Steve'a Hacketta, co jest trafnym poparciem dla książki tak mocno zakorzenionej w brytyjskiej scenie lat 70.

Ograniczenia

Nawet sześciusetstronicowa historia gatunku nigdy nie będzie kompletna. Specjaliści od pojedynczych zespołów będą znali materiały, które szeroki przegląd musi skondensować, i czytelnicy nie powinni oczekiwać w każdym rozdziale głębi osobnej biografii King Crimson czy Yes.

Skupienie na Wielkiej Brytanii jest celowe. Dzięki temu książka świetnie wykonuje swoje zadanie, ale nie należy jej mylić z globalną historią rocka progresywnego. Włoskie, niemieckie, francuskie, holenderskie, amerykańskie i późniejsze tradycje progresywne wymagają innych książek.

Wreszcie, szerokość materiału może sprawić, że lektura będzie epizodyczna. Część czytelników z przyjemnością przejdzie przez całość; inni potraktują książkę jako zestaw połączonych rozdziałów o poszczególnych artystach.

Dla kogo jest ta książka?

To jedna z najmocniejszych rekomendacji w partii 1 dla kogoś, kto zna już pięć czy sześć największych zespołów progresywnych i podejrzewa, że musi istnieć coś więcej.

To również dobry wybór dla czytelnika budującego kolekcję płyt. Książka wielokrotnie wywołuje ten rozkoszny problem, gdy nazwisko wcześniej pozostające na marginesie nagle zaczyna wymagać zakupu trzech albumów.

Dla początkujących, którzy wolą krótszą i bardziej liniową opowieść, The Show That Never Ends Davida Weigela może być szybszą drogą. Jako bardziej teoretyczne badanie tego, co „progresywne” znaczy na przestrzeni dekad, lepszym uzupełnieniem będzie Beyond and Before Hegarty'ego i Halliwella.

Znajdź egzemplarz

Przy nowym zakupie priorytetem powinno być wydanie w miękkiej oprawie 2024 Omnibus Remastered (640 stron, ISBN 9781915841360), które dodaje nową okładkę i przedmowę Steve'a Hacketta. Oryginalne wydanie z 2020 roku pozostaje pełnoprawną opcją używaną lub kolekcjonerską.

Odkrywaj dalej

Kontynuuj w grafie wiedzy RetroForge

Wybrane ścieżki do ludzi, płyt, wydarzeń i idei poszerzających muzyczny kontekst.